Kongres lekarskich nadziei i oczekiwań

Marek Stankiewicz
opublikowano: 19-06-2019, 15:36

4 dni konferencyjne, 24 sesje naukowe z 88 prelegentami to dorobek 10. Kongresu Polonii Medycznej, który obradował w Gdańsku 29 maja - 1 czerwca 2019 r. A więc niejako wtórował korowodowi solidarności i świętowania 30-lecia polskiej wolności. Ale nie tylko. Bogactwa lekarskich doświadczeń nie da się przecenić.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Diaspory polskich lekarzy nie zdołał jeszcze nikt policzyć, ale pobieżne szacunki wskazują na blisko 30 tysięcy. Na tę liczbę składa się zarówno emigracja polityczna z przeszłości, jak i polscy lekarze, którym Unia Europejska stworzyła możliwość praktykowania w najdalszych jej zakątkach i terytoriach zamorskich.

Naczelna Rada Lekarska nie godzi się z karą bezwzględnego więzienia dla lekarza za nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta.
Wyświetl galerię [1/3]

Naczelna Rada Lekarska nie godzi się z karą bezwzględnego więzienia dla lekarza za nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta. Fot. Marek Stankiewicz

Kongres Polonii Medycznej - okazja do integracji i wymiany doświadczeń

„Kongres Polonii Medycznej to nie tylko ważne wydarzenie naukowe, ale też spotkanie integrujące i wspierające współpracę polskich lekarzy z całego świata” — przekonywał dr Roman Budziński, chirurg, przewodniczący komitetu organizacyjnego.

Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych od 20 lat zależy na zintegrowaniu środowisk lekarzy polskich i polonijnych. „Pragniemy ułatwić kontakt i współpracę pomiędzy studentami, początkującymi lekarzami oraz doświadczonymi specjalistami. Aktualnie tworzymy Grupę Współpracy Polonijnych Lekarzy Naukowców. Starsi koledzy, o mocnej pozycji i prestiżu zawodowym, mogliby dzielić się swoim doświadczeniem. Natomiast młodzi lekarze, pełni energii, entuzjazmu i pomysłów zaoferują swoje siły, czas i inicjatywę. Będą też uczyć się, jak dojść do rezultatów badań naukowych oraz ich publikacji, a następnie jak przekazać dalej osiągniętą wiedzę i doświadczenie” — wskazywał szef federacji Janusz Kasina, ginekolog ze Sztokholmu.

Kongres obradował w malowniczej scenerii Filharmonii Bałtyckiej, a wokół, na wyciągnięcie ręki dostępne były setki atrakcji turystycznych. Dzięki zaangażowaniu komitetu naukowego, któremu przewodniczyła prof. Maria Siemionow (bohaterka pierwszej w USA udanej operacji przeszczepienia twarzy), oraz życzliwości wielu wybitnych polskich lekarzy z całego świata opracowano atrakcyjną listę paneli i wykładów, zbudowaną wokół wiodącego tematu: „Postęp techniczny w służbie medycyny”. Komitet naukowy wspierali m.in.:

  • prof. Anna F. Dominiczak — internistka i naukowiec, prorektor Uniwersytetu w Glasgow,
  • prof. Marek Rudnicki — chirurg z Chicago, przez ponad dwie kadencje prezes Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych, obecnie prezes Polish-American Medical Society,
  • prof. Zbigniew Wszołek, neurolog w Mayo Clinic (Floryda), autor ponad 500 publikacji, wybitny badacz parkinsonizmu.

Zdrowa populacja dzięki nowej technologii

Nowoczesne technologie oraz ich wpływ na spektakularny rozwój różnych dziedzin medycyny zdominowały prezentacje i dyskusje kongresowe. Technologie przeznaczone dla pacjenta rozwijają się szybko i pomagają zarówno osobom hospitalizowanym, jak i leczącym się w domu. Zdrowa populacja, wykorzystująca nowe technologie, może dłużej podtrzymać zdrowie — przekonywali neonatolodzy Andrzej i Aleksandra Kajetanowiczowie z kanadyjskiej Nowej Szkocji.

„Technologia, która jest kontrolowana lub regulowana przez organizacje lekarskie, daje zwykle pozytywne wyniki. A gdy nie przynosi spodziewanych wyników albo ma negatywny wpływ, jest wycofywana. Niekontrolowane użytkowanie technologii, bez weryfikacji i monitorowania wyników, często nie przynosi pożytku bądź jest wręcz szkodliwe. Nierzadko, bez należytej regulacji, brnie niestety w nicość. A tradycyjna edukacja oparta na autorytetach bywa już często nieskuteczna” — stwierdzają Kajetanowiczowie w swojej pracy poglądowej „Blaski i cienie medycznej technologii w służbie pacjenta”.

Prof. Marek Radomski z Uniwersytetu Saskatchewan w Kanadzie w swoim wykładzie inauguracyjnym skupił się na znaczeniu nanomedycyny w rozwoju nowych technologii medycznych. Nanotechnologia bada i wykorzystuje do celów wdrożeniowych struktury o wymiarach 1-100 nm. Bezprecedensowy rozwój nanotechnologii w ostatnim dwudziestoleciu zaowocował ogromnymi inwestycjami w rozwój nowych technologii przemysłowych, których wartość dynamicznie zbliża się do stu miliardów dolarów. Warto zauważyć, że nanostruktury, szczególnie pochodzenia węglowego, powstające w procesie spalania związków węgla były obecne w środowisku człowieka przez tysiąclecia — przypominał prof. Radomski.

Z tajnikami medycyny precyzyjnej zapoznała słuchaczy prof. Anna F. Dominiczak z Uniwersytetu w Glasgow. To po prostu badania profilu genetycznego pacjentów oraz różnych reakcji na leki stosowane w leczeniu poszczególnych chorób. Przez lepsze poznanie poziomów odpowiedzi i skuteczności leków oraz tła genetycznego chorób można stworzyć bardziej zindywidualizowane, efektywniejsze formy leczenia dla określonych grup pacjentów, którzy z takiego postępowania najbardziej skorzystają. Szczególnie obiecujące wyniki szkocki ośrodek dostrzega w leczeniu pierwotnego nadciśnienia tętniczego, którego rozwój zależy w 50 proc. od predyspozycji genetycznych i wpływu środowiska.

ZOBACZ TAKŻE: Kiedy należy skierować pacjenta do poradni genetycznej

Aspekty kształcenia lekarzy na Wschodzie i Zachodzie

Prof. Anatol Święcicki z Narodowego Uniwersytetu Medycznego z Kijowa (Ukraina) donosi, że od 2005 r. głównym źródłem wiedzy internistycznej dla lekarzy naszych wschodnich sąsiadów jest podręcznik „Choroby wewnętrzne” pod redakcją prof. Andrzeja Szczeklika. Opracowano nawet skróconą wersję ukraińską tego podręcznika, którą udostępniono studentom za pośrednictwem Internetu.

Dr Maciej Dryjski z Buffalo (USA) zwrócił uwagę na potrzebę optymalizacji kształcenia podyplomowego chirurgów naczyniowych. W ostatnich latach w wielu krajach liczba zabiegów otwartych na tętniakach aorty dramatycznie się zmniejszyła. Obecnie w USA ponad 80 proc. tętniaków aorty leczy się metodą wewnątrznaczyniową. Tak więc rezydenci i młodzi chirurdzy nie mają wystarczającego doświadczenia.

„Okazuje się, że u młodych chorych, bez podwyższonego ryzyka, a także w tętniakach o podłożu genetycznym operacja klasyczna zajmuje nadal istotne miejsce” — wyjaśniał w innym referacie Piotr Kasprzak ze Szpitala Uniwersyteckiego w Regensburgu (Niemcy).

POLECAMY: Czy jest sens leczyć wszystkie tętniaki? [WYWIAD z dr. hab. n. med. Przemysławem  Kunertem]

Od chirurgii robotowej do stomatologii cyfrowej

Laparoskopia przy użyciu robota da Vinci stała się w ostatnim dziesięcioleciu jedną z najbardziej zaawansowanych technologii medycznych na świecie. W Stanach Zjednoczonych technika ta jest stosowana standardowo w ginekologii onkologicznej, uroginekologii i ginekologii ogólnej. Czy usuniecie macicy tą metodą to kosztowny kaprys, czy chirurgiczny standard? — pytała Kornelia Król z Chicago. Powikłania związane z operacją przy użyciu robota mogą być takie same jak po konwencjonalnej laparoskopii. Negatywnym aspektem chirurgii robotowej są zdecydowanie wyższe koszty, związane głównie ze stosowaniem jednorazowych narzędzi.

ZOBACZ TAKŻE: Robot da Vinci ma zastosowanie w prostatektomii

Swoje bogate doświadczenia w rozpoznaniu i leczeniu martwiczego zapalenia jelit u noworodków przedstawili Helena Mielewicz i Kazimierz Jodkowski z Uniwersytetu Medycznego w Grodnie na Białorusi.

„Stomatologia cyfrowa stała się nareszcie praktyką w nowoczesnym gabinecie dentystycznym” — przekonywała Lisa Buda z San Francisco. W pracach protetycznych liczy się wysoka jakość i estetyka. Teraz już czas na jednodniowe wykonywanie uzupełnień protetetycznych (korony, mosty, łącznik implantologiczny) — bez wychodzenia z gabinetu i czekania tygodniami.

ZOBACZ TAKŻE: Innowacyjne rozwiązania rewolucjonizują stomatologię

Usprawnienia szpitalne

Zespoły szybkiego reagowania i system wczesnego ostrzegania, wspomagany elektroniczną zintegrowaną kartą chorego robią furorę w zachodniej medycynie. Założenia tych regulacji przybliżył prof. Tomasz Torliński, szef szkolenia podyplomowego ze Szpitala Uniwersyteckiego w Birmingham (Wielka Brytania). „Wszystkie obserwacje dotyczące pacjenta są regularnie wprowadzane do systemu przez personel. System automatycznie generuje wynik, liczony według skali wczesnego ostrzegania, który jest przyporządkowany do jednej z czterech kategorii, oznaczanych kolorami. Zaczyna się od białej, która nie ma żadnego znaczenia, kończy na czerwonej, wskazującej na zagrożenie życia pacjenta i konieczności pilnej interwencji” — wyjaśniał profesor.

System automatycznie wysyła wiadomość drogą elektroniczną na telefon komórkowy pielęgniarki zespołu szybkiego reagowania i lekarza odpowiedzialnego za danego pacjenta. Pielęgniarki w tym zespole nie są przypisane do żadnego z oddziałów, lecz poświęcają swój czas na identyfikację i wspomaganie chorych w całym szpitalu. Zespół jest przez całą dobę wspierany przez specjalistów intensywnej terapii, mających prawo przyjęcia chorego do każdego OIT. Zdaniem prof. Torlińskiego, taka struktura pozwala na podjecie wielu trudnych decyzji w ciągu dnia, przy pełnej dostępności lekarza prowadzącego i rodziny chorego, bez pozostawiania ich nocnym lekarzom dyżurnym.

ZOBACZ TAKŻE: Zmiany na SOR-ach: od października obowiązkowy triaż w największych oddziałach

Nie samą medycyną lekarz żyje

Każdy kolejny Kongres Polonii Medycznej jest doskonałą okazją do odświeżenia starych znajomości i żywego kontaktu z Polską, podzielenia się swoimi pasjami i wspominania tych, którzy odeszli na Wieczny Dyżur.

Rolę samorządu lekarskiego w systemie ochrony zdrowia Polski i innych wybranych krajów przeanalizował dr Bogdan Milek z Niemiec. Sylwetkę ideową i zawodową oraz drogę życiową prof. Łukasza Kulczyckiego — od Juriampola na Podolu, przez Francję, Szkocję, Kanadę i USA przypomniał dr Krzysztof Makuch, były prezes warszawskiej OIL.

Historię polonijnych organizacji medycznych oraz Kongresów Polonii Medycznej tworzyli ofiarnie lekarze na emigracji, wspierani przez swych kolegów z Polskiego Towarzystwa Lekarskiego oraz Naczelnej Izby Lekarskiej. Dwiema najstarszymi organizacjami medycznymi są: założona w Londynie w roku 1944 Polish Medical Association (PMA) oraz powołana do życia w Chicago w 1946 r. Polish American Medical Society. Dopiero w latach 90. XX wieku dołączyły do nich kolejne z: Francji, Belgii, Niemiec, Austrii, Szwecji, wyzwolonych krajów nadbałtyckich oraz Białorusi i Ukrainy. Powstała Federacja Polskich Organizacji Medycznych, której przewodzili kolejno: Kazimierz Nowak z Londynu, Krzysztof Murawski z Waszyngtonu, Janusz Kasina ze Sztokholmu, Jakub Bodziony z Niemiec, Jan Borowiec z Uppsali oraz Marek Rudnicki z Chicago. Przez kolejne trzy lata radzie federacji będzie szefował Bogdan Milek z Niemiec.

Czas powrotów czy kolejnych wyjazdów lekarzy?

Środowiska polonijne żywo interesują się różnymi aspektami wykonywania zawodu w naszym kraju. Kilkudziesięciu lekarzy dentystów powróciło z emigracji i rozwinęło swoje nowoczesne kliniki w Polsce. Poruszenie podczas inauguracji wywołało wystąpienie prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Andrzeja Matyi.

Poinformował on, że przy okazji zaostrzania w Polsce przepisów o zwalczaniu pedofilii, zmienia się brzmienie art. 155 Kodeksu karnego w zakresie obejmowania nim lekarzy. Za nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta grozi lekarzowi kara bezwzględnego więzienia. Apologetami tego srogiego prawa są również posłowie i senatorowie posiadający dyplomy lekarskie i inne godności nadane przez samorząd lekarski.

Gdy padły te słowa, wśród kilkuset uczestników i gości zgromadzonych w sali Filharmonii Bałtyckiej zawrzało. „Uchwalona przez Sejm ustawa zwiększa zagrożenie karne za przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci. Dla lekarza będzie to od 1 roku do 10 lat bezwzględnego więzienia” — wyjaśniał prezes NRL.

Prof. Matyja obawia się ponownej fali emigracji młodych lekarzy, którzy wybiorą spokojniejszy rozwój swoich dróg zawodowych w dobrze zorganizowanych i bezpiecznych systemach ochrony zdrowia, zamiast narażać się z powodu wszechobecnego krajowego bałaganu. To, co gorsza, zwiastun nadejścia tzw. medycyny asekuracyjnej, która polega na unikaniu działań w sytuacjach bardzo trudnych, skrajnych i obarczonych większym ryzykiem powikłań losowych.

„Nie można w jednym szeregu stawiać pospolitych przestępców i lekarzy. Domagamy się doprowadzenia do zmian w prawie i oddzielenia pospolitych przestępstw od działalności lekarskiej” — mówił prezes Matyja. Jego mocne słowa nagrodzono aplauzem na stojąco.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Protesty środowiska odniosły skutek, będzie poprawka art. 155 Kodeksu karnego

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marek Stankiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.