Koń a sprawa zdrowia

Marta Markiewicz
opublikowano: 06-12-2017, 21:59

Ostatnie kampanie Ministerstwa Zdrowia na dobre zapadną w moją pamięć. Gdy w poprzednim numerze pisałam o „sławnych” już na całym świecie królikach, nie spodziewałam się, że kolejna kampania wzbudzi we mnie jeszcze więcej emocji. Wstrząsnął mną „koński” spot, w którym człowiek w masce konia zachęca do profilaktyki i „bycia jak on”, najlepiej „nał”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Przyznaję, że obok medycyny i farmacji, konie to moja wielka pasja. Jednak jako posiadaczka dwóch czterokopytnych członków rodziny, nigdy nie życzyłabym sobie ani nikomu innemu końskiego zdrowia. Oglądając serię spotów zatytułowanych „profilaktyka człowieku!”, widzę wiele analogii pomiędzy problemami opieki weterynaryjnej a krajowym systemem ochrony zdrowia.

Polska weterynaria — tak jak ochrona zdrowia — boryka się z niedostat-kiem kadr: liczba lekarzy posiadających tytuł specjalisty w chorobach koni nie przekracza nawet pół tysiąca. Refundacji świadczeń w tym zakresie praktycznie brak, a co za tym idzie zapewnienie sobie dobrej do nich dostępności wiąże się z koniecznością uiszczenia niemałej opłaty za wizytę (czyż podobnie nie jest obecnie w AOS?). Często okazuje się również, że chcąc przeprowadzić konsultację trudnego przypadku, trzeba zapraszać specjalistę z drugiego końca Polski. Nie wspomnę, że wielu wspaniałych lekarzy hipiatrów (specjalistów od koni) wyemigrowało i rozwija swoje talenty w najlepszych ośrodkach weterynaryjnych poza krajem. Czy myślą o powrocie? Chyba niespecjalnie.

Dlaczego o tym piszę? Jestem przekonana, że kierownictwo resortu zdrowia stara się intensywnie naprawiać lata zaniechań w ochronie zdrowia, a w szczególności w profilaktyce. Wydaje się jednak, że część obszarów stara się usprawniać intuicyjnie i po omacku, często nie uwzględniając najnowszych badań czy rzetelnych danych epidemiologicznych (o tych ostatnich mówiono podczas IV konferencji „Polityka Lekowa”, którą w listopadzie zorganizowały redakcje „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”). Tak też przypuszczalnie było z „końskim” spotem. Pomysłodawcy wyszli od powiedzenia, które dawno straciło na aktualności. Być może gdyby sięgnięto do najnowszej wiedzy weterynaryjnej i danych epidemiologicznych, takiego błędu by nie popełniono. Ale czy rzeczywiście jesteśmy skazani na takie kampanie?

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.