Komu (nie)potrzebny zespół ministra

Ewa Szarkowska
opublikowano: 28-06-2012, 16:11

Jednostki niepubliczne oferują mniejszy zakres świadczeń, często wykorzystują ponad 50 proc. swojego kontraktu na jedną procedurę, unikają pacjentów wymagających dłuższej hospitalizacji — wynika z raportu przygotowanego przez zespół Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego pod przewodnictwem prof. Janusza Morysia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Dokument powstał na zlecenie szefa Rady Pomorskiego Oddziału NFZ, na podstawie statystyki przeprowadzonych procedur. Zdaniem autorów raportu, dokonana analiza dowodzi, że obszary opieki, które przynoszą straty Uniwersyteckiemu Centrum Klinicznemu w Gdańsku i innym szpitalom publicznym, pozostają poza zasięgiem zainteresowania jednostek niepublicznych. Są to m.in. choroby wewnętrzne, pneumonologia, neurologia, chirurgia ogólna, pediatria czy stacjonarne leczenie psychiatryczne. Według raportu, większość prywatnych oddziałów okulistycznych wykonuje tylko zabiegi usuwania zaćmy, z reguły niepowikłanej. Żaden z prywatnych podmiotów nie podpisał też z NFZ kontraktu na SOR.


Pracodawcy RP nie pozostawiają na raporcie suchej nitki. Ich zdaniem, dokument jest nierzetelny, bo przedstawia opinii publicznej wybiórcze, w żaden sposób niereprezentatywne dane. „Niedopuszczalne jest wyciąganie wniosków w oparciu o zakres jednego czy dwóch szpitali niepublicznych tylko z jednego województwa” — twierdzi Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP i podkreśla, że upublicznianie raportu jest próbą niszczenia prywatnych szpitali. Wnioski z raport GUMedu negatywnie ocenia też Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych: „To, że szpitale niepubliczne nie świadczą wszystkich usług, nie wynika z uciekania od nierentownych świadczeń, ale ze stopnia ich rozwoju oraz wymogów stawianych przez MZ i NFZ”.


Minister zdrowia 18 czerwca br. poinformował, że powoła zespół, który dokona podobnej analizy w skali kraju. Do udziału w jego pracach zaprosił autorów kontrowersyjnego raportu. Pomysł to dość zaskakujący, zważywszy, że ogólnopolskiej analizy sektora prywatnego w zakresie świadczonych usług zdrowotnych spokojnie może dokonać sam NFZ, który przecież dysponuje pełnymi danymi. Zwłaszcza że po odwołaniu Jacka Paszkiewicza współpraca resortu zdrowia z NFZ podobno układa się wzorcowo. Proponuję zatem zabawę w zgaduj-zgadulę, co tak naprawdę chciał osiągnąć minister, nieoczekiwanie deklarując powołanie w tym celu specjalnej grupy roboczej.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.