Klinika Położnictwa i Ginekologii w IMiD w Warszawie - kompleksowa opieka nad matką i dzieckiem

Rozmawiała Ewa Biernacka
opublikowano: 20-12-2017, 02:00

10 listopada 2017 odbyło się oficjalne otwarcie nowej Kliniki Położnictwa i Ginekologii w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Na czym polegała modernizacja tej placówki oraz jaki jest obecnie zakres oferowanych przez nią świadczeń, rozmawiamy z dyrektorem Instytutu i kierownikiem kliniki dr. n. med. Tomaszem Maciejewskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak doszło do utworzenia w Instytucie Matki i Dziecka najnowocześniejszej obecnie w Warszawie Kliniki Położnictwa i Ginekologii?

Tomasz Maciejewski
Zobacz więcej

Tomasz Maciejewski

Przy jej tworzeniu kierowaliśmy się dobrem naszych pacjentów. Dostosowaliśmy wszystkie pomieszczenia kliniki tak, aby spełniały wymogi aktualnego prawa sanitarno-medycznego i komfortu pacjentek. To nowoczesna klinika, mająca trzeci stopień referencyjności, merytorycznie przygotowana do tego, by sprostać najtrudniejszym patologiom ciąży, porodu czy problemom ginekologicznym. 

Nigdy przedtem IMiD nie miał na swoim terenie Kliniki Położnictwa i Ginekologii. W 1975 roku prof. Michał Troszyński uruchomił taką klinikę na terenie Szpitala Wolskiego, w pawilonie 10. Mieściły się w nim oraz pawilonie 6 oddziały położnicze podlegające IMiD, natomiast w pawilonie 8 — oddział ginekologii podlegający Szpitalowi Wolskiemu. Po remoncie w 1992 roku nastąpiło scalenie kliniki w pawilonie 10 z zachowaniem przez Szpital Wolski praw własności nad budynkami. 

Projekt przeniesienia kliniki do budynków IMiD powstał jeszcze za kadencji dyrektora Sławomira Janusa (2006-2011). Uzyskano dotację na przebudowę pomieszczeń. Niedogodnością bowiem były sytuacje, gdy dzieci urodzone w Klinice Położnictwa i Ginekologii w pawilonie 10., wymagające interwencji lekarzy z innych klinik, trzeba było transportować karetką między budynkami. Odległość to wprawdzie nieduża, ale duże ryzyko narażenia ich zdrowia i życia, zwłaszcza gdy były to wcześniaki czy dzieci urodzone z wadami. 

Jak obecnie zorganizowana jest opieka nad matką i dzieckiem w takich sytuacjach?

Teraz Klinikę Położnictwa umiejscowiono na parterze budynku i jeśli noworodek musi być zoperowany zaraz po porodzie, transportujemy go na I piętro, a gdy jest to wcześniak wymagający długotrwałej intensywnej terapii — na II piętro do Kliniki Neonatologicznej. Wyeliminowaliśmy więc konieczność transportu noworodków między budynkami. Na miejscu mamy też możliwość udzielenia wszystkich niezbędnych konsultacji, dzięki czemu personel nie musi już przemieszczać się pomiędzy budynkami, przewożąc noworodki czy kobiety ciężarne, np. na rezonans magnetyczny, tomografię, RTG, USG brzucha itp. Obecnie wszystko odbywa się w obrębie jednego budynku.

Poprawił się też komfort pobytu pacjentek. Już nie ma sal 5-6-osobowych i wspólnych węzłów sanitarnych na korytarzu, sale są 2-3-osobowe z własnym węzłem. Działalność rozpoczynamy 19 grudnia. Podczas oficjalnego otwarcia zaprezentowaliśmy gościom bloki operacyjne w systemie zintegrowanym, ze spiętymi urządzeniami, którymi można sterować z jednego miejsca, z możliwością transmisji operacji i odbycia konsultacji online ze specjalistami w dowolnym miejscu świata.

Który zakres opieki medycznej — położniczy czy ginekologiczny — dominuje w klinice?

Naszą placówkę wyróżnia spośród innych ginekologiczno-położniczych na terenie Warszawy to, że w jednym miejscu możemy wykonać pełną diagnostykę kobiety ciężarnej i urodzonego dziecka na etapie noworodka, niemowlęcia czy jego kolejnych etapów rozwojowych. Mamy specjalistów z zakresu neonatologii, genetyki, chirurgii, onkologii dziecięcej, pediatrii, chorób metabolicznych, a tym samym możliwość zaopatrzenia zarówno matek ze specyficznymi chorobami, jak i ich dzieci. 

Gdy np. w innym szpitalu położniczym w Warsza-wie urodzi się dziecko z wadami, to musi być przetransportowane do szpitala dziecięcego (kiedyś na ul. Litewską, teraz na ul. Trojdena), ponieważ na miejscu nie ma możliwości leczenia takiego noworodka. Nie można też dziecku czy kobiecie ciężarnej wykonać na miejscu badania rezonansem magnetycznym. Pacjentki więc są wożone na tomografię, na rezonans poza swój szpital. My możemy to zrobić w obrębie Instytutu. Rzadko korzystamy z konsultacji zewnętrznych.

Jakie są plany IMiD na najbliższe lata?

Kontynuacja remontu budynku klinicznego, a przede wszystkim dostosowywanie kolejnych klinik do obowiązujących wymogów sanitarnych. Jesteśmy w trakcie projektowania i uzgodnień dotyczących budowy budynku, w którym będą się mieściły nowoczesne bloki operacyjne i oddziały intensywnej terapii noworodkowej, dziecięcej i dla dorosłych oraz rozbudowane zaplecze laboratoryjne. Chcemy stworzyć nowoczesną izbę przyjęć z oddziałem hospitalizacji jednodniowej dla dzieci. To wszystko już dziś funkcjonuje, ale zamierzamy to unowocześnić, łącznie z utworzeniem hybrydowych sal operacyjnych dla małych pacjentów. 

Jak z perspektywy dyrektora i lekarza ocenia pan dotychczasowe przeobrażenia w IMiD?

Gdy w 2005 roku przyszedłem tu ze Szpitala Klinicznego przy ul. Karowej, który na ówczesne czasy był nowoczesnym szpitalem, to stan infrastruktury Instytutu Matki i Dziecka szokował. Renomowana jednostka, znakomici specjaliści, wykonujący wspaniałe rzeczy, a jednocześnie personel i pacjenci funkcjonujący w skrajnie złych warunkach. Teraz to się zmieniło.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Ewa Biernacka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.