Komisja Zdrowia: Pandemia jest wyzwaniem, ale pacjenci nie mogą czekać na leczenie

EG/PAP/Klaudia Torchała
opublikowano: 10-09-2020, 07:40

Potrzebne są standardy opieki nad pacjentem. Epidemia jest wyzwaniem, ale pacjent nie może czekać. Kolejki do specjalistów wydłużyły się, wielu pacjentów z nich wypadło – wskazywali senatorowie i przedstawiciele pacjentów podczas posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia. Resort zdrowia bronił się, że zaproponowane i już wdrożone przez MZ rozwiązania sprawiły, że Polska dobrze radzi sobie z SARS-CoV-2.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Choroby inne niż COVID-19 nie czekają

Reprezentanci pacjentów obecni w czasie debaty w senackiej Komisji Zdrowia, dotyczącej dostępności świadczeń zdrowotnych i praw pacjenta w czasie epidemii COVID-19 podkreślali, że pacjenci, szczególnie onkologiczni i kardiologiczni, nie mają czasu czekać, a tymczasem w wielu placówkach podstawowej opieki zdrowotnej nie otrzymują w razie potrzeby skierowania do specjalisty i na poszerzone procedury diagnostyczne. Kolejki do specjalistów wydłużyły się z powodu epidemii, a wielu pacjentów z nich wypadło. Dodawali też, że brakuje precyzyjnie wyznaczonej ścieżki postępowania, np. dla pacjentów kardiologicznych, w przypadku których czas włączenia leczenia jest istotnym czynnikiem rokowania. 

Brak jasnych procedur i wytycznych

Przedstawicielki z Fundacji Onkologicznej Alivia wskazywały, że w czasie epidemii wydano mniej kart Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO) i zdarzały się przypadki placówek, które nie przyjmowały pacjentów, ale nie zgłaszały tego do NFZ. Wskazywały, że szwankuje również sama koordynacja leczenia pacjentów onkologicznych. Podkreślały, że w chwili, gdy placówka zostaje zamknięta lub wstrzymuje przyjęcia z powodu COVID-19, pacjentowi często nie udziela się żadnej informacji na temat dalszej ścieżki diagnostyki i leczenia. Brakuje nie tylko nie ma przejrzystych zasad postępowania dla pacjentów, ale też dla pracowników ochrony zdrowia.

"Największym problemem jest bałagan, brak jednolitej strategii" – wskazywała Alicja Chybicka (KO), zastępca przewodniczącej Komisji Zdrowia.

Co na to resort zdrowia?

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko wskazała, że resort chce przywracać funkcjonowanie systemu zdrowia. Wyliczała podjęte w pierwszych miesiącach epidemii działania, jak również wspomniała o przyjętej jesiennej strategii walki z COVID-19. Odpierała też zarzuty, że posługuje się propagandą sukcesu.

"Wiele organizacji, nawet międzynarodowych, chwaliło rząd polski za podjęcie konkretnych działań w odpowiednim momencie, które przyczyniły się do skutecznej walki z epidemią. Oczywiście państwo macie prawo do tego, by mieć własną ocenę (...). Nigdy nie powiedziałam, że wszystko zadziałało dobrze. Nie. Mamy też świadomość, że wiele rzeczy jest do poprawy, ale patrząc i oceniając przez pryzmat innych krajów europejskich, muszę podkreślić, że rząd dał radę, jeśli chodzi o walkę z epidemią. Podejmował skuteczne działania, które spowodowały, że jesteśmy w takim, a nie w innym miejscu, jeśli chodzi o wskaźniki" – wyjaśniała.

Przewodnicząca Komisji Zdrowia Beata Małecka-Libera (KO) skwitowała, że to, jaki jest stan rzeczy, jeśli chodzi o epidemię, zobrazują statystyki w przyszłym roku.

Podczas debaty poruszono też kwestię tego, że wielu pacjentów ze względu na to, że nie stawiło się na wyznaczone badanie, wypadło z kolejki. Mówiono o tym, że to placówka powinna się troszczyć o to, by przywrócić pacjenta do kolejki, bo on nie zna się na przepisach.

Dyrektorka Departamentu Systemu Zdrowia w resorcie zdrowia Anna Miszczak prostowała zasady przywracania pacjenta na listę oczekujących. Tłumaczyła, że osoba, która nie stawiła się na wizytę z różnych przyczyn, np. z obawy przed zakażeniem, może teraz – w czasie trwającej epidemii – zwrócić się do świadczeniodawcy, by przywrócił ją na tę listę oraz uwzględnił termin, który przepadł. Jeśli wizyta nie doszła do skutku z winy placówki, to ma ona obowiązek ustawowy, by zadzwonić do pacjentów z listy i przełożyć świadczenie.

Uczestnicy dyskusji mówili też o wydłużającym się czasie oczekiwania np. na wynik badań obrazowych. Wiceprezes NFZ Bernard Waśko przyznał, że faktycznie problem narasta i dodał, że jest gotowy na rozmowę, by to usprawnić. 

"To wynika z pewnej nierównomierności zasobów. Zdolność do wykonywania badań jest większa niż zdolność radiologów do opisywania tych badań" – wyjaśnił.

W Senacie w czwartek (10 września) planowane jest przedstawienie przez resort zdrowia informacji na temat dostępności do świadczeń zdrowotnych w okresie epidemii, jak również strategii działań w ochronie zdrowia w okresie jesienno-zimowym.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP/Klaudia Torchała

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.