Kolejne odroczenie e-zwolnień nie satysfakcjonuje wszystkich lekarzy

Maja Marklowska-Dzierżak, MAR
opublikowano: 15-05-2018, 14:27
aktualizacja: 15-05-2018, 14:38

Elektroniczne zwolnienia lekarskie można wystawiać już od 1 stycznia 2016 r. na platformie usług elektronicznych ZUS (PUE ZUS). Wielu lekarzy korzysta z tej możliwości i bardzo sobie ją chwalą. Nie brakuje jednak sceptyków, a nawet przeciwników e-zwolnień, którzy zapowiadają, że zrobią wszystko, aby elektroniczne L4 były wystawiane fakultatywnie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Na chwilę obecną przepisy prawa mówią o tym, że od 1 lipca 2018 r. będą już wyłącznie zwolnienia w formie elektronicznej, co oznacza, że do 30 czerwca lekarze mogą je jeszcze wystawiać w wersji elektronicznej albo na papierowych bloczkach” — poinformowała podczas XXIII Międzynarodowego Kongresu Otwartego Systemu Ochrony Zdrowia w Katowicach Monika Lubowiecka z oddziału ZUS w Chorzowie. Dodała, że w projekcie nowelizacji ustawy z 15 maja 2015 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa przewidziana jest zmiana tego terminu. Zgodnie z nią, pełne obowiązywanie e-zwolnień miałoby nastąpić 1 grudnia 2018 r.

Zalety e-zwolnień: szybciej, łatwiej, mniej pomyłek

Według Moniki Lubowieckiej, wystawianie elektronicznych zwolnień jest dla lekarzy wygodniejsze i szybsze niż druków papierowych. Podpisane elektronicznie e-zwolnienie trafia do ZUS, do pacjenta oraz jego zakładu pracy, jest też zapisywane na platformie usług elektronicznych. W przypadku jakiegoś problemu technicznego, np. braku dostępu do Internetu, istnieje możliwość wystawienia zwolnienia w tzw. trybie alternatywnym. Jednak zgodnie z zapisami ustawy, w ciągu 3 dni musi ono zostać „zelektronizowane”.

Ułatwieniem dla lekarza są udostępnione na platformie usług elektronicznych ZUS dane pacjenta, pobierane automatycznie z systemu w momencie wypełniania dokumentu. Ogranicza to, zdaniem Moniki Lubowieckiej, liczbę pomyłek, np. w numerach PESEL, nazwiskach czy adresach, które w przypadku druków papierowych wcale nie są rzadkością. System sam weryfikuje różne informacje, podpowiada lekarzowi kolejne czynności i umożliwia przejrzenie wcześniejszych zwolnień lekarskich. Dane pacjenta można oczywiście skorygować, jeśli np. zmienił nazwisko czy miejsce zamieszkania, a w systemie nie zostały one zaktualizowane. Lekarz nie musi jednak zgłaszać się do ZUS po bloczki ani ich archiwizować przez 3 lata. Nie musi też oddawać w ciągu 7 dni oryginałów wystawionych zwolnień.

„Zwolnienia wystawia się na platformie usług elektronicznych ZUS lub w aplikacjach gabinetowych, korzystając z oprogramowania, które w przychodniach na pewno już funkcjonują i z których lekarze już korzystają” — dodała pracownica chorzowskiego oddziału ZUS.

Wystawianie e-zwolnień - procedura krok po kroku

Po zalogowaniu się na platformie usług elektronicznych ZUS należy wejść w zakładkę „Lekarz”. Po lewej stronie znajduje się panel, w którym umieszczone są wszystkie informacje potrzebne do wystawiania zwolnień lekarskich. Są tam m.in. dane lekarza: imię i nazwisko, dane teleadresowe, miejsca udzielania świadczeń zdrowotnych, specjalizacje. Po uruchomieniu opcji „Wystawianie zwolnień lekarskich” pojawiają się m.in.: puste formularze ZLA do wydruku na wypadek wizyty domowej czy jakiegoś problemu technicznego, lista dokumentów, które z jakichś przyczyn nie zostały jeszcze wysłane, zaświadczenia wystawione pacjentowi w ostatnich 6 miesiącach. Są także wnioski o rehabilitację leczniczą, które również można wysłać przez platformę usług elektronicznych.

„Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom lekarzy, żeby nie musieli tracić czasu na wizytę w urzędzie w celu założenia bezpłatnego profilu zaufanego e-PUAP, który jest ważny 3 lata, ani ponosić wydatków na elektroniczny podpis kwalifikowany, 1 grudnia 2017 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych udostępnił im certyfikat ZUS. Jest on ważny 5 lat i można się nim posługiwać zarówno wystawiając zwolnienia na platformie usług elektronicznych, jak również w aplikacjach gabinetowych. Docelowo będzie służył do podpisywania e-recept i dokumentacji medycznej” — poinformowała Monika Lubowiecka.

Certyfikat ZUS można uzyskać drogą elektroniczną. Wystarczy zalogować się na platformie usług elektronicznych, wejść w zakładkę „Lekarz” i po przejrzeniu oraz uzupełnieniu wysłać wniosek o wydanie certyfikatu. Po 2-3 minutach jest on gotowy do pobrania. Trzeba go zapisać na pulpicie komputera, a następnie wgrać na inny nośnik, np. na pen drive’a, by móc z niego korzystać w dowolnym miejscu.

Wystawiając zwolnienie, lekarz korzysta z kreatora, który prowadzi go krok po kroku, uzupełniając w kolejnych pozycjach niezbędne dane — takie same, jakie wpisuje się na drukach papierowych.

„Zasady orzekania o czasowej niezdolności do pracy nie zmieniają się. Zmienia się tylko forma wystawiania zwolnień i miejsce ich przekazywania” — podkreśliła Monika Lubowiecka.

Szczegółowe informacje i filmy instruktażowe dotyczące wystawiania e-zwolnień można znaleźć na stronie www.zus.pl w zakładce „Lekarze — elektroniczne zwolnienia”. Oddziały ZUS organizują również szkolenia dla lekarzy, zarówno w swoich siedzibach, jak i w przychodniach. Pracownicy zakładu m.in. pomagają zakładać profile na PUE ZUS, a także składać wnioski o wydanie certyfikatu umożliwiającego wystawianie dokumentów na platformie.

Wiele barier do pokonania przy wdrażaniu e-zwolnień

Jak zapewniła Monika Lubowiecka, coraz więcej zwolnień jest wystawianych w formie elektronicznej. W niektórych województwach ich wzrost jest bardzo widoczny. 

Jednym ze zwolenników e-zwolnień jest Tomasz Zieliński z Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych — Pracodawców i Polskiej Izby Informatyki Medycznej. Wystawia je od ponad półtora roku i nie wyobraża sobie powrotu do wersji papierowej, choć po drodze musiał pokonać wiele barier.

„Musimy przyzwyczaić się do używania nowych terminów, takich jak elektronizacja, unieważnienie numerów pobranych z ZUS czy anulowanie, czyli wycofanie, wystawionego już zwolnienia, z którymi do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Musimy również pamiętać o pobieraniu puli numerów z ZUS na wypadek problemów z transmisją danych. Ale nie musimy zdobywać i archiwizować bloczków ZLA ani wysyłać kopii do ZUS, czyli odchodzą nam koszty i oszczędzamy czas, który musielibyśmy na te czynności poświęcić” — dzielił się swoimi doświadczeniami z uczestnikami kongresu OSOZ w Katowicach Tomasz Zieliński.

Przestrzegał przed ślepym zaufaniem do numerów NIP zakładów pracy pacjentów, które są generowane przez system ZUS, bo bywają one nieaktualne. Zdarza się również, że pacjenci wracają po papierowy wydruk zwolnienia, ponieważ ich pracodawcy nie bardzo wiedzą, jak obsłużyć e-ZLA i co z nim zrobić. Niektóre zakłady pracy, jak policja, Straż Graniczna czy Lasy Państwowe, domagają się wystawiania zwolnień na drukach papierowych, choć ZUS stoi na stanowisku, że nie ma takiej konieczności.

„Wracamy wtedy do wersji papierowej, tyle że w formacie A-4, a nie A-5 jak w dotychczasowych zwolnieniach” — stwierdził Tomasz Zieliński.

Trzeba liczyć się również z błędami po stronie ZUS. Nie tak dawno np. przestał on walidować wysyłane do niego elektronicznie zwolnienia, które posiadały kody ICD-10. Do lekarza wracała informacja, że kod ten jest błędny, choć był podany prawidłowo, adekwatnie do choroby, z którą zgłosił się pacjent. Do czasu usunięcia tej usterki trzeba było przejść na tryb papierowy i drukowanie zwolnień, które potem należało „zelektronizować”.

Według Tomasza Zielińskiego, kluczowym momentem w rozwoju e-zwolnień było umożliwienie ich wystawiania w aplikacjach gabinetowych. Wcześniej można było logować się wyłącznie na portal ZUS, co było dla lekarzy ogromnym utrudnieniem.

„Tym, co trzeba jeszcze poprawić w systemie ZUS, jest umożliwienie wprowadzenia do niego, na zasadzie pełnomocnictwa, zwolnienia wystawianego w imieniu lekarza np. przez pielęgniarkę” — sugerował Tomasz Zieliński.

Dodał, że do tej pory ponad połowa lekarzy i tak nie wystawiała samodzielnie zwolnienia papierowego. Orzekali o czasowej niezdolności do pracy pacjenta, a zwolnienie wypisywała za nich pielęgniarka lub rejestratorka. Lekarz przystawiał jedynie swoją pieczątkę albo tylko podpisywał się na druku, a pieczątkę przybijała za niego pielęgniarka lub rejestratorka.

Taką możliwość przewiduje projekt nowelizacji ustawy, ten sam, który ma opóźnić ostateczny termin wprowadzenia e-zwolnień.

Nie we wszystkich placówkach da się wprowadzić e-rozwiązania

Nie wszyscy lekarze są zwolennikami systemu e-zwolnień. Niektórzy podkreślają, że nie są w stanie wystawiać elektronicznych dokumentów, bo nie są w pełni zinformatyzowani. A nie są m.in. dlatego, że nie mają na ten cel wystarczających środków.

Tomasz Zieliński również zwrócił na to uwagę. Według niego, w wielu placówkach nie da się wprowadzić wszystkich e-rozwiązań. O ile nie powinno być większych problemów z wdrożeniem systemu e-zwolnień, o tyle w przypadku e-recepty może być to bardzo trudne albo wręcz niemożliwe. Dlatego sugeruje, by takie placówki podłączyć do… sieci oświatowej.

„W ramach państwowych projektów do wszystkich szkół doprowadzane są światłowody. Dołączając do nich np. wiejskie poradnie, mające problem z dostępem do Internetu, można tę kwestię rozwiązać” — mówił przedstawiciel Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych — Pracodawców.

Dodał, że warto również zastanowić się nad systemem komunikacji z pacjentem, który nie mając papierowego wydruku, mógłby sprawdzić np. za pomocą SMS, do kiedy ma zwolnienie lekarskie. Teoretycznie, pacjenci mają możliwość założenia sobie konta na platformie ZUS, ale w praktyce niewielu z tego korzysta.

Przesunięcie obowiązkowych e-zwolnień na grudzień 2018 nie rozwiązuje problemów

Zdaniem przedstawicieli Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, żadne przesunięcie terminu wejścia w życie obowiązku wystawiania e-zwolnień nie rozwiąże problemu. Organizacja zapowiada również, że nadal będzie się domagać, by wystawianie e-zwolnień było fakultatywne.

„Samą decyzją o oddaleniu terminu wejścia w życie e-zwolnień resorty rodziny, pracy i polityki społecznej oraz zdrowia przyznały, że jest to projekt niedokończony i w wielu aspektach wymaga dopracowania. Co więcej, ZUS, deklarując liczbę przeszkolonych i certyfikowanych lekarzy, nie zwraca uwagi na to, że wielu z nich nadal nie wystawia e-zwolnień. W efekcie odsetek lekarzy wystawiających e-zwolnienia jest nikły i nadal daleko do tego, by osiągnął minimum 50 proc.” — ocenia Bożena Janicka, prezes PPOZ.

Wskazuje również, że pod znakiem zapytania mogą stać kolejne elementy wdrażania systemu e-zdrowia, takie jak np. elektroniczna dokumentacja medyczna, która ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2019 roku. „E-wykluczenie lekarzy rodzinnych jest ogromne, dlatego też dopóki nie uda się opleść siecią IT wszystkich placówek, dopóty e-rozwiązania powinny pozostać fakultatywne” — mówi Bożena Janicka. Zastrzega również, że w związku z przesunięciem terminu obligatoryjnego wystawiania e-ZLA, lekarze rodzinni podpiszą kontrakty z NFZ wyłącznie do końca listopada tego roku. Piłka pozostanie zatem po stronie rządu.

Komentarz: Informatyzacja jest kosztowna

Maciej Sokołowski, dyrektor Centrum Medycznego „Dobrzyńska” we Wrocławiu:

Jestem wielkim zwolennikiem elektronicznej dokumentacji medycznej, ale jej wprowadzenie kosztuje. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, od 1 stycznia 2019 r. mamy prowadzić historię zdrowia i choroby pacjenta w formie elektronicznej. A zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej, Narodowy Fundusz Zdrowia, wyceniając świadczenia, powinien brać pod uwagę koszty ich realizacji. Tymczasem w konkursach, które fundusz ogłasza w tej chwili na Dolnym Śląsku, z okresem obowiązywania od lipca 2018 do grudnia 2022 r., proponuje nam stawki z 2009 r. plus 4 proc. obowiązujące od ostatniego kwartału ubiegłego roku.

Czy to nie jest schizofrenia? Za co mamy wdrażać tę jakość, zwłaszcza że będziemy musieli prowadzić i elektroniczną dokumentację, i przez pewien czas także papierową? Skąd mamy brać na to pieniądze? Z czego mamy dawać podwyżki pracownikom, skoro NFZ tego nie przewiduje, proponując nam takie same stawki przez najbliższe 4,5 roku?

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak, MAR

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.