Kobiece mleko gwarantuje prawidłowy rozwój dziecka

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz. Partnerem materiału jest Polskie Towarzystwo Konsultantów i Doradców Laktacyjnych
opublikowano: 01-08-2022, 10:38

Karmienie piersią to złoty interes dla każdego, począwszy od dziecka i matki, poprzez całą rodzinę, a kończąc na systemie opieki zdrowotnej. Nie rozumiem, dlaczego ma tak wielką konkurencję w postaci sztucznych mieszanek. To tak jakby odciąć człowiekowi rękę, w to miejsce zamontować nowoczesną protezę i wmawiać, że jest to lepsze rozwiązanie - mówi lek. Katarzyna Raczek-Pakuła.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA
Fot. Archiwum

Lek. Katarzyna Raczek-Pakuła jest specjalistą pediatrii, konsultantem laktacyjnym IBCLC i Certyfikowanym Doradcą Laktacyjnym, a od 2021 r. prezesem Polskiego Towarzystwa Konsultantów i Doradców Laktacyjnych. Pracuje m.in. w poradni laktacyjnej Centrum Medycznego „Żelazna” w Warszawie. Jest wykładowcą i trenerem praktyk w Centrum Nauki o Laktacji.

  • Z lek. Katarzyną Raczek-Pakułą rozmawiamy na temat korzyści płynących z karmienia naturalnego, trudności i przesądów z tym związanych oraz rozwiązań systemowych, które mogłyby zwiększyć świadomość społeczną w tej kwestii.
  • Karmienie piersią jest to naturalna konsekwencja ciąży i porodu, a więc biologiczna norma dla naszego gatunku. Nie należy go postrzegać jako elementu stylu życia czy chwilowej mody - wskazuje specjalistka.
  • Nie istnieje żadna górna granica, kiedy należałoby odstawić dziecko od piersi. Jest to sprawa całkowicie indywidualna.
  • Każdy rok karmienia piersią obniża o 4 proc. ryzyko rozwoju nowotworu piersi! Zmniejsza również ryzyko osteoporozy, cukrzycy, hiperlipidemii, chorób serca i układu krążenia.

W pierwszym tygodniu sierpnia przypada Międzynarodowy Tydzień Promocji Karmienia Piersią. Czy karmienie piersią trzeba w ogóle promować?

Zdecydowanie tak. Jako konsultanci i doradcy laktacyjni obserwujemy, że obecnie wiele matek postrzega opcję żywienia dziecka mlekiem modyfikowanym jako alternatywną dla karmienia naturalnego. Co więcej, bardzo często są w tym utwierdzane przez personel medyczny, zwłaszcza w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej. Niepokojące jest również to, że ta alternatywa, czyli mieszanki mlekozastępcze są szeroko reklamowane w mediach, a brakuje kampanii propagujących karmienie naturalne.

Tymczasem, z medycznego punktu widzenia, jest to bardzo ważne działanie profilaktyczne i prozdrowotne, więc jego promocja powinna być finansowana przede wszystkim z budżetu państwa. To złoty interes dla każdego, począwszy od dziecka i matki, poprzez całą rodzinę, a kończąc na systemie opieki zdrowotnej. Nie rozumiem, dlaczego ma tak wielką konkurencję w postaci sztucznych mieszanek. To tak jakby odciąć człowiekowi rękę, w to miejsce zamontować nowoczesną protezę i wmawiać, że jest to lepsze rozwiązanie.

Dlaczego warto karmić piersią?

Karmienie piersią jest to naturalna konsekwencja ciąży i porodu, a więc biologiczna norma dla naszego gatunku. Nie należy go postrzegać jako elementu stylu życia czy chwilowej mody. Tym bardziej, że dotyczy to okresu, w którym następuje szybki rozwój fizyczny i kształtuje się odporność dziecka, ale również postępuje jego rozwój psychospołeczny. Karmienie wyłącznie piersią zaleca się do końca 6. miesiąca życia niemowlęcia, ale to nie koniec! Najlepiej kontynuować je podczas stopniowego wprowadzania pokarmów uzupełniających. Proces ten powinien być powiązany z uczeniem zdrowych nawyków żywieniowych.

Pamiętajmy przy tym, że skład kobiecego mleka na każdym etapie życia dziecka jest przystosowany do jego potrzeb rozwojowych. Wbrew obiegowym opiniom, wraz z upływem czasu nie jest ono coraz mniej wartościowe, nie zamienia się w wodę, ale wręcz odwrotnie, zwiększa się w nim m.in. zawartość białka!

Warto wspomnieć, że karmienie piersią jest najbezpieczniejszą opcją żywienia małych dzieci. W ostatnich miesiącach głośna była sprawa zakażenia czwórki niemowląt bakterią obecną w jednej z mieszanek w Stanach Zjednoczonych. W wyniku tego dwoje dzieci zmarło, a firma odpowiedzialna za ten incydent wycofała swoje produkty z rynku, przez co nastąpił ogromny kryzys w dostępności produktów mlekozastępczych, który nałożył się na wcześniejsze braki związane z pandemią koronawirusa. Dodajmy, że karmienie piersią w USA jest na bardzo niskim poziomie, mniej niż połowa matek karmi noworodki piersią, co wynika głównie z przyczyn społeczno-politycznych. Brak mleka w proszku groził katastrofą humanitarną. W supermocarstwie!

Jaki jest optymalny czas karmienia piersią?

Na pewno rok lub nawet dwa lata. Należy przy tym zaznaczyć, że nie istnieje żadna górna granica, kiedy należałoby odstawić dziecko od piersi. Jest to sprawa całkowicie indywidualna. Jak wspomniałam, mleko matki ma swoją wartość dla dziecka w każdym wieku, a przy tym nie uszkadza szkliwa zębów i nie powoduje próchnicy. Jeżeli kobieta chce karmić kilkuletnie dziecko, które tego potrzebuje, to nie ma ku temu przeciwwskazań. Są dzieci, którymi powoduje nie głód, a emocje – taka bliskość daje poczucie bezpieczeństwa. Ważne jest przy tym, aby karmienie naturalne na każdym etapie było akceptowane i wspierane przez partnera kobiety.

Wiele mówi się o korzyściach, jakie karmienie piersią przynosi dziecku. A co daje kobiecie?

Przede wszystkim pozwala nawiązać niezwykłą więź z dzieckiem. Z medycznego punktu widzenia natychmiastowe skutki karmienia piersią to zmniejszenie utraty krwi i szybsza inwolucja macicy po porodzie. Warto podkreślić, że kobieta karmiąca szybciej gubi masę ciała, która zwiększyła się podczas ciąży. Opóźnia się również powrót cyklu płodności, chociaż oczywiście karmienie naturalne nie powinno być bezkrytycznie traktowane jako metoda antykoncepcji. Karmienie obniża też poziom zaburzeń depresyjnych.

Z kolei długoterminowe skutki zdrowotne to mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi i raka jajnika. Każdy rok karmienia piersią obniża o 4 proc. ryzyko rozwoju nowotworu piersi! Zmniejsza również ryzyko osteoporozy, cukrzycy, hiperlipidemii, chorób serca i układu krążenia.

Nie bez znaczenia dla całej rodziny oraz planety są również aspekty ekonomiczny i ekologiczny. Karmienie piersią to ogromna oszczędność. Jedynym wydatkiem jest zwiększenie wartości energetycznej posiłków kobiety o ok. 600 kcal. Natomiast dziecko żywione mlekiem modyfikowanym pozostawia po sobie kilogramy śmieci w postaci puszek, butelek, smoczków i innych akcesoriów, a tym samym ogromny ślad węglowy. Co więcej, proszę pomyśleć, jaką oszczędność czasu gwarantuje karmienie naturalne! Mycie i wyparzanie smoczków i butelek, przygotowywanie mieszanki, a później jej studzenie czy podgrzewanie do odpowiedniej temperatury, jest ogromnie czasochłonne i mało praktyczne, zwłaszcza kiedy - zgodnie z zaleceniami - dziecko karmi się na życzenie.

Brzmi przekonująco, jednak, czy każda kobieta może karmić dziecko piersią?

Natura nas do tego przecież przystosowała. Hormony i anatomia to podstawa sukcesu. Piersi zmieniają się w okresie dojrzewania, a w czasie ciąży rozpoczyna się dalsza przebudowa gruczołów i zaczyna produkcja mleka, która zostaje zintensyfikowana pod wpływem porodu. Warto przy tym obalić kolejny mit: wielkość oraz kształt piersi i brodawek nie mają wielkiego znaczenia ani dla procesu laktacyjnego, ani możliwości karmienia dziecka. Oczywiście, przy nietypowych wymiarach i budowie piersi lub brodawek warto szybko spotkać się z konsultantem czy doradcą laktacyjnym, który na pewno znajdzie najlepsze rozwiązanie problemów.

Typowo medycznych przeszkód w karmieniu piersią jest niewiele. Należy do nich m.in. niedorozwój tkanki gruczołowej piersi lub wcześniejsze zabiegi chirurgiczne, podczas których tkanka ta została częściowo usunięta, przez co organizm nie jest w stanie wyprodukować odpowiedniej ilości mleka. Trzeba jednak podkreślić, że w takim przypadku matka może karmić dziecko w sposób mieszany, a więc częściowo naturalnie, a częściowo korzystając z mieszanek mlekozastępczych. Przeciwwskazaniem do karmienia piersią u kobiety są niektóre choroby zakaźne (np. HIV) czy przyjmowanie pewnych leków (których jest naprawdę niewiele), a u dziecka - galaktozemia.

Polska jest krajem, który posiada jeden z najwyższych w Europie odsetków cięć cesarskich. Czy w takim przypadku laktacja również rozpoczyna się w sposób naturalny od razu po porodzie?

Prace naukowe mówią, że tzw. laktogeneza II, czyli zwiększenie się ilości mleka po porodzie (tzw. nawał mleczny), jest opóźniona o jedną dobę u kobiet po cięciu cesarskim wykonanym ze wskazań nagłych. W praktyce jednak odpowiednie postępowanie po zabiegu może zapewnić normalną produkcję pokarmu. Przede wszystkim jak najszybciej należy wykonać pierwszy kontakt „skóra do skóry” i nie powinno się rutynowo oddzielać matki od dziecka. Operacja cięcia cesarskiego nie trwa długo, więc do jej zakończenia dziecko może być „kangurowane” przez tatę, a później powinno jak najszybciej wrócić do matki.

Jest to możliwe pod odpowiednim nadzorem zarówno na sali operacyjnej, jak i obserwacyjnej, gdzie kobieta przebywa po zabiegu. Rekomenduje to Standard organizacji opieki okołoporodowej, czyli rozporządzenie ministra zdrowia. Niestety, z powodu niedostatecznej liczby personelu medycznego, nie zawsze jest to wykonalne. Kobieta po cięciu cesarskim potrzebuje większego wsparcia fizycznego, również podczas karmienia piersią. Co więcej, z tego samego powodu w praktyce wciąż zdarza się, że kobiety po cięciu cesarskim są oddzielane od dzieci! Może to rzutować na prawidłowy przebieg laktacji. Przy niedostatkach personelu medycznego bezcenna dla położnicy jest pomoc partnera lub innej bliskiej osoby.

Wiadomo, ile mleka wypiło dziecko nakarmione butelką. W przypadku karmienia piersią trudno to zmierzyć, dlatego jednym z największych dylematów, przed którym stają kobiety karmiące jest to, czy dziecko się najada.

Żyjemy w niezwykle stechnicyzowanych czasach. Na naszą świadomość, że dziecko się najadło, bardziej wpływa widok opróżnionej butelki niż obserwacja jego zachowania po karmieniu. Oczywiście, rodzice muszą nauczyć się rozróżniać, kiedy dziecko jest niespokojne, bo chce jeszcze jeść, a kiedy płacze, bo np. ma kolkę lub jest mu za gorąco. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Tego można nauczyć się w szkole rodzenia albo już po porodzie podczas spotkania z doradcą laktacyjnym.

Tymczasem z naszych obserwacji wynika, że dylemat związany z tym, czy dziecko się najada, bywa często przyczyną dokarmiania dziecka mlekiem modyfikowanym lub rezygnacji z naturalnego karmienia. Wydawałoby się, że kobiety robią to w słusznym celu, ale tak naprawdę zupełnie niepotrzebnie rezygnują z najbardziej optymalnego dla dziecka sposobu żywienia. Co więcej, często sztuczne dokarmianie sprawia, że u kobiety zaczyna zanikać laktacja i z czasem rzeczywiście coraz trudniej zaspokoić potrzeby dziecka.

Czy istnieją statystyki, mówiące o tym, ile kobiet karmi piersią i jak długo to robi?

Niestety, wiarygodne statystyki nie istnieją, ponieważ medycy nie mają obowiązku długofalowego wykazywania, jak dziecko jest karmione na poszczególnych etapach życia. Nawet dane, które są wpisywane do dokumentacji medycznej po porodzie często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Przeprowadzenie rzetelnych badań w tym obszarze jest bardzo istotne. To jedno z ogromnych wyzwań, jakie stoi przed środowiskiem medycznym. Tym bardziej, że z praktyki klinicznej lekarzy pediatrów wynika, iż odsetek kobiet, które decydują się karmić naturalnie, nie jest zbyt wysoki. Świadczy o tym również niezwykle rozwinięty rynek preparatów mlekozastępczych oraz akcesoriów do karmienia butelką. Cóż za paradoks: karmienie piersią - tak ważny czynnik zdrowia - a nie jest profesjonalnie badany!

Dlaczego kobiety nie chcą karmić piersią?

Przede wszystkim istnieje bardzo dużo nieprawdziwych, a często powielanych informacji na ten temat. A poza tym rodziny, a przede wszystkim matki, które nie są świadome ogromnych korzyści płynących z naturalnego żywienia, nie będą dążyć do tego, by karmić piersią. Największym problemem jest więc brak edukacji, dlatego uważam, że już od szkoły, a nawet przedszkola, przydałby się w naszym społeczeństwie pozytywny przekaz związany z naturalnym karmieniem. Teraz często jest ono przedstawiane jako akt poświęcenia matki Polki, a nie jako biologiczna norma, która jest satysfakcjonująca dla kobiety, a przy tym zarówno matce, jak i dziecku przynosi niesamowite benefity.

Są kobiety, które chcą lub muszą dość szybko po urodzeniu dziecka wrócić do pracy i uważają, że karmienie naturalne może w tym przeszkodzić. Jak pogodzić aktywność zawodową z karmieniem piersią?

Pewnie myślą, że nie dadzą rady, a mieszanka mleczna łatwo i bezpiecznie zastąpi ich mleko. Tak nie jest. Badania ekonomiczne przeprowadzone w krajach Europy Zachodniej wykazały, że matki karmiące piersią są bardziej wydajne w pracy niż kobiety, których dzieci są karmione sztucznie. Ma to swoje uzasadnienie. Po pierwsze: dziecko karmione naturalnie rzadziej choruje, dzięki czemu mniej jest absencji chorobowych związanych z opieką nad nim. Po drugie: udowodniono, że kobiety karmiące piersią lepiej gospodarują czasem i organizują swoją pracę, co jest związane m.in. z optymalnym wykorzystywaniem przysługujących im przerw na karmienie. A poza tym, jak rozkosznie jest po powrocie z pracy zrzucić szpilki i przytulić do piersi swoje dziecko!

Jakie są najpopularniejsze mity dotyczące karmienia piersią?

Uważa się, że karmienie butelką jest wygodniejsze niż karmienie piersią, ponieważ karmiąca matka zawsze musi być w zasięgu dziecka, nie może wyjść z domu, spotkać się z kimś, zrelaksować, wyspać, a tym bardziej wrócić do pracy. To kompletna bzdura. Przecież w określonych sytuacjach dziecko może nakarmić butelką ktokolwiek inny, najlepiej odciągniętym wcześniej mlekiem matki, a nie sztuczną mieszanką. Zawsze bowiem trzeba mieć świadomość, że najbardziej korzystne jest żywienie naturalne i do tego dążyć.

Innym popularnym mitem jest to, że laktacja „popsuje” wygląd piersi, np. staną się one obwisłe. Tymczasem kształt biustu oraz jędrność skóry nie zależą w zbyt dużym stopniu od karmienia. To głównie ciąża zwiększa objętość piersi, przez co skóra staje się bardziej napięta. Jeżeli w tym czasie oraz już podczas karmienia kobieta ma dobrze dobrany biustonosz, dba o aktywność fizyczną i zdrową dietę, nie pozwala sobie na nadwagę, a do tego odpowiednio pielęgnuje skórę, to bez problemu wróci do figury sprzed ciąży, a jej biust na pewno na tym nie ucierpi.

Problemem bywa też odbiór społeczny matek karmiących piersią w miejscach publicznych. Zdarzają się niemiłe, a wręcz obraźliwe komentarze pod adresem kobiet.

Mamy czasy, gdy na piersi kobiece patrzy się prawie wyłącznie przez pryzmat seksualności. Odeszliśmy od postrzegania kobiecego ciała w kontekście rodzicielstwa, zwłaszcza w przestrzeni publicznej. Kilka wieków temu wizerunek karmiącej madonny był w kulturze europejskiej powszechny. Wówczas widok kobiety karmiącej piersią nikogo nie bulwersował, ponieważ było to zupełnie naturalne. Jak inaczej miałoby jeść małe dziecko?!

Myślę, że przełom nastąpił w momencie, gdy wypromowano karmienie butelką, ponieważ w świadomości społecznej piersi przestały być atrybutem matki. Zaczęto je traktować prawie wyłącznie jako obiekt seksualny. Tym samym kobiety zaczęły ukrywać się z karmieniem piersią. Dzisiaj zbieramy tego żniwo. Warto byłoby znowu odczarować wizerunek kobiecych piersi, które są z natury źródłem pokarmu dla dziecka. I to już stopniowo się dzieje. Oczywiście, nie chodzi o to, żeby kobiety nagle zaczęły prowokacyjnie eksponować swój biust podczas karmienia, ale żeby nie musiały się tego wstydzić, chować się gdzieś, żeby nakarmić dziecko.

Obecnie na rynku jest wiele akcesoriów i strojów, np. odpowiednio uszytych biustonoszy i ubrań, które umożliwiają komfortowe i dyskretne karmienie piersią w miejscach publicznych. Zauważyłam, że kobiety bardzo chętnie z nich korzystają. A złośliwe uwagi czy komentarze pod ich adresem świadczą tylko i wyłącznie o braku kultury osób je wypowiadających. Powiem więcej, w Polsce funkcjonuje fatalny zwyczaj pouczania młodych matek na każdym kroku nawet przez zupełnie obce osoby. Niepytane mówią, jak i kiedy kobieta powinna karmić, w co ubierać niemowlę… To sprawia, że część matek traci pewność siebie, zaczyna mieć wątpliwości, czy odpowiednio dba o dziecko.

Warto dodać, że mimo iż przewijaki są już w niemal każdej publicznej toalecie, to wciąż brakuje specjalnie wyznaczonych miejsc, w których matka mogłaby w spokoju nakarmić dziecko.

To prawda. Zdarza się, że robi to… w toalecie właśnie, bo nie ma innego sposobu na zachowanie dyskrecji. I nie chodzi tu o pruderię. Są kobiety, którym religia zabrania odsłaniania ciała w miejscu publicznym oraz takie, które po prostu nie chcą tego robić i należy to uszanować. Tworzenie odpowiednio do tego przystosowanych miejsc w przestrzeni publicznej, a zwłaszcza w ośrodkach opieki zdrowotnej, gdzie powinien to być standard, to jeden z postulatów Koalicji na Rzecz Promocji Karmienia Piersią.

Czym jest Koalicja i jakie jeszcze ma postulaty?

Koalicja na Rzecz Promocji Karmienia Piersią powstała kilka miesięcy temu z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Konsultantów i Doradców Laktacyjnych z połączenia kilkunastu stowarzyszeń i organizacji pozarządowych działających w tym obszarze. Mamy wspólne cele statutowe, dlatego zdecydowaliśmy się zjednoczyć siły, aby lobbować przede wszystkim na rzecz zmian legislacyjnych oraz egzekwowania w Polsce prawa w zakresie karmienia naturalnego, zgodnego z postulatami Światowej Organizacji Zdrowia.

Naszym nadrzędnym celem jest wzrost wskaźnika karmienia dzieci wyłącznie piersią w pierwszych 6 miesiącach życia oraz wzrost wskaźnika karmienia piersią w okresie rozszerzania diety w pierwszym i drugim roku życia dziecka. Oczywiście, dążenie do tych celów wymaga poznania statystyk, obrazujących obecną sytuację, o co również zabiegamy. Poza tym postulujemy stworzenie rządowego programu ochrony, promocji i wsparcia karmienia piersią oraz powołanie ogólnopolskiej struktury organizacyjnej, która będzie go nadzorować, na czele której mógłby stać krajowy konsultant w dziedzinie karmienia piersią. Uważamy bowiem, że specjalność ta powinna stać się pełnoprawnym obszarem medycznym.

Warto dodać, że jako Koalicja chcielibyśmy skupić się również na tworzeniu środowiska przyjaznego karmieniu piersią w miejscu pracy. Podstawą jest przestrzeganie Kodeksu pracy w kwestii płatnych przerw na karmienia, ale też organizowanie intymnych kącików do karmienia i odciągania pokarmu, gdzie jednocześnie byłyby dostępne lodówki do przechowywania mleka. Obecnie płatne przerwy na karmienie są jedynie dla kobiet, które mają umowę o pracę. Ważne jest też dla nas ograniczenie marketingu produktów zastępujących mleko kobiece, bo tak jak wspomniałam: proteza nie zastąpi ręki.

Zjednoczeni we wspólnym celu

W skład Koalicji na rzecz Promocji Karmienia Piersią weszły:

  • Polskie Towarzystwo Konsultantów i Doradców Laktacyjnych,
  • Centrum Nauki o Laktacji,
  • Fundacja Bank Mleka Kobiecego,
  • Fundacja „Mlekiem Mamy”,
  • Fundacja Opieki Okołoporodowej,
  • Fundacja Rodzić po Ludzku,
  • Fundacja „Specjaliści Dzieciom”,
  • Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią,
  • La Leche League,
  • Mlekoteka,
  • Stowarzyszenie Doula w Polsce,
  • Stowarzyszenie Małyssak,
  • Stowarzyszenie Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych „Dobrze Urodzeni”.

Partner materiału:

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.