Kłopoty z programami terapeutycznymi

Ewa Szarkowska
opublikowano: 06-04-2005, 00:00

"Ubezpieczeni mają utrudniony dostęp do niektórych programów terapeutycznych" - poinformował rząd minister zdrowia Marek Balicki. Warto dodać, że kłopoty dotyczą głównie drogich terapii lekowych, przekazanych do finansowania Narodowemu Funduszowi Zdrowia przez resort zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Przypomnijmy, że jesienią ub.r. Ministerstwo Zdrowia przekazało funduszowi do dalszego finansowania m.in. leczenie hormonem wzrostu, leczenie choroby Hurler i leczenie immunosupresyjne pacjentów po przeszczepach, dotychczas finansowane z budżetu resortu w ramach procedur wysokospecjalistycznych. Puls Medycyny alarmował wówczas (patrz PM nr 20/2004), że przejęte programy są bardzo kosztowne (218 mln zł rocznie) i mogą okazać się zbyt dużym obciążeniem finansowym i organizacyjnym dla funduszu. Nasze obawy potwierdziły się już w styczniu br., kiedy pisaliśmy o tym, że w wyniku zamieszania kompetencyjnego, wkrótce wyczerpią się zapasy drogich leków, m.in. hormonu wzrostu.
"Na razie są jeszcze zapasy leku zakupionego w ramach programu ministra zdrowia. Od połowy stycznia do końca lutego sukcesywnie w różnych miejscach zacznie go brakować" - ostrzegał wówczas Maciej Piróg, dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
W marcu, na jednym z posiedzeń rządu, Marek Balicki oświadczył, że w przypadku kilku programów terapeutycznych istnieją kłopoty z dostępem do drogich metod leczenia. Poinformował, że chodzi o leczenie niedoboru wzrostu u dzieci i młodzieży w następstwie somatotropinowej niewydolności przysadki (SMP), zespołu Turnera (ZT) i przewlekłej niewydolności nerek (PNN) przez zastosowanie hormonu wzrostu, a także o problemy z leczeniem przewlekłej białaczki szpikowej imatinibem.
Wyjaśnienia, jakie Puls Medycyny otrzymał z centrali funduszu, potwierdziły tylko nasze wcześniejsze doniesienia, że w przypadku programów przejętych od Ministerstwa Zdrowia należy spodziewać się kłopotów.
"NFZ zabezpieczył środki, przeprowadził postępowanie i podpisał na 2005 r. umowy ze świadczeniodawcami realizującymi te procedury na terenie kraju" - podkreśla Artur Fałek, p.o. dyr. Departamentu Gospodarki Lekami NFZ. Z jego wyjaśnień wynika, że głównym czynnikiem utrudniającym dostęp np. do terapii hormonem wzrostu był brak odpowiedniego zapasu leku. ?Ustawa nie daje możliwości bezpośredniego zakupu leków przez NFZ, mogą to zrobić w drodze przetargu jedynie świadczeniodawcy. Z drugiej strony, realizujące to zadanie w poprzednich latach Ministerstwo Zdrowia ograniczyło w 2004 r. wydatki na ten cel tak, że nie było rezerwy leku na zabezpieczenie leczenia od początku roku do rozstrzygnięcia przetargu" - tłumaczy A. Fałek. Przetarg na dostawy hormonu wzrostu o łącznej wartości blisko 30 mln zł, dla świadczeniodawców leczących dzieci z niedoborem wzrostu, został rozstrzygnięty 24 marca.
Wartość kontraktów na programy terapeutyczne (lekowe), finansowane przez NFZ wynosi w 2005 roku 442,5 mln zł.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.