KIF: Rehabilitacja dostępna dla pacjentów, ale z pewnymi ograniczeniami

Klaudia Torchała/PAP/EG
opublikowano: 05-05-2020, 08:39

Gabinety fizjoterapii od 4 maja zostały otwarte, ale przy ograniczeniu zabiegów i terapii indywidualnej. Przestrzegać należy określonych rygorów sanitarnych, dezynfekować pomieszczenia i sprzęt po każdym pacjencie, stosować środki ochrony osobistej, wizyty umawiać w odstępach czasu - wyjaśnił dr hab. n. med. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

"Wszyscy pacjenci od poniedziałku – 4 maja mogą korzystać ponownie z rehabilitacji. To oznacza, że każdy pacjent, który ma skierowanie od lekarza (w przypadku refundowanej rehabilitacji) lub też chce to zrobić na zasadach komercyjnych, może z niej skorzystać, choć w ograniczonym zakresie" – wyjaśnia dr Maciej Krawczyk.

iStock

Co jest dostępne dla pacjentów?

Nadal niedostępnych będzie większość zabiegów fizykoterapeutycznych - ultradźwięki, prądo- i światłolecznictwo, pole magnetyczne, hydroterapia. Te zabiegi, które wymagają bezpośredniego kontaktu z pacjentem oraz skomplikowanej sterylizacji urządzeń również nie będą udostępnione. 

"Jest ona możliwa, ale bardzo długotrwała. Takim zabiegiem, którego również nie zalecamy, jest krioterapia ogólnoustrojowa" – mówi dr Maciej Krawczyk.

Fizjoterapia jeden na jeden

"Kluczową sprawą jest prowadzenie terapii ‘jeden na jeden’. Pacjent, który przychodzi do poradni, gabinetu, przychodni, spotyka się tylko z jednym terapeutą, który realizuje cały program z tym pacjentem. Do tego potrzebuje osobnego pomieszczenia albo dużo, dużo większej przestrzeni niż przed epidemią. Nie daliśmy ścisłego zalecenia, ale powinno to być około 15 m2 na jednego pacjenta" – wskazał szef KIF.

Ponadto każdy fizjoterapeuta musi być wyposażony w środki ochrony osobistej. Wizyty umawiane są w takich odstępach czasu, by zapewnić brak kontaktu między pacjentami. Z każdym z nich musi być przeprowadzony wywiad epidemiologiczny - pierwszy telefoniczny jeszcze przed bezpośrednią wizytą, potem należy go na bieżąco aktualizować.

Prezes KIF dodał, że jeśli w placówce funkcjonuje kilka gabinetów, to nie mogą one umawiać pacjentów na tę samą godzinę. Chodzi o to, by uniemożliwić kontakt pacjentów w poczekalni czy szatni. Jego zdaniem taka sytuacja sprawi, że przepustowość gabinetów będzie mniejsza, szczególnie w placówkach zakontraktowanych z NFZ.

"Gabinety prywatne pracowały od lat w takim indywidualnym trybie, ale w gabinetach, gdzie odbywa się terapia refundowana ze środków publicznych często zagęszczenie bywało spore" – podkreślił.

Obostrzenia wprowadzone dla fizjoterapeutów 31 marca w związku z rozprzestrzenianiem się epidemii rodziły wiele wątpliwości interpretacyjnych, zarówno u samych fizjoterapeutów, jak i pacjentów. Zgodnie z wprowadzonymi wówczas zasadami z terapii mogły korzystać jedynie osoby, którym groziła utrata zdrowia lub poważne powikłania.

"Fizjoterapeuci bali się w ciągu tego ostatniego miesiąca odpowiedzialności i kar. Zdarzały się donosy dotyczące otwarcia gabinetów. Wpływało też do naszej Izby wiele pytań pacjentów dotyczących tego, czy kwalifikują się do rehabilitacji, czy też nie. Załóżmy np., że ktoś gra na skrzypcach w orkiestrze i złamał palec lewej ręki, to w jego wypadku jest to poważne inwalidztwo, bo nigdy nie wróci do pracy zawodowej, jeśli nie będzie poddany fizjoterapii" – powiedział.

Fizjoterapeuci pozbawieni możliwości pracy

Równocześnie prezes KIF odniósł się też do problemu związanego z działalnością fizjoterapeutów, którzy z dnia na dzień pozbawieni zostali pracy w wyniku epidemii. Zmuszeni zostali do zamknięcia gabinetów. Niemalże 50 tys. z 67 tys. czynnych zawodowo rehabilitantów w kwietniu musiało zawiesić swoje usługi. 

"Ta sytuacja ograniczenia działalności będzie trwała wiele miesięcy i musimy się nastawić na zubożenie tej grupy zawodowej" - powiedział prezes KIF.

Izba prowadzi rozmowy z przedstawicielami ministerstwa rozwoju o specjalnych rozwiązaniach przeznaczonych dla fizjoterapeutów, z których wielu jest też przedsiębiorcami i prowadzi gabinety prywatne i podmioty lecznicze.

Jego zdaniem, w obecnej sytuacji wiele osób zrezygnuje z komercyjnej terapii, bo nie będzie ich na nią stać. 

"Do tej pory Polacy przeznaczali na nią trzykrotnie więcej pieniędzy niż wydaje się ze środków publicznych. A musimy zwrócić uwagę, iż dodatkowe zabezpieczenia to także dodatkowe koszty" – stwierdził.

W Polsce na rehabilitację, przed epidemią, czekało w kolejce prawie 2 mln osób. 

"Myślę, że te osoby, które mają lżejsze schorzenia, obecnie będą musiały pracować same. Większą rolę zacznie odgrywać też poradnictwo" – podsumował dr Maciej Krawczyk.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Klaudia Torchała/PAP/EG

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.