Każdy etap programu SMILE ma swój odrębny cel

Rozmawiała Emilia Grzela
opublikowano: 19-12-2018, 10:57
aktualizacja: 19-12-2018, 20:57

„Badanie SMILE-4 obejmowało chorych z niewydolnością serca, ponieważ — jak wskazują dane z dostępnej literatury — większość niekorzystnych interakcji lekowych z kwasem acetylosalicylowym dotyczy właśnie tej grupy pacjentów” — powiedział projektodawca programu SMILE prof. Claudio Borghi, kardiolog z Uniwersytetu Bolońskiego, podczas „Forum Ekspertów — Kardiologia 2018”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jaki był główny cel programu SMILE?

Badanie SMILE miało na celu przede wszystkim wyjaśnienie, czy blokada układu renina-angiotensyna-aldosteron poprawi wyniki leczenia pacjentów z zawałem mięśnia sercowego i chorobą niedokrwienną serca. Drugim i może najważniejszym zagadnieniem było ustalenie, czy konkretny inhibitor ACE — zofenopryl, który przejawia właściwości farmakologiczne odpowiednie w leczeniu choroby niedokrwiennej serca — wykaże większą skuteczność niż inny lek z tej samej grupy. Było to zatem jednocześnie badanie kliniczne i farmakologiczne.

Czym różniło się badanie SMILE-4 od wcześniejszych etapów tego programu?

Każdy etap programu SMILE ma swój odrębny cel. Dwa spośród poprzednich badań dotyczyły porównania zofenoprylu i placebo. Badanie SMILE-1 miało zweryfikować skuteczność leczenia pacjentów z zawałem mięśnia sercowego. Z kolei badanie SMILE-3 odnosiło się do skuteczności zofenoprylu w przypadku zawału mięśnia sercowego z uniesieniem odcinka ST w rozpoznaniu elektrokardiograficznym (ST-elevation myocardial infarction, STEMI). W badaniach SMILE-2 i SMILE-4 zajmowaliśmy się porównaniem różnych inhibitorów ACE. SMILE-2 było badaniem bezpieczeństwa, a pierwszorzędowy punkt końcowy stanowiła częstość występowania ostrego i ciężkiego nadciśnienia tętniczego po leczeniu inhibitorem ACE. Badanie SMILE-4 dotyczyło natomiast porównania skuteczności dwóch różnych leków: zofenoprylu i ramiprylu. Pacjentów przypisano do dwóch grup: grupy otrzymującej zofenopryl w skojarzeniu z kwasem acetylosalicylowym oraz grupy przyjmującej ramipryl, również w skojarzeniu z kwasem acetylosalicylowym. Pierwszorzędowy punkt końcowy stanowiła częstość występowania zgonów oraz hospitalizacji z przyczyn sercowo-naczyniowych w przeliczeniu na rok.

Prof. Claudio Borghi
Zobacz więcej

Prof. Claudio Borghi

Czy kryteria doboru pacjentów do badania były zaostrzone?

W badaniu SMILE-1 uczestniczyli chorzy z ostrym zawałem ściany przedniej mięśnia sercowego, ale nie poddawani trombolizie ze względu na większy stopień dysfunkcji lewokomorowej. Była to zatem populacja pacjentów z prawdopodobnie podwyższonym ryzykiem. Z kolei w badaniu SMILE-ISCHEMIA (SMILE-3) brali udział chorzy z zachowaną frakcją wyrzutową, których należy leczyć przez sześć pierwszych tygodni po wystąpieniu zawału mięśnia sercowego (w przypadku dysfunkcji lewokomorowej leczenie powinno być również później kontynuowane). U pacjentów z zachowaną funkcją lewej komory terapię można przerwać. Mieliśmy więc możliwość zrandomizowania uczestników do grup otrzymujących lek badany lub placebo. Badanie SMILE-4 obejmowało chorych z niewydolnością serca, ponieważ, jak wskazują dane z dostępnej literatury, większość niekorzystnych interakcji lekowych z kwasem acetylosalicylowym dotyczy właśnie tej grupy pacjentów. W badaniu tym porównywano skuteczność zofenoprylu i ramiprylu podawanych w skojarzeniu z kwasem acetylosalicylowym.

Co było pierwszorzędowym punktem końcowym w tych badaniach?

W badaniu SMILE-1 była to umieralność i częstość występowania ciężkiej opornej na leczenie zastoinowej niewydolności serca, w badaniu SMILE-4 — umieralność i częstość hospitalizacji z przyczyn sercowo-naczyniowych. W badaniu SMILE-ISCHEMIA (SMILE-3) były to: obciążenie chorobą niedokrwienną serca, występowanie dusznicy bolesnej i stosowane leczenie. Z kolei w badaniu SMILE-2 była to częstość występowania ciężkiego nadciśnienia tętniczego związanego z leczeniem. To bardzo istotne, ponieważ było to pierwsze badanie,w którym stosowaliśmy zofenopryl w skojarzeniu z leczeniem trombolitycznym. W wielu przypadkach po trombolizie pacjenci nie mogli przyjmować inhibitorów ACE ze względu na obserwowane spadki ciśnienia tętniczego. Większość z nich nie mogła być leczona, a my nie mogliśmy poprawić wyników terapii z powodu nadciśnienia. Chcieliśmy sprawdzić, czy podawanie zofenoprylu wiąże się z mniejszym nadciśnieniem, więc po raz pierwszy zasugerowaliśmy możliwość stosowania leczenia trombolitycznego i inhibitorów ACE w tym samym czasie.

W swoim wykładzie wspomniał pan o przełomie w leczeniu kardiologicznym, jakim było wprowadzenie beta-blokerów. Na czym będzie polegał kolejny przełom?

Myślę, że będzie to wykorzystanie przeciwciał monoklonalnych. Stosowanie beta-blokerów już wiele lat temu pokazało, że jest możliwe regulowanie układu współczulnego z korzystnym efektem. Później zaobserwowano, że inhibitory ACE i inhibitory receptora angiotensyny 2 są istotne w regulacji układu angiotensyny. Myślę, że najbliższa przyszłość przyniesie możliwości ingerencji genetycznej. Zamiast stosować leki o hamującym wpływie na układ krążenia, wykorzystamy przeciwciała monoklonalne, aby dotrzeć bezpośrednio do komórki. Jest to już możliwe w przypadku leku, który niedawno zastosowano w celu obniżenia stężenia cholesterolu, zablokowania niektórych białek i uzyskania korzyści z interakcji z mechanizmem ostatecznie odpowiedzialnym za rozwój choroby.

Czy mamy już epidemię nadciśnienia?

Tak, i bardzo zależy nam na walce z nim, ponieważ ludzie chyba przestali je postrzegać jako poważny problem. Jeśli wiemy, że mamy nadciśnienie, musimy regularnie mierzyć sobie ciśnienie i przyjmować odpowiednie leki. Wtedy wszystko jest w porządku. Jednak prawda jest taka, że u 50 proc. osób z nadciśnieniem choroba pozostaje niekontrolowana, 50 proc. stosujących leki przeciwnadciśnieniowe przestaje je przyjmować w ciągu pierwszych 12 miesięcy, a wiele osób w ogóle nie wie o swojej chorobie.

Częstość występowania nadciśnienia stale wzrasta — nie tylko z powodu starzenia się populacji, ale także wzrostu dodatkowych czynników ryzyka, takich jak otyłość, cukrzyca czy hipercholesterolemia. Jednym z powodów rozwoju nadciśnienia jest także nadmiar kwasu moczowego. Hiperurykemia może prowadzić do nadciśnienia i je pogłębiać. Wśród młodego pokolenia obserwuje się coraz częstsze występowanie hiperurykemii ze względu na nadwagę oraz spożywanie sody i fruktozy wraz z napojami.

Jakich potrzeb w tej grupie pacjentów nie udało się zaspokoić?

Myślę, że wiedzy i profilaktyki. Powinniśmy zacząć głośno mówić o zapobieganiu chorobom układu krążenia, w tym o nadciśnieniu, ale nie tylko. Wzrasta występowanie nadciśnienia w bardzo wczesnym wieku wśród młodzieży, a nawet wśród niemowląt. We Włoszech nadciśnienie dotyczy około 10 proc. dzieci w wieku poniżej 10 lat. A jego częstość będzie wzrastać. Z nadciśnieniem, które występuje w wieku poniżej 10 lat, wiąże się bardzo duże prawdopodobieństwo nadciśnienia w wieku dorosłym. Profilaktyka nadciśnienia u młodzieży przynosi oczekiwane skutki, ale leczenie nadciśnienia u osób w wieku 20, 30 czy 40 lat pozwala co prawda obniżyć ciśnienie krwi, nie powstrzymuje jednak postępu choroby.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Emilia Grzela

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Kardiologia / Każdy etap programu SMILE ma swój odrębny cel
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.