Kardiolodzy odpowiadają NIK

opublikowano: 07-06-2016, 11:07

Kardiolodzy zwracają uwagę na braki merytoryczne oraz niedostatek wiedzy medycznej w opublikowanym 31 maja raporcie NIK o realizacji świadczeń z zakresu kardiologii. Zdaniem ekspertów raport nie przedstawia pełnego obrazu sytuacji, a jedynie jego dość tendencyjną ocenę, mającą pokazać świetnie zorganizowany system leczenia zawałów serca w niekorzystnym świetle.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

 Jednym z zarzutów NIK jest, iż pacjenci z zawałem hospitalizowani są zbyt krótko Tymczasem nowoczesna kardiologia inwazyjna, z uwagi na dużą skuteczność pozwala na skrócenie pobytu szpitalnego chorych z OZW, w tym z zawałem serca. 

"W przypadku chorych z zawałem i małym ryzykiem wg punktacji Zwolle i PAMI, skutecznie leczonych za pomocą angioplastyki wieńcowej (PCI), pobyt może ograniczyć się do 2-3 dni. M.in. dotyczy to chorych z zawałem serca z uniesieniem odcinka ST (STEMI), u których wykonano rekanalizację tętnicy dozawałowej w godzinę od rozpoczęcia bólu (1-2 proc. chorych) i można było stwierdzić tzw. przerwany zawał (ang. aborted MI") - mówi prof. Paweł Buszman ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

"Nie można kardiologii inwazyjnej piętnować za wyjątkową skuteczność i dobrą organizację oraz wprowadzanie najnowszych zaleceń światowych" - przekonuje prof. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego:

W krajach zamożnych bada się przyczyny zbyt długiej hospitalizacji i związanych z nią niepotrzebnych kosztów, ponieważ przedłużenie hospitalizacji jest niezależnym czynnikiem ryzyka i zwiększa koszty - dodaje prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie

Leczenie zawałów w sposób zachowawczy jest nieskuteczne

NIK porównuje również wydatki w kardiologicznym leczeniu zachowawczym ostrych zespołów wieńcowych, które może przedłużyć hospitalizację chorego z powodu małej skuteczności i ryzyka powikłań do bardzo skutecznego kardiologicznego leczenia zawałów serca w sposób inwazyjny. I dochodzi do wniosku, że leczenie interwencyjne obniża śmiertelność, a zachowawcze – nie!

Kardiolodzy uważają, że leczenie zachowawcze OZW to wbrew aktualnie obowiązującym wytycznym skazywanie chorych na niepotrzebnie długą hospitalizację w celu stabilizacji objawów, narażenie na powikłania, kolejne liczne hospitalizacje i rozwinięcie niewydolności krążenia.

Wg wielu badań randomizowanych  rokowanie chorych z zawałem serca jest o wiele lepsze, gdy chorego wcześnie skieruje się na leczenie inwazyjne - przekonuje prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie

Zdaniem ekspertów dużym błędem kontroli NIK i konsultantów raportu jest nie uwzględnienie odległych wyników i kosztów obu metod leczenia dla płatnika. Nieprawidłowe postępowanie w zawale serca w oddziałach zachowawczych generowało i generuje nadal powikłania i związane z tym duże koszty, co nie zostało sprawdzone i uwzględnione przez NIK.

Leczymy według wytycznych Europejskiego i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego

NIK opiera swoje wnioski na ankietach i doświadczeniach swoich konsultantów. Jedną z ich opinii było, iż chory z zawałem powinien mieć oznaczane troponiny seryjne i być wypisany do domu dopiero wtedy, gdy ulegną one obniżeniu i znormalizowaniu. Konsultanci NIK określili to jako standard, którego powinni przestrzegać wszyscy kardiolodzy, a w związku z tym NFZ i MZ powinno wydać odpowiednie regulacje w tej sprawie. Tymczasem kardiologów w Polsce obowiązują tylko wytyczne ESC (Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego) i PTK (Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego). To kolejna kwestia świadcząca o nieznajomości środowiska kardiologicznego przez autorów raportu.

Wytyczne europejskie są automatycznie tłumaczone na polskie. W UE i w Europejskim Towarzystwie Kardiologicznym uznano, że kraje Europy mają swoich przedstawicieli przy tworzeniu wytycznych i jest szeroka reprezentacja europejska i w momencie, kiedy wchodzą nowe wytyczne to poszczególne kraje akceptują je na rzecz swojego kraju, a więc one są tylko tłumaczone i są dla nas obowiązujące. Mierzy się procent wykonywania zaleceń europejskich. Im większy procent realizacji tych wytycznych, tym większa skuteczność medycyny i mniejsza śmiertelność Polaków. Im gorszy, niski procent, tym gorsze wyniki leczenia i taki kraj uznaje się za posiadający ośrodki słabsze w Europie. Czyli w takim kraju jakość medycyny jest gorsza, a przez to śmiertelność większa. To znany fakt dla kardiologów, a szczególnie jestem upoważniony do tej wypowiedzi pracując wiele lat od 2005 roku do dzisiaj w Zarządzie Asocjacji Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (EAPCI ESC) - wyjaśnia prof. Dariusz Dudek, Przewodniczący Rady Instytutu Kardiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie:

Raport NIK nie uwzględnia map potrzeb zdrowotnych MZ

Potrzeby kardiologiczne mieszkańców Polski określają stworzone przez Ministerstwo Zdrowia mapy potrzeb zdrowotnych. Pokazują one, iż w naszym kraju powinna funkcjonować jedna pracowania hemodynamiki na 250 tys. mieszkańców. A, m.in. z powodu starzejącego się społeczeństwa, potrzeby Polaków związane z leczeniem kardiologicznym wzrosną jeszcze bardziej. "Jest to ewidentna niespójność danych i oczekiwań decydentów co do ilości ośrodków kardiologii i zabiegów w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców" - uważa prof. Dariusz Dudek, kierownik II Kliniki Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie.

W mapach potrzeb zdrowotnych i procedurach wzorcowych MZ promuje nowoczesną kardiologię i kardiochirurgię, a w swoim raporcie NIK powraca do nieskutecznego leczenia zachowawczego  Konsultacji krajowi wielokrotnie podkreślali konieczność utrzymania jednego ośrodka kardiologicznego na 250 tys. mieszkańców. Wskazuje na to, oprócz profilu zdrowotnego dzisiejszej polskiej populacji, również duża jak na warunki europejskie wielkość terytorium naszego kraju i jego gęstość zaludnienia (duże rozproszenie ludności)

"Sądzimy, że takie rozwiązanie stwarza najbardziej odpowiednie warunki dla leczenia zawału serca oraz przekłada się na korzystne wskaźniki przeżycia, a w przyszłości da też szansę na dalszą redukcję śmiertelności z powodu ostrych zespołów wieńcowych w Polsce"- przekonuje prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie

Analiza kosztowo-efektywna wskazuje, iż takie rozwiązanie daje korzystne wskaźniki przeżycia, a w przyszłości da też szansę na dalsze zmniejszenie śmiertelności u Polaków. Poprawę wyników leczenia zawału będzie można uzyskać przy dalszym zmniejszeniu opóźnienia przedszpitalnego i przeznaczeniu dodatkowych nakładów na opiekę ambulatoryjną i rehabilitację" - dodaje prof. Paweł Buszman.

Mapy potrzeb zdrowotnych: konieczność zwiększenia finansowania

Zwraca uwagę również fakt, iż mapy potrzeb pokazują konieczność wzrostu nakładów na kardiologię spowodowany wzrostem potrzeb starzejącego się polskiego społeczeństwa. Tymczasem AOTMiT proponuje drastyczne obniżki w wycenach procedur kardiologicznych, a Ministerstwo Zdrowia jednocześnie podnosi koszty kadrowo-sprzętowe od 2017 dla szpitali i oddziałów kardiologicznych w swoich wymogach. 

"My, kardiolodzy patrzymy na sytuację całościowo, dlatego przygotowaliśmy propozycję reformy systemu wycen w programie Kardiologia 2017+ i chcielibyśmy przedstawić ją zarówno decydentom, jak i społeczeństwu" - podkreśla prof. Dariusz Dudek, kierownik II Kliniki Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie

Wyniki kontroli NIK i ich interpretacja sytuacji w Polsce nie może być traktowana oddzielnie od tego, co aktualnie dzieje się w AOTMiT i Ministerstwie Zdrowia podsumowują eksperci.

Kardiolodzy przekazali dane w terminie

Ministerstwo Zdrowia i AOTMiT wyznaczyło czas na przekazanie danych z ośrodków kardiologicznych do 6.06.16. Kardiolodzy przekazali je w terminie. Kardiologiczne dane pokazują kompleksową analizę wyceny procedur, zaproponowano również spotkania i merytoryczną współpracę oraz kontynuację prac nad tworzeniem nowego katalogu procedur kardiologii zabiegowej zgodnego z nowymi wytycznymi i aktualną praktyką kliniczną. Kardiolodzy są otwarci na współpracę z Ministerstwem Zdrowia i AOTMiT.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.