Karaszewski: NFZ nie jest głuchy na problem rosnących kosztów

opublikowano: 15-04-2022, 10:15

Wydaje się, że ten rok jest dla nas stosunkowo bezpieczny; mogliśmy wykonać kilka ruchów, które przekładają się na poprawę finansowania świadczeń opieki zdrowotnej - powiedział Maciej Karaszewski, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ podczas konferencji „Odporny i stabilny system ochrony zdrowia - bezpieczeństwo zdrowotne w dobie kryzysów”, która odbyła się 13 kwietnia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Płatnik zapewnia, że nie jest głuchy na problemy z rosnącymi na skutek inflacji kosztami.
Fot. iStock

Bezpieczeństwo zdrowotne danej populacji można rozważać wielokierunkowo, ale jedynym z jego podstawowych aspektów jest dostępność do świadczeń zdrowotnych - zarówno w zakresie diagnostyki oraz leczenia, jak i szeroko rozumianej profilaktyki. Między innymi kwestia zmian w dostępie do ochrony zdrowia w warunkach pandemicznego kryzysu była tematem jednego z paneli w ramach konferencji „Odporny i stabilny system ochrony zdrowia - bezpieczeństwo zdrowotne w dobie kryzysów”, która odbyła się w środę, 13 kwietnia.

Minister Adam Niedzielski, otwierając konferencję, zauważył, że szeroki dostęp do ochrony zdrowia i dobra kondycja zdrowotna danej populacji ściśle korelowała z przebiegiem i skalą pandemii COVID-19.

- Elementem różnicującym kraje między sobą jeśli chodzi o skuteczność polityki przeciwepidemicznej, była profilaktyka. Rozumiana szeroko: jako skłonność do szczepień, wczesna identyfikacja chorób oraz poziom zdrowotnej świadomości, a także specyficzny dla danej populacji styl życia. Niestety widać zależność pomiędzy kondycją zdrowotną populacji, w którą uderza kryzys taki jak pandemia COVID-19, a tym, jakie żniwo następnie ten kryzys zbiera. Mamy tu ogromną pracę do wykonania – przyznał Adam Niedzielski.

Polacy niezbyt zainteresowani profilaktyką

Jak przyznali eksperci, jeszcze przed wybuchem pandemii - w latach 2018-2019 – obserwowano zahamowanie wcześniejszego pozytywnego trendu oczekiwanej długości życia, a COVID-19 jedynie to zjawisko pogłębił. Jest to jeden z podstawowych wskaźników branych pod uwagę przy ocenie kondycji zdrowotnej populacji.

- Działania profilaktyczne to fundament systemu ochrony zdrowia. Do dziś nie mamy programu powszechnej edukacji zdrowotnej, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Braki w tym zakresie skutkowały tym, że dużo trudniej było nam przekonywać obywateli do stosowania się do obostrzeń. Musieliśmy poświęcić dużo czasu, aby przekonać ich o zaletach płynących z dość surowych restrykcji. Problematyczna była również promocja szczepień ochronnych. Osobiście uważam za ogromny sukces przeprowadzenie w tak krótkim czasie akcji szczepień przeciwko COVID-19 w populacji osób dorosłych, które od lat nie poddawały się szczepieniom ochronnym. Doskonale wiemy przecież, na jakim poziomu była zgłaszalność do szczepień przeciwko grypie, ledwie kilka procent, a w grupie wiekowej 65 plus - 15 proc. (…) Na początku tego roku opublikowaliśmy analizę względnego ryzyka zgonu z powodu ogółu przyczyn oraz COVID-19 w dwóch populacjach: osób zaszczepionych i niezaszczepionych w 2021 r. W tej drugiej grupie ryzyko zgonu z powodu przyczyn ogólnych było trzy razy wyższe, natomiast z powodu COVID-19 aż 9 razy wyższe niż w populacji zaszczepionych – wskazał dr hab. n. med. Grzegorz Juszczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

Niepokojąca, szczególnie w okresie pandemii, jest także zgłaszalność do programów profilaktycznych. Dyrektor Juszczyk przyznał, że na wskaźniki z tego obszaru „zamrożenie” ochrony zdrowia wpłynęło bardzo negatywnie.

- Problem ten jest widoczny zwłaszcza w statystykach z 2020 roku, gdy wprowadzono najgłębszy lockdown. Obecnie również wskaźniki te są dużo niższe niż w krajach Unii Europejskiej. W tym obszarze planujemy działania, które mobilizowałyby obywateli do korzystania z badań. Kluczowym projektem, który będzie rozwijany, to oczywiście program Profilaktyka 40 plus, ale także badania przesiewowe w kierunku chorób nowotworowych – dodał dyrektor Juszczyk.

Trzecim obszarem wymagającym jego zdaniem większej aktywności jest lepsza kontrola nad czynnikami ryzyka. Chodzi przede wszystkim o palenie papierosów oraz niekontrolowany wzrost masy ciała przechodzący w nadwagę i otyłość.

- Badanie zrealizowane przez NIZIP-PZH w grudniu ubiegłego roku wskazuje, że ponad 20 proc. Polaków jest otyłych, ok. 21 proc. codzienne pali, a 8 proc. robi to okazjonalnie - przyznał.

Jak dodał, wśród - zdaniem dyrektora Juszczyka wielu – realizowanych obecnie programów, wkrótce znajdzie się też taki z obszaru edukacji zdrowotnej, który ma objąć populację najmłodszych: klasy od 1 do 6 w całej Polsce.

Wyedukowany pacjent żyje dłużej i zdrowiej

Zasoby polskiego ochrony zdrowia określa się nierzadko mianem „krótkiej kołdry” – i nie chodzi tu tylko zasoby kadrowe. Czy nie jest ona zbyt krótka, by system udźwignął kolejne wyzwania związane tym razem z wojną i kryzysem humanitarnym oraz działaniami wojennymi w Ukrainie? Odpowiedzialność za wydolność systemu leży częściowo po stronie pacjenta.

- W czasie pandemii wniosków, skarg i uwag kierowanych przez pacjentów do Biura Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło trzykrotnie więcej niż przed COVID-19. (…) Obecnie nadal widzimy utrzymujący się wzrost zgłaszalności do RPP. Przyczyn tego zjawiska upatrujemy też w tym, że wzrosła świadomość społeczna dotycząca samej instytucji Rzecznika Praw Pacjenta i tego, czym się zajmujemy. Bardzo nas to cieszy, ponieważ pacjent wyedukowany to partner dla lekarza w procesie leczenia – powiedział Grzegorz Błażewicz, zastępca Rzecznika Praw Pacjenta.

Jak zaznaczył, poziom edukacji zdrowotnej pacjentów bezpośrednio przekłada się na populacyjne zdrowie, ale też wydolność systemu oraz efektywność kosztową. Grzegorz Błażewicz odniósł się również do informacji, często niepotwierdzonych, pojawiających się w przestrzeni medialnej, jakoby pacjenci z Ukrainy otrzymywali z racji pochodzenia pomoc medyczną w pierwszej kolejności. Zastępca RPP stanowczo to zdementował.

- Nawet jeśli dochodziło do jakichś nieprawidłowości w dostępie do świadczeń, były to sytuacje incydentalne, a nie powszechna praktyka – zapewnił.

NFZ: sytuacja finansowa sektora stabilna

Ochrona zdrowia płynnie przeszła z jednego kryzysu zdrowotnego do kolejnego. Już w ubiegłym roku wielu świadczeniodawców – zarówno z POZ, jak i lecznictwa szpitalnego – alarmowało o problemach z finansową płynnością. Rosną koszty osobowe oraz prowadzenia działalności, a przed placówkami kolejne trudne miesiące i napływ pacjentów z Ukrainy.

- Środki Narodowego Funduszu zdrowia zależą bezpośrednio od poziomu wpływów ze składki zdrowotnej. Wydaje się, że ten rok jest dla nas stosunkowo bezpieczny, dzięki temu mogliśmy wykonać kilka ruchów, które przekładają się na poprawę finansowania świadczeń opieki zdrowotnej. Jesienią zeszłego roku podnieśliśmy cenę punktu w ryczałcie oraz w AOS, przy czym ryczałt został podniesiony wstecznie od 1 lipca, co przełożyło się na zastrzyk gotówki - powiedział Maciej Karaszewski, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ.

Karaszewski zapewnił przy tym, że NFZ nie jest głuchy na problemy z rosnącymi na skutek inflacji kosztami.

- Od 1 kwietnia rozpoczęliśmy podnoszenie cen punktów o 4,5 proc. obejmujące wszystkich świadczeniodawców. Aktualnie rusza proces aneksowania umów ze świadczeniodawcami, by podnieść o 4,5 proc. ceny punktów i cenę jednostki sprawozdawczej w ryczałcie dla szpitali w sieci - dodał Maciej Karaszewski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dyrektor Kopiec: NFZ nie oferuje szpitalom żadnego wsparcia, tylko dorzuca obowiązków

Minister Niedzielski wyliczył pięć elementów stabilnego i odpornego systemu opieki

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.