Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Lekarze

Gałązka-Sobotka: to nieuregulowane kontrakty doprowadziły do windowania wynagrodzeń lekarzy i są źródłem patologii

Opublikowano:

Fot. Archiwum

Gromadzenie dokładniejszych danych o wynagrodzeniach medyków nie rozwiąże przyczyn nieprawidłowości. Podstawą problemu jest upowszechnienie kontraktów - z roku na rok nakłady na ochronę zdrowia rosną, a głównym beneficjentem tych wzrostów są osoby rozliczające się w oparciu o procent od wartości procedury. To zjawisko obserwujemy od wielu lat i w ogóle na nie nie reagowaliśmy - wskazuje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego.


KM/PAP


Sejm uchwalił w piątek ustawę pozwalającą Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) na zbieranie danych o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PWZ). Gromadzone przez Agencję dane dotyczą nie tylko grup, które można identyfikować po PWZ - to lekarze czy pielęgniarki - ale także pozostałego personelu i pracowników administracyjnych. Stąd w ustawie znalazł się zapis o numerze PESEL.

Ekspertka o ustawie dot. danych o wynagrodzeniach medyków: nie zapewni dostępu do wszystkich ważnych informacji

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia w Uczelni Łazarskiego, powiedziała PAP, że wiedza, ile zarabiają konkretni lekarze, nie jest potrzebna do kontrolowania efektywności wydatkowania środków publicznych. Do tego potrzebne są informacje o średnich poziomach wynagrodzeń czy o tym, jakie są różnice pomiędzy wynagrodzeniami na tych samych stanowiskach wymagających porównywalnych kompetencji w zależności od podmiotu, regionu lub formy zatrudnienia.

Zaznaczyła, że już bez poszerzania zakresu gromadzonych przez Agencję informacji taką wiedzę można byłoby pozyskać zestawiając ze sobą różne źródła danych, np. dane gromadzone przez NFZ czy sprawozdania finansowe.

Ekspertka wskazała natomiast, że niezbędne jest zwiększenie przejrzystości w zakresie liczby kontraktów, ich wartości, ale także szczegółowych form rozliczania. To wprowadza przyjęta przez Sejm w piątek ustawa. Jednak Gałązka-Sobotka poszerzone uprawnienia AOTMiT w zakresie pozyskiwania danych o wysokości wynagrodzeń w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu postrzega jako rozwiązanie precedensowe dla sektora publicznego, które nie zapewnia dostępu do wszystkich ważnych informacji.

- Nie uwzględnia choćby kwalifikacji i doświadczenia, trybu pracy oraz wydajności pracy danego lekarza, bez których trudno interpretować wysokość uposażenia danego medyka. Pomija także fakt funkcjonowania tzw. spółdzielni lekarskich, w których zatrudnieni byli lekarze na kontraktach - tłumaczyła ekspertka.

To kontrakty wygenerowały bulwersujące poziomy wynagrodzeń

Ponadto zdaniem Gałązki-Sobotki gromadzenie dokładniejszych danych o wynagrodzeniach nie rozwiązuje przyczyn nieprawidłowości w ochronie zdrowia.

- Podstawą problemu jest upowszechnienie formy kontraktowej - powiedziała Gałązka-Sobotka.

Jednym ze sposobów rozliczania szpitali z lekarzami pracującymi na kontraktach jest naliczanie wynagrodzenia jako procentu od wykonywanej procedury medycznej. To powoduje, że są bardzo duże różnice w wynagrodzeniu specjalisty, wykonującego tę samą pracę w zależności od tego, czy pracuje na umowie o pracę, czy kontrakcie. Ta druga forma jest znacznie bardziej opłacalna.

- To zjawisko obserwujemy od wielu lat i w ogóle na nie nie reagowaliśmy - zauważyła ekspertka.

Powiedziała, że z roku na rok nakłady na ochronę zdrowia rosną o dziesiątki miliardów złotych, a głównym beneficjentem tych wzrostów są osoby na kontraktach rozliczające się w oparciu o procent od wartości procedury. Wyjaśniła, jak działa ten mechanizm:

- W związku z tym, że w ochronie zdrowia co roku są ustawowo gwarantowane podwyżki, AOTMiT podnosi wyceny punktu rozliczeniowego procedur, żeby szpitale miały z czego wypłacić wyższe wynagrodzenia. I chociaż ustawa gwarantuje podwyżki tylko osobom zatrudnionym na umowach o pracę, to jednak ich głównym beneficjentem są pracujący na kontraktach. Bo jeśli ich wynagrodzenie stanowi procent od wyceny procedury, a wyceny rosną, to razem z wycenami ich wynagrodzenia także. Wielokrotnie więcej niż osób zatrudnionych na etatach - zaznaczyła ekspertka.

Gałązka-Sobotka wskazała, że bardzo wysokie wynagrodzenia są skutkiem pracy medyków dla wielu podmiotów oraz braku ustalonej odgórnie granicy, ile może wynosić ów procentowy udział wynagrodzenia lekarza w wycenie procedury.

- To wygenerowało te horrendalne, bulwersujące poziomy wynagrodzeń. Takiego wynagrodzenia nie sposób uzyskać na umowie o pracę, nawet jeśli lekarz pracuje na dwa etaty - powiedziała.

Kolejny problem: nielimitowany czas pracy na kontrakcie

Ekspertka przypomniała, że kontrakty wprowadzono jako rozwiązanie systemowe, bo brakowało lekarzy. Żeby pominąć ograniczenia co do wymiaru pracy wynikające z prawa pracy, obowiązujące na etatach, wprowadzono możliwość świadczenia usług medycznych w ramach umów B2B. Tym samym lekarz może zawierać wiele takich umów, z wieloma podmiotami pracując jednocześnie na etacie. I nie ma żadnych prawnych regulacji, ile godzin w miesiącu może świadczyć usługi medyczne.

- I to jest kolejny problem. Czas pracy lekarza na pewno powinien być limitowany ze względu na bezpieczeństwo zarówno pacjenta, jak i samego medyka. Co do tego nie ma wątpliwości - podkreśliła ekspertka.

Zauważyła, że kontrakty były wprowadzone znacznie wcześniej niż ustawa gwarantująca coroczne podwyżki. Powiedziała, że to był ten moment, w którym powinna też powstać regulacja dotycząca zatrudnienia kontraktowego.

- Nie zrobiliśmy tego, co doprowadziło do windowania zarobków. I jest źródłem patologii, które bulwersują opinię publiczną - zauważyła ekspertka.

POLECAMY TAKŻE: Eksperci: limity 60 proc. na wynagrodzenia medyków nie rozwiążą problemu. Źródło kryzysu jest zupełnie gdzie indziej

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Bohater afery w Warszawskim Szpitalu Południowym usłyszał prokuratorskie zarzuty

Lekarze

Lekarz Dawid K. – bohater afery w Warszawskim Szpitalu Południowym – usłyszał we wtorek prokuratorskie zarzuty – poinformował PAP jego pełnomocnik mec. Jacek Dubois. ...