Jeden dzień z ... Wojciechem Gackowskim

notowała Marta Markiewicz
opublikowano: 30-05-2011, 00:00

Dr n. med. Wojciech Gackowski, specjalista chirurg, ordynator oddziału chirurgii i dyrektor ds. medycznych Szpitala św. Anny w Piasecznie. Od listopada 2010 roku organizuje oddział chirurgii ogólnej w piaseczyńskiej placówce EMC Instytut Medyczny. Szczęśliwy mąż i ojciec dwóch córek – 10-letniej Weroniki oraz 5-letniej Karolinki. Po pracy wraca do domu pełnego zwierząt (3 psy i 2 koty) i snuje plany budowy holenderskiego jachtu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
6.30 Pobudka. Poranna toaleta i codzienne śniadaniowe manewry. Logistyka zaplanowana niemal co do minuty. Z żoną Agnieszką dzielimy się na dwa zespoły: ja odwożę Karolinkę do przedszkola, a małżonka zabiera Weronikę do szkoły. W samochodzie mam jeszcze chwilę na rozmowę.

7.50 Docieram do szpitala. Przeglądam dokumenty, przygotowując się do obchodu i odprawy na oddziale. Noc przebiegła spokojnie, więc tradycyjnie o ósmej z całym zespołem omawiamy stan pacjentów leżących na naszym oddziale.

8.30 Tym razem krótka, 10-minutowa odprawa ordynatorów.

8.50 Ruszam na blok operacyjny. Jesteśmy placówką prywatną, ale w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia leczymy pacjentów z Piaseczna i południowych okolic Warszawy.

10.15 Przerwa w zabiegach. Chwila czasu na umówione spotkania. Przeglądam też napływające oferty, bo chcemy doposażyć nasz oddział w dodatkowy nowoczesny sprzęt medyczny.

11.00 Wracam na blok. Jestem ordynatorem, ale aktywnie uczestniczę w codziennej pracy mojego zespołu – dziś ramię w ramię z kolegami wykonujemy zabiegi endoskopowe. Ludzie, z którymi mam okazję pracować, są fantastyczni. Wierzę również, że szczęśliwy w życiu osobistym lekarz, mający pasję i odskocznię od codzienności, jest w stanie okazać więcej empatii swoim pacjentom.

12.35 Pora konsultacji. Po wizytach pacjentów muszę jeszcze odpowiedzieć na kilka e-maili. Jako dyrektor medyczny utrzymuję kontakty ze starostwem powiatowym oraz gminą. Jestem zapraszany do dyskusji w trakcie posiedzeń komisji zdrowia. Dla społeczności lokalnej to bardzo ważne, że władze samorządowe konstruktywnie rozmawiają. Taka współpraca jest potrzebna, zwłaszcza jeśli zależy nam na rozwoju służby zdrowia na naszym terenie.

14.15 Odbieram telefon z Grójca. W ramach działalności charytatywnej zajmuję się podopiecznymi tamtejszego Caritasu. Podczas cotygodniowych wizyt w ośrodku badam pacjentów i udzielam porad.

15.10 Przeglądam dokumentację medyczną pacjentów, którzy czekają na planowe zabiegi.

17.00 Ostatni moment na wyjście z pracy. Odbieram dziewczynki ze szkoły i przedszkola. Po drodze córki opowiadają mi, co się dziś u nich wydarzyło. Odwożę Weronikę na zajęcia dodatkowe.

19.00 W końcu w domu. To czas dla rodziny. Jemy kolację, dzielimy wrażeniami z całego dnia. Planujemy również nadchodzący weekend. W planach dalekosiężnych mamy z żoną budowę domu na Mazurach. W przyszłości marzy mi się także budowa jachtu wzorowanego na starej holenderskiej jednostce. Żeglarstwo jest dla mnie świetną odskocznią od codziennych obowiązków – patent sternika jachtowego mam od 1981 roku.

22.00 Siadam jeszcze na chwilę do komputera – płacę rachunki, odbieram e-maile i przeglądam materiały do planowanego spotkania z szefami lokalnych ośrodków poz.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: notowała Marta Markiewicz

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.