Jeden dzień z... Tomasz Widawski

Marta Markiewicz
21-10-2009, 00:00

Lekarz specjalista radiologii i diagnostyki obrazowej, absolwent Akademii Medycznej w Gdańsku (obecnie Gdański Uniwersytet Medyczny). Związany z pracownią TK i MR Euromedic Diagnostics oraz pracownią TK-MCD Voxel w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Olsztynie. Każdy dzień zaczyna przebieżką wokół jeziora Długiego wraz z 10-letnią suką Miszką. Uwielbia podróżować - najchętniej pod żaglami lub motocyklem. Na dwóch kółkach jeździ zazwyczaj do pracy, natomiast na morskie wyprawy przeznacza urlop. Zdarzyło mu się nawet łączyć pracę z pasją - jako lekarz pokładowy i oficer wachtowy uczestniczył w miesięcznych rejsach edukacyjnych "Szkoły pod Żaglami" na żaglowcu Pogoria.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Środa, 7 października 2009 roku

6.30 Nieee!!! Jak co dzień w bezkres otaczającego mnie półmroku i ciszy bezlitośnie (i zawsze skutecznie) wdziera się ryk budzika made in USSR. Dawał mi radę (czytaj: budził) za czasów studenckich, więc bez problemów robi to i teraz. Latem jest łatwiej, ale jesień nie ułatwia opuszczenia pieleszy. W tle jazgotu budzika słyszę tupanie Miszki, którą wzięliśmy z żoną ze schroniska dla zwierząt sześć lat temu. Fizjologia ją wzywa.

6.45 Gdzie są dresy? Ooo, tu! Wybiegam z psem na poranny spacer. Trasa jak zwykle ta sama. Marszobieg wokół jeziora, wzdłuż ściany lasu nie nudzi się nigdy, bez względu na porę roku.

7.15 Pętla wokół jeziora Długiego zakończona. Teraz pora na szybki prysznic. Pochłaniam łapczywie szklankę mleka. Napełniam psią miskę suchą karmą. Nie jadam śniadań w domu. Odwykłem od tego, a i żołądek jakiś taki ściśnięty o tej porze dnia. Może jeszcze śpi?

7.45 Pogoda będzie ładna, zatem dziś znowu pojadę do pracy motocyklem. Bo i szybciej będzie, i milej. Na szczęście październikowa aura pozwala mi przedłużyć sezon motocyklowy. Zobaczymy, na jak długo w tym roku.

7.55 Docieram do pierwszego miejsca pracy. Uruchamiam stację roboczą. Krótka rozmowa z technikami, pracownikami rejestracji na temat zaplanowanych na dziś badań tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Z półki spogląda na mnie spora sterta nieopisanych badań z wczoraj. Zaczynam dyktować pierwszy opis...

9.00 Rozdzwaniają się telefony. Dzwonią głównie lekarze z pytaniem: "Doktorze, na kiedy będzie opis?". Staram się, by opis był gotowy jak najszybciej, ale zdarza mi się również odebrać taki telefon, zanim pacjent trafi do pracowni. Kontynuuję dyktowanie opisów...

10.00 Przyszła pacjentka zaniepokojona treścią opisu badania MR, jaki właśnie otrzymała. Krótka rozmowa, wyjaśniam jej wątpliwości. Dalej dyktuję opisy...

11.30 Przywieziono pacjenta z podejrzeniem zatorowości płucnej. Na bieżąco oceniam rekonstruowane przez skaner obrazy. Szybko przekazuję na oddział wstępną informację, że masywnej zatorowości nie ma. Natychmiast po tym przeprowadzam szczegółową analizę przypadku i wysyłam opis w trybie "na cito".

12.30 Telefon od doktora z prośbą o rekonsultację badania MR kręgosłupa szyjnego. W tzw. międzyczasie jeszcze dwie wizyty pacjentów z pytaniami i naście telefonów.

13.00 Przywieziono kolejnego pacjenta. Badaniem perfuzyjnym TK udało się wykazać świeży obszar udarowy. Opis "na cito".

14.00 Kończę zmianę, szczęśliwie nie było dzisiaj pacjentów po urazie. Pędzę do drugiej pracowni, gdzie jest tylko tomograf komputerowy - do szpitala dziecięcego. Szczególnie teraz doceniam zalety motocykla - o tej porze w Olsztynie potrafią się już tworzyć niemałe korki. Na szczęście mnie to nie dotyczy, tylko kierowców samochodów, nazywanych przez motocyklistów "katamaranami".

14.15 Pakiet wykonanych rano badań już czeka na opis. Niebawem zadzwonią lekarze dyżurni z pytaniem, kiedy będą gotowe opisy małych pacjentów.

15.00 Żona, jadąc do pracy na popołudniową zmianę, przywozi mi obiad. Krótka przerwa na posiłek.

15.30 Pracujący od niedawna technik zawiadamia mnie, że za chwilę odbędzie się badanie angio-TK kończyn dolnych u pacjenta po implantacji protezy naczyniowej. Pomagam mu prawidłowo przeprowadzić procedurę.

16.00 Prośba od technika o konsultację dotyczącą wielkości obszaru, jaki ma zostać zeskanowany. Skierowanie jest mało czytelne. Po dłuższej chwili udaje nam się odcyfrować to swoiste EKG. Ustalam zakres i ilość faz badania.

17.00 Po raz drugi dzisiaj przywieziono dziecko z OIOM-u, którego stan gwałtownie się pogorszył w ciągu kilku godzin. Opis badania trzeba przygotować jak najszybciej.

17.20 Kolejny pacjent. Płacze, jest przestraszony i niespokojny, co utrudnia wykonanie badania. Po dłuższej chwili, w obecności mamy, udaje się uspokoić chłopca na tyle, że uzyskane obrazy są diagnostyczne.

17.40 Ponownie zabieram się za opisywanie klatek piersiowych, głów, jam brzusznych etc.

20.00 Uff, koniec na dziś. Niestety, nie wszystko zdołałem opisać. Po powrocie do domu i wyprowadzeniu psa na spacer, zasiadam na chwilę do komputera. Sprawdzam, co nowego w poczcie i na forum motocyklowym lekarzy DoctorRiders, zaglądam na portale żeglarskie. Dopisuję parę zdań - wymiana doświadczeń, opinii, propozycje terminów wspólnych zlotów już na przyszły rok. Planuję także następny rejs.

22.00 Po dość późnej kolacji przeglądam literaturę fachową, bo jutro będę musiał opisać dość nietypowe TK klatki piersiowej i MR barku.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Jeden dzień z... Tomasz Widawski
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.