Jaki kierunek reform?

Anna Gwozdowska
24-05-2006, 00:00

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości nie są zadowoleni z dotychczasowej działalności ministra zdrowia i oczekują przyspieszenia reform. Pytanie o ich kierunek pozostaje jednak bez jasnej odpowiedzi.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
10 maja br., kiedy premier Kazimierz Marcinkiewicz i minister zdrowia Zbigniew Religa spotykali się z manifestującymi na ulicach Warszawy lekarzami i pielęgniarkami, wiceminister zdrowia Bolesław Piecha prowadził wspólnie z Andrzejem Sośnierzem konferencję prasową. B. Piecha bronił lansowanego w programie wyborczym PiS pomysłu wprowadzenia finansowania ochrony zdrowia opartego na prawie budżetowym, natomiast A. Sośnierz, dawny dyrektor ląskiej Regionalnej Kasy Chorych przekonywał, że Polska powinna wprowadzić system mieszany, np. budżetowo-ubezpieczeniowy, łączący zalety obu.

Posłowie są zniecierpliwieni

Wiele wskazuje na to, że wybór kierunku zmian w ochronie zdrowia nie jest przesądzony. Czesław Hoc, poseł PiS, członek sejmowej Komisji Zdrowia, przyznał, że w jego klubie trwa dyskusja o programie dla zdrowia. "Rozmawiamy o tym, jak przyspieszyć zmiany - tłumaczy C. Hoc. - Dotąd mieliśmy wrażenie stagnacji i braku sprecyzowanej wizji zmian. Na pewno będą na ten temat spotkania z ministrem Religą".
Posłowie PiS dyskutują w swoim gronie m.in. na temat wprowadzenia systemu, który łączyłby najlepsze cechy systemu budżetowego i ubezpieczeniowego. "To była obiecująca dyskusja" - powiedział Cz. Hoc. Jego zdaniem, w większości krajów UE działają właśnie systemy mieszane. "Poza tym ani Bank wiatowy, ani UE nie rekomendują żadnego konkretnego systemu. Musi wziąć górę zdrowy rozsądek" - uważa Cz. Hoc.
Także B. Piecha uważa, że dokument dotyczący strategii zmian w ochronie zdrowia, nad którym pracuje rząd, wymaga kompromisu. "Ten dokument dużo czerpie z programu PiS. Natomiast wydaje mi się, że kwestią zasadniczą będzie rozmowa ministra z klubem parlamentarnym, w czasie której pewne rzeczy mają zostać uszczegółowione, uściślone i wyjaśnione do końca" - twierdził B. Piecha w wywiadzie radiowym. Z. Religa przyznał mu rację w programie telewizyjnym "Prosto w oczy" mówiąc, że być może zaniedbał informowanie zaplecza parlamentarnego rządu o planach reform.

Supermix w systemie

Jak miałby wyglądać idealny system budżetowo-ubezpieczeniowy? Posłowie PiS nie chcieli rozmawiać o konkretach. Jednak Krzysztof Bukiel, przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy uważa, że chodzi o firmowany przez jego związek projekt ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. "Myślę, że Andrzej Sośnierz, który jest współautorem tego projektu (pracował nad projektem jako ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich - przyp. red.), chce do niego przekonać posłów PiS" - przekonuje z kolei K. Bukiel. Zgodnie z tym projektem, każdy obywatel otrzymałby bon zdrowotny, za który płaci państwo, co oznacza, że każdy byłby ubezpieczony. "To właśnie najlepsza cecha systemu budżetowego, bo zakłada łatwość pozyskiwania środków bez pośredników" - tłumaczy K. Bukiel. Pozyskiwane z budżetu środki na ochronę zdrowia są alokowane w sposób rynkowy, tzn. tam, gdzie będą najlepiej wykorzystane. "To z kolei najlepsza cecha systemu ubezpieczeniowego" - podsumowuje K. Bukiel.

Ratunek w programie wyborczym?

Zarówno posłowie PiS, jak i minister Religa są nastawieni kompromisowo. Dlatego scenariusz wprowadzenia w życie programu wyborczego PiS w czystej postaci jest wymieniany jako mniej prawdopodobny. Jego zwolennikiem jest dr Jacek A. Piątkiewicz, współautor programu PiS, obecnie członek Rady NFZ, a według dobrze poinformowanych - osoba ciesząca się dużym zaufaniem braci Kaczyńskich. Przypomnijmy, że zgodnie z programem wyborczym PiS, NFZ miał w 2007 r. przestać istnieć. Podstawowym płatnikiem zostałyby - tak jak przed 1999 r. - urzędy wojewódzkie, a rozdział środków na ochronę zdrowia byłby oparty na prawie budżetowym. Urzędy wojewódzkie przejęłyby część kadry NFZ kontraktującej obecnie świadczenia zdrowotne. Program PiS przewidywał także finansowanie sieci szpitali z budżetu państwa. W opiece ambulatoryjnej utrzymano by dotychczasowe zasady, choć umowy z poz zostałyby przedłużone do 3 lat.
Warto przypomnieć, że wiele osób pracujących dziś w oddziałach NFZ przyszło tam właśnie z urzędów wojewódzkich. W programie wyborczym PiS przewidywano, że kolejna operacja wymiany kadr między NFZ i urzędami wojewódzkimi rozpocznie się już w IV kwartale 2006 r.
Mimo wszystko warto zastanowić się, co takie zmiany oznaczałyby dla budżetu. W tej chwili w Polsce w ochronie zdrowia obowiązuje system ubezpieczeniowo-budżetowy z przewagą ubezpieczeniowego. Gdyby wprowadzić propozycje PiS, proporcje w systemie zmieniłyby się na korzyść budżetowego, twierdzą urzędnicy resortu finansów, z którymi udało się nam skontaktować. Na decyzję strategiczną zostało niewiele czasu. Takie modyfikacje wymagałyby zmiany ustawy, która wprowadziła ubezpieczenia zdrowotne, likwidacji składki zdrowotnej, która stałaby się częścią PIT-u. Krytycy systemu budżetowego argumentują, że środki, które dotąd były składką, trafiłyby w budżecie do jednego, wspólnego "worka", bez gwarancji, że wszystkie zostałyby przekazane na potrzeby ochrony zdrowia.
Trzeba też pamiętać, że już w czerwcu Rada Ministrów musi się zająć założeniami do budżetu, a do 30 września musi go przedłożyć Sejmowi.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Inne / Jaki kierunek reform?
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.