Jaka jest rola radioterapii w leczeniu chorych na raka piersi

Maja Marklowska-Tomar
opublikowano: 14-11-2019, 16:19

Radioterapia może być stosowana samodzielnie (zamiast chirurgii) lub jako uzupełniająca metoda leczenia chorych na nowotwory, gdy operacyjnie nie udało się usunąć wszystkich komórek nowotworowych i istnieje wysokie ryzyko nawrotu choroby nowotworowej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Jest to precyzyjna, bezpieczna i skuteczna metoda miejscowego niszczenia guza nowotworowego, która pozwala chorej zachować pierś” — mówił o radioterapii prof. dr hab. n. med. Jacek Fijuth, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Radioterapii Onkologicznej (PTRO), na konferencji „Zachowaj pierś! Radioterapia w leczeniu chorych na raka piersi” 29 października w Warszawie. Jednocześnie przypomniał, że koncepcja usunięcia guza pierwotnego z rewizją węzłów chłonnych w pasze, z zachowaniem piersi narodziła się ok. 40 lat temu w Mediolanie. Pierwszy w Polsce zabieg oszczędzającej chirurgii i uzupełniającej radioterapii przeprowadzono w Szpitalu im. Kopernika w Łodzi, w którym prof. Fijuth pracuje od ponad 15 lat.

Uczestnicy konferencji "Zachowaj pierś! Radioterapia w leczeniu chorych na raka piersi", 29 października 2019 r., Warszawa
Wyświetl galerię [1/2]

Uczestnicy konferencji "Zachowaj pierś! Radioterapia w leczeniu chorych na raka piersi", 29 października 2019 r., Warszawa MAJA MARKLOWSKA-TOMAR

Radioterapia umożliwia mniej okaleczające postępowanie

„Zawsze istniała tendencja do szukania w onkologii leczenia, które będzie skuteczne, a jednocześnie mniej obciążające i okaleczające dla pacjentów. Leczenie oszczędzające pierś jest tego przykładem. My nie usuwamy tego, tak ważnego dla kobiety, narządu, a jedynie guz. U bardzo dużej części chorych nie ma potrzeby wykonywania limfadenektomii, czyli usunięcia węzłów chłonnych pachy, nawet jeżeli w pojedynczym węźle chłonnym znajduje się przerzut. Skuteczność radioterapii w takiej sytuacji jest tak duża, że możemy u takich pacjentek zrezygnować z kolejnego okaleczającego zabiegu — usunięcia węzłów chłonnych pachowych” — mówił prezes PTRO.

W leczeniu oszczędzającym bardzo istotny jest — jak podkreślił prof. Jacek Fijuth — zarówno efekt kosmetyczny, jak i funkcjonalny, czyli uniknięcie limfadenektomii pachowej, zmniejszenie czy wręcz wyeliminowanie ryzyka obrzęku ręki, który stanowi poważny problem u chorych po operacji. „U ponad jednej trzeciej chorych dochodzi do obrzęku, którego możemy obecnie uniknąć. Nowoczesna radioterapia gwarantuje uzyskanie bardzo dobrego, wręcz doskonałego efektu estetycznego u ponad 80-90 proc. pacjentek” — przekonywał.

Nowoczesne techniki radioterapii są bardziej precyzyjne

Nowe podejście do leczenia chorych na raka piersi polega na zastosowaniu oszczędzającej chirurgii i radioterapii. Z badań wynika, że taka strategia postępowania daje takie same wyniki leczenia jak mastektomia, ale jednocześnie pozwala chorej zachować pierś. „Naszym celem jest umożliwienie wszystkim pacjentkom zachowania piersi” — mówił prof. Fijuth.

Jak tłumaczyli radioonkolodzy, w przypadku raka piersi leczenie promieniami trwa zwykle dłużej — kilka tygodni. Liczne badania dowodzą jednak, że można je skrócić. „Ono wcale nie musi trwać pięć czy nawet sześć tygodni, może zamknąć się w trzech-czterech tygodniach” — mówił prof. dr hab. n. med. Krzysztof Składowski, konsultant krajowy w dziedzinie radioterapii onkologicznej, dyrektor gliwickiego oddziału Centrum Onkologii — Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie. Dodał, że ośrodki radioterapii coraz powszechniej posługują się selektywnymi technikami poprawiającymi precyzję napromieniania, a jednocześnie chroniącymi narządy wewnętrzne — serce przed kardiomiopatią popromienną i naczynia przed miażdżycą.

Taką techniką jest m.in. napromienianie na głębokim wdechu (ang. deep inspiration breath holdradiotherapy, DIBH), czyli podawanie dawki promieniowania w momencie, gdy pacjentka robi głęboki wdech i wstrzymuje powietrze. Podczas wdechu płuca rozprężają się i odpychają serce od ściany klatki piersiowej, przesuwając je poza obszar wysokiej dawki promieniowania.

O innej technice radioterapii mówił przewodniczący Polskiego Towarzystwa Brachyterapii dr n. med. Piotr Wojcieszek. Brachyterapia to technika radioterapeutyczna polegająca na napromienianiu zmian nowotworowych nie z zewnątrz, jak w przypadku standardowej radioterapii, ale od środka (źródło promieniowania znajduje się wewnątrz guza nowotworowego lub w jego bardzo bliskim sąsiedztwie). W przypadku raka piersi stosuje się częściowe przyspieszone napromienianie (ang. accelerated partial breast irradiation, APBI). Pozwala to skrócić czas leczenia z pięciu-sześciu tygodni do jednego tygodnia. Do leczenia z zastosowaniem brachyterapii kwalifikowane są obecnie pacjentki powyżej 50. roku życia. „Jest to krótkie, bardzo skuteczne leczenie, które zapewnia chorym komfort, a jednocześnie oszczędza ich płuca, żebra, serce i skórę” — tłumaczył dr Wojcieszek.

W 2016 r. w czasopiśmie „Lancet” opublikowano wyniki badania III fazy porównującego standardową radioterapię z brachyterapią, w którym wzięli udział również polscy pacjenci. Okazało się, że obie metody są tak samo skuteczne, ale brachyterapia jest obciążona znacznie mniejszym ryzykiem powikłań. „To zmieniło wytyczne i standardy postępowania na całym świecie” — powiedział dr Piotr Wojcieszek.

„Rak piersi jest doskonałym przykładem wszechstronnego użycia radioterapii, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz” — podsumował prof. Krzysztof Składowski.

Obalanie mitów na temat leczenia promieniami

Konferencja „Zachowaj pierś! Radioterapia w leczeniu chorych na raka piersi” jest pierwszą z cyklu spotkań, podczas których przy okazji prezentowania możliwości tej metody leczenia Polskie Towarzystwo Radioterapii Onkologicznej próbuje rozprawić się z krzywdzącymi i niemającymi żadnego uzasadnienia mitami na jej temat. W społeczeństwie nadal pokutuje bowiem przeświadczenie, że radioterapia zwiększa ryzyko choroby popromiennej, powoduje odczyny skórne, zwłóknienia czy teleangiektazje, kojarzona jest niemal z wybuchem bomby.

Prof. Krzysztof Składowski poinformował, że w ciągu ostatnich 20 lat wymieniono w Polsce wszystkie stare aparaty do leczenia promieniami, tzw. bomby kobaltowe, które były powszechnie używane w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, i to one były odpowiedzialne za odczyny popromienne. „W tej chwili mamy do dyspozycji nowoczesne przyspieszacze elektroniczne. Liczba akceleratorów zwiększa się z roku na rok. Zeszły rok zamknęliśmy liczbą 170 takich aparatów. Większość z nich jest sterowana cyfrowo i sprzężona z systemami planowania radioterapii, wykorzystującymi najnowsze techniki obrazowania” — zaznacza prof. Składowski.

Prof. dr hab. n. fiz. Julian Malicki, dyrektor Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu, który jest fizykiem medycznym, dodał, że radioterapia wykorzystuje promieniowanie jonizujące, które uszkadza komórki nowotworowe, powodując, że guz znika, ale nie niszczy zdrowych tkanek. „Wielu lekarzy innych specjalności patrzy na radioterapię przez pryzmat czasów Marii Skłodowskiej-Curie, a one już dawno minęły. Dzisiaj mamy do dyspozycji bardzo wysublimowane urządzenia, pozwalające doprowadzić dawkę promieniowania dokładnie do guza nowotworowego, w taki sposób, aby ominąć wszystkie narządy krytyczne. Nowoczesna aparatura potrafi wygenerować od kilkudziesięciu do stu wiązek promieniowania, które w ciągu kilku minut omiatają ciało pacjentki tak, że właściwie cała dawka jest skomasowana w guzie nowotworowym” — tłumaczył prof. Julian Malicki.

OPINIA

Pacjentki chcą wiedzieć, która terapia jest dla nich bezpieczniejsza

Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych:



Przełomem w leczeniu raka piersi jest bardzo duży wzrost liczby zabiegów oszczędzających pierś i radioterapia śródoperacyjna. Pacjentkom marzy się teraz, żeby już na etapie postawienia diagnozy wytłumaczono im, czy biorąc pod uwagę ich wyniki, korzystniejszy jest dla nich zabieg oszczędzający pierś czy jej usunięcie. A jeśli zabieg oszczędzający, to co z leczeniem uzupełniającym, czyli radioterapią. Zdarza się, że pacjentkom zaleca się usunięcie piersi, tłumacząc, że jest to dla nich bezpieczniejsze. Od zespołu medycznego oczekujemy dobrej komunikacji — spokojnego wyjaśnienia, na czym polega radioterapia oraz rozwiania wszystkich pojawiających się w związku z nią wątpliwości. Pozwoli to obniżyć poziom lęku pacjentek i korzystnie wpłynie na ich leczenie.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Znacząca rola radioterapii w leczeniu chorych na raka płuca

Polska radioterapia zbliża się do poziomu zachodniej Europy

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Tomar

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.