Jak przybliżyć terapie biologiczne do potrzebujących ich pacjentów

Oprac. Monika Rachtan/Materiał partnera
opublikowano: 19-07-2021, 11:30

Leki biologiczne biorównoważne są nawet o 90 proc. tańsze od swoich odpowiedników referencyjnych. Pomimo to dostępność do terapii lekami biologicznymi jest w Polsce bardzo niska. O rozwiązaniach systemowych, które należy wprowadzić, aby większa liczba pacjentów mogła skorzystać z terapii biologicznych, dyskutowali eksperci podczas debaty „Pulsu Medycyny”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Produkty lecznicze pochodzenia biologicznego po raz pierwszy wprowadzane były do praktyki klinicznej w latach 80. XX w. Obecnie stosuje się je w wielu dziedzinach medycyny, m.in. w reumatologii, dermatologii, w leczeniu schorzeń o podłożu autoimmunologicznym oraz w wielu innych wskazaniach.

Terapie biologiczne, pomimo że stosowane już od niemal 40 lat, nadal są bardzo kosztowne. Przełamaniem barier finansowych związanych ze stosowaniem leków biologicznych miało być wprowadzenie ich odpowiedników biorównoważnych. Terapie biologiczne biorównoważne są znacznie tańsze od leków referencyjnych, wykazując się taką samą skutecznością.

Dostęp do leczenia biologicznego w Polsce, zgodnie z informacjami opublikowanymi w raporcie z 2019 r. dotyczącym tych terapii, ma zaledwie ok. 2 proc. pacjentów. O tym, jakie działania systemowe należy wprowadzić w naszym kraju, aby jak najszybciej zwiększyć dostęp do terapii biologicznych, podczas debaty „Pulsu Medycyny”, dyskutowali:

  • prof. dr hab. n. med. Joanna Narbutt, specjalista w dziedzinie dermatologii i wenerologii, kierownik Kliniki Dermatologii Dziecięcej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii;
  • dr n. med. Marcin Stajszczyk, specjalista w dziedzinie chorób wewnętrznych i reumatologii, kierownik Oddziału Reumatologii i Chorób Autoimmunologicznych Śląskiego Centrum Reumatologii, Rehabilitacji i Zapobiegania Niepełnosprawności w Ustroniu, przewodniczący Komisji ds. Programów Lekowych i Polityki Zdrowotnej Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego;
  • Dagmara Samselska, prezes zarządu Fundacji Amicus;
  • Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Leki biologiczne i biologiczne biorównoważne

Leki biologiczne to duża grupa substancji stosowanych w leczeniu wielu schorzeń, w tym także przewlekłych chorób zapalnych reumatologicznych i dermatologicznych. Zasadniczą różnicą odróżniającą leki biologiczne od leków syntetycznych jest sposób ich wytwarzania. Leki biologiczne biorównoważne, zwane inaczej biosymilarami to substancje, które mają odpowiadać lekom biologicznym referencyjnym.

Dr Marcin Stajszczyk przypomniał, że w lekach syntetycznych substancja czynna uzyskiwana jest drogą syntezy chemicznej, natomiast leki biologiczne produkowane są przez żywe komórki w warunkach in vitro.

– Ponieważ leki biologiczne są produkowane przez żywe komórki, bardzo trudno jest precyzyjnie opisać protokół ich wytwarzania. Może to powodować, że chcąc opracować lek biologiczny biorównoważny, nie zawsze jesteśmy w stanie uzyskać dokładnie taką samą cząsteczkę substancji czynnej leku referencyjnego. Z pewnością nie jest to tak łatwe, jak w przypadku leków syntetycznych — powiedział dr Stajszczyk.

Dlatego w przypadku leków biologicznych biorównoważnych w procesie rejestracji wymagane jest badanie III fazy.

– Ocenia ono i porównuje skuteczność i bezpieczeństwo stosowania leku biopodobnego i leku referencyjnego. Celem tego badania jest wykazanie, że lek biologiczny biopodobny nie jest gorszy w aspekcie skuteczności i bezpieczeństwa od produktu referencyjnego. W sytuacji, gdy takie badanie kliniczne zostaje wykonane, a dane kliniczne są zadowalające, wówczas lek jest rejestrowany we wskazaniu, w którym przeprowadzano badanie kliniczne, ale także we wszystkich innych wskazaniach leku referencyjnego — wyjaśnia ekspert.

Leki biopodobne: lekarze potwierdzają ich skuteczność

Leki biologiczne biorównoważne są stosowane w tych samych wskazaniach, w których zarejestrowane są leki biologiczne referencyjne. W dermatologii, reumatologii i gastroenterologii zarejestrowane są obecnie leki biopodobne dla trzech substancji czynnych: adalimumab, etanercept i infliksymab.

– Leki te stosowane są w reumatologii w kilku wskazaniach: w reumatoidalnym zapaleniu stawów, zesztywniającym zapaleniu stawów kręgosłupa, łuszczycowym zapaleniu stawów, młodzieńczym idiopatycznym zapaleniu stawów i wreszcie w nieradiograficznej postaci spondyloartropatii, zarówno osiowej, jak i obwodowej. Wymienione leki są także szeroko stosowane w dermatologii. Nasze doświadczenia, jako reumatologów, ze stosowania leków biologicznych biopodobnych są bardzo dobre — ocenia dr Stajszczyk.

Jego zdaniem, w praktyce klinicznej odzwierciedlają one to, o czym mówią wyniki badań klinicznych i co jest publikowane na temat leków biopodonych już później, na podstawie obserwacji i danych z rejestrów.

– U większości chorych zamiana leku biologicznego referencyjnego na lek biologiczny biopodobny nie powoduje utraty skuteczności leczenia oraz wystąpienia działań niepożądanych. Oczywiście, w zależności od substancji czynnej i wskazania do stosowania określonego leku, istnieje nieliczna grupa pacjentów, ok. kilku procent populacji chorych leczonych z wykorzystaniem leków biologicznych, którzy po zamianie leku biologicznego rzeczywiście manifestują dodatkowe działania niepożądane lub obniżoną skuteczność terapii — przyznaje reumatolog.

Zwraca jednak uwagę, że „taka prawidłowość nie dotyczy tylko zamiany leku referencyjnego na lek biologiczny biorównoważny, ale również obserwuje się ją wówczas, gdy zamieniamy jeden lek biopodobny na drugi, teoretycznie z tą samą substancją czynną. Są sytuacje, w których nie zawsze udaje nam się uzyskać idealnie taki sam efekt terapeutyczny” — wyjaśnia ekspert.

– Wtedy powinniśmy wrócić do poprzedniego leku, który pacjent stosował — dodaje.

Krzysztof Kopeć

“Każdy lek biologiczny biorównoważny, który ma zostać refundowany, musi być przynajmniej 25 proc. tańszy niż lek biologiczny referencyjny znajdujący się na liście refundacyjnej”.

Terapie biologiczne: dostęp do nich w Polsce jest gorszy niż w innych krajach UE

Według dr. Stajszczyka, w porównaniu z innymi krajami europejskimi dostęp polskich pacjentów cierpiących na choroby reumatyczne do terapii biologicznych i biopodobnych jest niewystarczający, a wręcz zdecydowanie za mały.

– Dane, które publikowaliśmy w różnych okresach pokazują, że odsetek pacjentów z daną chorobą, którzy stosują leki biologiczne w Polsce w przypadku schorzeń reumatologicznych wynosi ok. 1,5-2 proc., w zależności od jednostki chorobowej. Na przestrzeni ostatnich kilku lat, gdy mamy już dostępne leki biologiczne biopodobne, zwiększyła się liczba leczonych pacjentów, ale nie jest to ten wzrost, który mógłby wynikać z potencjału wprowadzenia leków biologicznych biopodobnych i wiążących się z tym obniżek cen leków — wyjaśnia specjalista.

Dla wielu chorych, którzy cierpieli z powodu schorzeń przewlekłych, leki biologiczne okazały się terapią, która odmieniła ich życie oraz ich rodzin. Pozwoliła im wrócić do normalnego funkcjonowania.

– Z początkiem wprowadzania terapii biologicznych w Polsce mogła z nich korzystać bardzo wąska grupa chorych. Sytuacja z czasem uległa zmianie, ale oceniając dziś dostęp pacjentów do terapii biologicznych, wyraźnie widzimy, że jest on niewystarczający, a wręcz dramatycznie niski — stwierdza Krzysztof Kopeć.

Terapie biologiczne: barierą nie jest cena

Według eksperta, dawniej uważano, że problemem niedostępności terapii biologicznych jest ich cena.

– Obecnie jednak ceny tych leków spadły, a dostęp polskich chorych do terapii nie zmienił się. W łuszczycy zaledwie 0,5 proc. chorych jest leczonych z wykorzystaniem terapii biologicznych, w reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS) jest to 1,5 proc., a w chorobie Leśniowskiego-Crohna 9,5 proc. W Europie te odsetki wynoszą odpowiednio: 20, 16 i 30 proc. — komentuje Krzysztof Kopeć.

Jego zdaniem, problem braku dostępu do terapii biologicznych mógłby zostać rozwiązany poprzez choć częściową refundację apteczną tych leków. Ułatwiłoby to dostęp pacjentów do terapii oraz spowodowało, że specjaliści mogliby skupić się na prowadzeniu trudniejszych przypadków w programach lekowych.

Prof. dr hab. n. med. Joanna Narbutt

“Mała liczba chorych leczonych biologicznie nie wynika tylko z braku rozwiązań refundacyjnych, ale także z tego, że w dermatologii leczenie ogólne jest zbyt rzadko stosowane”.

Terapie biologiczne: przeszkody organizacyjne i kadrowe

W dermatologii lekami biologicznymi w największym odsetku leczeni są pacjenci z łuszczycą, pokrzywką, z ciężką postacią pęcherzycy. Skuteczność leków biologicznych jest potwierdzona w wielu innych chorobach zapalnych, w których dotychczas niemożliwe było uzyskanie odpowiedniego efektu terapeutycznego.

Prof. Joanna Narbutt wskazuje, że także w przypadku pacjentów dermatologicznych, szczególnie cierpiących na łuszczycę, ale także inne schorzenia, dostęp do terapii biologicznych jest zdecydowanie zbyt mały.

– Wprowadzenie na listy refundacyjne i do programów lekowych większej liczby leków biorównoważnych nie zwiększy istotnie dostępności tych terapii. Programy lekowe są często owiane tajemnicą, na dużą skalę prowadzone są w stosunkowo niewielkiej liczbie ośrodków. Przesunięcie jednak środków na leczenie biologiczne do dużych ośrodków, posiadających doświadczenie w prowadzeniu tych terapii, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Lekarze pracujący w tych poradniach nie są w stanie wykonywać efektywnie procedur związanych z leczeniem, gdyż specjalistów jest za mało — zaznacza prof. Narbutt.

W jej opinii, jedynym sposobem zwiększenia dostępności do terapii biologicznych, jest wciągnięcie starszych leków na apteczne listy refundacyjne oraz ciągłe nauczanie lekarzy, jak należy stosować terapie biologiczne, i uświadamianie pacjentów, czego mogą wymagać od lekarzy prowadzących terapie.

– Mała liczba chorych leczonych biologicznie nie wynika tylko z braku rozwiązań refundacyjnych, ale także z tego, że w dermatologii leczenie ogólne jest zbyt rzadko stosowane — tłumaczy.

Dr n. med. Marcin Stajszczyk

“System musimy zmieniać, ale musimy to zrobić bezpiecznie dla pacjentów. Najlepszym modelem dostępu do leczenia biologicznego byłby model mieszany, co oznacza, że pacjent miałby możliwość leczenia tym samym lekiem lub substancją czynną, zarówno w programie lekowym, jak i lecznictwie otwartym”.

Terapie biologiczne: możemy płacić mniej, a leczyć równie skutecznie

Dr Marcin Stajszczyk zwraca uwagę, że wprowadzenie leków biologicznych biorównoważnych do polskiego systemu refundacyjnego generuje istotne oszczędności dla budżetu płatnika publicznego.

– W reumatologii, podobnie jak w innych wymienionych wskazaniach, dostęp do leczenia biologicznego jest nieduży. Odsetek leczonych chorych w poszczególnych jednostkach chorobowych wynosi parę proc. Biorąc jednak pod uwagę, że pacjentów z chorobami zapalnymi stawów jest wielu, dziś możemy powiedzieć, że w programach lekowych leki biologiczne otrzymuje kilkanaście tysięcy pacjentów — sumuje dr Stajszczyk.

W ubiegłym roku Polskie Towarzystwo Reumatologiczne, opublikowało raport dot. leczenia biologicznego w reumatologii, który obejmuje m.in. dane dot. procentowego udziału leków biologicznych, dla których są już dostępne leki biologiczne biopodobne w poszczególnych jednostkach chorobowych.

– Leki biologiczne zawierające adalimumab, etanercept i infliksymab otrzymuje: ponad ok. 50 proc. pacjentów leczonych z powodu RZS i młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów, ok. 60 proc. chorych na łuszczycowe zapalenie stawów oraz ponad 70 proc. pacjentów leczonych z powodu zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa — wymienia dr Stajszczyk, który jest pierwszym autorem wspomnianego raportu.

Zauważa, że pomimo dużej konkurencji leków, które lekarze mogą stosować w programach lekowych, „wyniki naszych analiz potwierdzają, że specjaliści w pierwszej linii leczenia zazwyczaj wybierają leki biologiczne, których substancje czynne mają już swoje odpowiedniki biopodobne. Ponieważ chorych stosujących te leki w ujęciu liczbowym jest dużo to oszczędności też są spore — dodaje.

– Policzyliśmy — mówi dr Stajszczyk — że w 2019 r. w porównaniu do roku 2018 płatnik na te wskazania reumatologiczne, o których mówiłem, wydał mniej o ponad 40 mln złotych. A rok 2020 vs rok 2018, to oszczędności na poziomie nawet 60 mln złotych. Widzimy zatem, że są to konkretne środki, które mogłyby być reinwestowane w leczenie naszych pacjentów. W praktyce wiemy jednak, że tak się nie dzieje, a mniejsze koszty realizacji programów lekowych związane z mniejszym kosztem leków, powodują przede wszystkim oszczędność płatnika publicznego. Na razie nie przekładają się one na tak duże korzyści dla pacjentów, jakbyśmy tego chcieli — wyjaśnia ekspert.

Obecnie przyszedł czas na kolejną ewolucyjną zmianę systemową czyli umożliwienie terapii lekami biologicznymi poza szpitalami.

– System musimy zmieniać, ale musimy to zrobić mądrze — bezpiecznie dla pacjentów i z zachowaniem dotychczasowej efektywności leczenia w odniesieniu do pacjenta otrzymującego lek w programie — mówi dr Stajszczyk. I proponuje:

– Najlepszym modelem dostępu do leczenia biologicznego byłby model mieszany, co oznacza, że pacjent miałby możliwość leczenia tym samym lekiem lub substancją czynną, zarówno w programie lekowym, jak i lecznictwie otwartym. W zależności od stanu klinicznego i preferencji pacjenta mógłby być on leczony w szpitalu lub poza szpitalem. Pacjent miałby wtedy zagwarantowany dostęp do każdej z form refundacji, która w danym momencie byłaby dla niego najlepsza.

W wielu raportach i publikacjach wykazano efektywność kosztową leków biologicznych i biorównoważnych. Wyliczono oszczędności, które generuje ich szerokie stosowanie i zastępowanie nimi terapii biologicznych referencyjnych. Mimo to w Polsce nadal nieliczna grupa pacjentów ma dostęp do refundowanych terapii biologicznych lekami biorównoważnymi.

Dla Krzysztofa Kopcia bariery pojawiające się w refundacji leków biologicznych są niezrozumiałe.

– Każdy lek biologiczny biorównoważny, który ma zostać refundowany, musi być przynajmniej 25 proc. tańszy niż lek biologiczny referencyjny znajdujący się na liście refundacyjnej. Zamieszczenie leków biologicznych biorównoważnych w programie lekowym generuje znaczące oszczędności dla systemu. Sam system refundacyjny tworzony był w czasach, kiedy terapie biologiczne były bardzo kosztowne i niestety, na tym etapie się zatrzymał. Teraz jednak musimy zastanowić się, jakie rozwiązania należy wprowadzić, aby te terapie były jak najbliżej pacjenta — podkreśla.

Dagmara Samselska

“U chorych z najcięższymi postaciami łuszczycy wyraźnym problemem jest przerywanie leczenia biologicznego, co jest spowodowane nie tylko trwającą pandemią COVID-19, ale także ograniczeniami nakładanymi przez kryteria programów”.

Terapie biologiczne: niezaspokojone potrzeby pacjentów

Istnieje kilka grup pacjentów dermatologicznych, które bardzo potrzebują terapii biologicznych. Są to chorzy na atopowe zapalenia skóry oraz cierpiący z powodu nawracających ropni pach. Terapie biologiczne są w tych schorzeniach standardem terapeutycznym na świecie, a polscy pacjenci wciąż nie mają do nich dostępu. Często stosuje się u nich wielomiesięczne terapie, które okazują się nieskuteczne, a co więcej wiążą się z działaniami niepożądanymi.

– Atopowe zapalenie skóry staje się schorzeniem, w którym konieczność refundacji terapii biologicznej jest niepodważalna. Niedawno zarejestrowany został nowy lek, dupilumab, który może być jako jedyny stosowany także u dzieci i młodzieży. Liczyliśmy na refundację tego leku już w lipcu, co nie zostało zrealizowane, ale mamy głęboką nadzieję, że już niebawem, jeszcze w tym roku pojawi się na liście leków refundowanych — mówi prof. Narbutt.

Dagmara Samselska przypomina, że kiedy Fundacja Amicus rozpoczynała swoją działalność, leczenie biologiczne było stosowane jedynie w łuszczycy. Dziś wskazania do stosowania leków biologicznych są znacznie szersze i dużo większa jest grupa chorych, których potrzeby nie zostają zaadresowane. Pandemia COVID-19 wpłynęła na sytuację pacjentów czekających na dostęp do leków biologicznych. U wielu chorych zauważono nasilenie objawów, co może być związane ze stresem, ale także z ograniczonym dostępem do lekarzy specjalistów i oddziałów szpitalnych prowadzących leczenie w programach lekowych.

– U chorych z najcięższymi postaciami łuszczycy wyraźnym problemem jest przerywanie leczenia biologicznego. Spowodowane jest to nie tylko trwającą pandemią COVID-19, ale także ograniczeniami nakładanymi przez kryteria programów. Chorzy powinni być leczeni tak, jak wymagają tego zalecenia i aktualna wiedza medyczna, a nie potrzeby administracyjne, które nie są potwierdzone wyliczeniami finansowymi i rozsądkiem. Wprowadzenie leków biologicznych biorównoważnych do praktyki medycznej jest dla pacjentów ogromną szansą. Tym bardziej, że ich cena jest w tej chwili porównywalna do cen leków stosowanych bardzo szeroko. Zatem ograniczenie dostępu do tych leków jest nieuzasadnione z punktu widzenia pacjentów, jak i stowarzyszeń ich wspierających — mówi Dagmara Samselska.

Terapie biologiczne: jakie zmiany są konieczne?

Eksperci zgodnie stwierdzili, że najistotniejszym wyzwaniem związanym z leczeniem biologicznym jest dostęp do terapii. Zdaniem dr. Marcina Stajszczyka, tylko wprowadzanie kompleksowych zmian systemowych pozwoli na zwiększanie liczby pacjentów leczonych lekami biologicznymi.

– Najważniejszym wnioskiem z naszej debaty jest to, że dostęp do leczenia biologicznego jest zbyt niski i nie należy stać w miejscu tylko aktywnie działać na rzecz jego zwiększenia. Obecnie funkcjonujący system nie jest systemem efektywnym populacyjnie. Byłby takim, gdyby umożliwiał kwalifikowanie do leczenia znacząco większej liczby pacjentów i pozwalał na leczenie wszystkich chorych, którzy tego wymagają. Gdybyśmy mogli leczyć skutecznie, zmniejszalibyśmy koszty pośrednie choroby. Programy lekowe, zgodnie z założeniami ustawy refundacyjnej, są taką formą refundacji leków, która została przewidziana dla bardziej kosztownych terapii, gdy płatnik chce mieć kontrolę nad wydatkami związanymi ze stosowaniem leczenia. Z czasem, gdy cena terapii biologicznych znacząco spadła, system finansowania należy zmienić, gdyż nie możemy być jedynym krajem, gdzie leki biologiczne, łącznie z tymi najmniej kosztownymi, będą poddane tak silnym rygorom kontrolnym płatnika — zaznacza dr Stajszczyk.

– Prowadząc leczenie biologiczne od wielu lat wiemy, że doświadczenie lekarza w zarządzaniu terapią jest niezwykle ważne i powinno być cały czas poszerzane. W praktyce spotykamy się z różnymi sytuacjami, które wymagają od nas szybkiej reakcji. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że choć u większości pacjentów, leczenie biologiczne jest skuteczne i bezpieczne, to musimy być gotowi na sytuację, kiedy przyjdzie nam dokonywać zmian w schemacie terapii i do tego potrzebne jest nam doświadczenie — wskazuje reumatolog.

Przypomina, że dziś w Polsce na schorzenia dermatologiczne i reumatologiczne wymagające z czasem terapii biologicznych choruje kilkaset tysięcy pacjentów.

– Obecnie leczymy tylko niewielką część tych chorych. Jeśli planujemy zwiększać liczbę pacjentów objętych leczeniem biologicznym, to koniecznością jest nie tylko zwiększenie dostępu do poszczególnych leków, ale także zwiększenie liczby ośrodków prowadzących te terapie oraz szkolenie lekarzy, którzy w przyszłości będą leczyć chorych lekami biologicznymi w lecznictwie otwartym — podsumował dr Marcin Stajszczyk.

ZAPIS WIDEO całej debaty dostępny jest pod tym linkiem: Wyzwania systemowe związane z leczeniem biologicznym - debata “Pulsu Medycyny”

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.