Jak poprawić jakość życia chorych na szpiczaka

Maja Marklowska-Dzierżak
18-08-2017, 13:35

Po włączeniu terapii u chorych na szpiczaka plazmocytowego dochodzi najpierw do remisji, jednak wcześniej czy później rozwija się u nich oporność na leczenie. Dlatego tak ważne jest, aby pacjenci mieli dostęp do jak największej liczby nowoczesnych opcji terapeutycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Czternaście lat temu, kiedy zaczynałem pracę, średni czas przeżycia pacjentów wynosił trzy lata. Obecnie, dzięki wprowadzeniu nowych leków, ten czas znacznie się wydłużył” – powiedział na Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy dr n. med. Dominik Dytfeld z Katedry i Kliniki Hematologii i Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego. 

Zobacz więcej

Pixabay.com

Przełom w leczeniu szpiczaka

Do 2000 r., jak zaznacza, nie było praktycznie żadnej terapii, która w sposób aktywny potrafiłaby kontrolować przebieg tej choroby. Dopiero wprowadzenie trzech nowych leków: talidomidu, lenalidomidu i bortezomibu, diametralnie zmieniło sytuację chorych. „Włączenie ich do terapii nie tylko zmieniło oblicze hematologii, ale faktycznie doprowadziło do wydłużenia życia pacjentów ze szpiczakiem” – stwierdził dr Dytfeld.

Te trzy leki dostępne są również w Polsce. Talidomid i bortezomib praktycznie bez żadnych ograniczeń, ale lenalidomid refundowany jest dopiero od drugiej linii leczenia.

Prawdziwa rewolucja w leczeniu szpiczaka plazmocytowego rozpoczęła się jednak dopiero na przestrzeni ostatnich czterech lat, kiedy zarejestrowano sześć nowych leków: immunomodulujący pomalidomid, nowe inhibitory proteasomu (karlizomib, iksazomib), nowe przeciwciała monoklonalne (doratumumab i elotuzumab) oraz panobinostat. Ich skuteczność jest znacząco większa w porównaniu do starszych terapii.

Niestety w Polsce żaden z tych nowych leków nie jest refundowany, co oznacza, że polscy pacjenci mają szanse żyć krócej od chorych leczonych w wielu innych krajach Unii Europejskiej, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie czas przeżycia pacjentów, u których szpiczak rozpoznawany jest obecnie, szacowany jest już na około 20 lat. W Polsce jest to około 6-7 lat.

„Im więcej mamy możliwości terapii i ich kojarzenia, tym życie pacjentów ze szpiczakiem jest dłuższe” – podkreślił dr Dominik Dytfeld.

Nie tylko długość, ale też jakość życia

Dla pacjentów czas, który im jeszcze pozostał, jest najważniejszy, ale jego jakość również jest dla nich kluczowa.

„Trudno jest ocenić jakość życia, bo jest to parametr bardzo subiektywny i trudno go zmierzyć. Jednak stosując powszechnie używane przez lekarzy skale – Karnofsky’ego czy WHO, można stwierdzić, że pacjent mający przed sobą długoletnią perspektywę życia na pewno opisze jego jakość lepiej” – podkreślił prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.

Najdokładniejsza jest skala EORTC, bo pokazuje, jak wiele elementów składa się na jakość życia chorego na szpiczaka plazmocytowego. Pogarsza ją już sama świadomość nieuleczalności choroby i nieuchronności śmierci. Na ostateczną ocenę wpływają również: konieczność częstych hospitalizacji, kontaktów ze służbą zdrowia i bolesnych procedur medycznych, którym chory musi się poddać, stres związany z pobytem w szpitalu i wizytami w poradni hematologicznej, a także dolegliwości wynikające z samej choroby. 

Szpiczak ogranicza chorym możliwość pracy zawodowej i pełnienia dotychczasowych ról społecznych. „Chorzy na szpiczaka to często osoby niesprawne, nie mające możliwości samodzielnego poruszania się. Mimo że średni wiek zachorowania na szpiczaka wynosi 67-70 lat, wśród chorych jest też wiele młodych osób. Jeden z moich pacjentów zachorował w wieku 31 lat, a o chorobie dowiedział się na swoim weselu” – przypomniał dr Dytfeld.

Na jakość życia pacjentów wpływa również świadomość ograniczenia dostępu do nowoczesnych terapii, które mogłyby im pomóc. Chcieliby leczyć się skutecznie i bezpiecznie, najlepiej lekami doustnymi, które mogliby stosować w warunkach domowych, co pozwoliłoby im zaoszczędzić czas przeznaczany na dojazdy do szpitala. 

„Jeśli pacjent ma do wyboru tabletkę lub równie skuteczny lek w postaci iniekcji dożylnej, to z pewnością wybierze tabletkę. I w sposób istotny poprawi to jakość jego życia” – powiedział dr Dytfeld.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak

Puls Medycyny
Onkologia / Jak poprawić jakość życia chorych na szpiczaka
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.