Jak poprawić dostęp do leczenia SM w Polsce

Rozmawiała Katarzyna Matusewicz
opublikowano: 21-06-2019, 11:48

W leczeniu chorych na SM wiele zmieniło się na lepsze, ale wciąż istnieją problemy finansowe, kadrowe i organizacyjne, utrudniające pacjentom dostęp do terapii. Wskazuje na nie w rozmowie z „Pulsem Medycyny” prof. dr hab. n. med. Danuta Ryglewicz.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Czy w Polsce są problemy z finansowaniem leczenia stwardnienia rozsianego?

Przede wszystkim są problemy z finansowaniem kosztów obsługi programów lekowych, bo jest ono zdecydowanie za niskie. Wycena nie zmieniła się przez ostatnie 20 lat. To problem zwłaszcza dla ośrodków, które mają dużo pacjentów w programach lekowych. Zaniżone środki finansowe powodują, że dyrektorzy placówek nie zgadzają się na przyjmowanie do programów większej liczby pacjentów. Problemem są również braki kadrowe. Z tego względu uważam, że koszty obsługi powinny być rozliczane ryczałtowo raz na 3 miesiące — przy przyjęciu zasady, że jeżeli stan kliniczny pacjenta jest dobry, a stosowana terapia nie wymaga odmiennego schematu monitorowania, to może on przychodzić na wizyty kontrolne co 3 miesiące.

Przyczyną długiego oczekiwania pacjentów na rozpoczęcie leczenia były do niedawna głównie problemy finansowe. Dziś coraz częściej mówi się o wyzwaniach organizacyjnych.

W Polsce jest stosunkowo dużo ośrodków, które mają podpisaną umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na leczenie chorych na SM. Ostatnie dane mówią o 128 placówkach, w których pacjenci mogą być leczeni w ramach programu lekowego. 48 z nich ma możliwość prowadzenia zarówno pierwszej, jak i drugiej linii leczenia. I to zwykle do tych ośrodków są kolejki, do pozostałych — nie. Tak więc, w porównaniu do sytuacji sprzed kilku lat, wiele zmieniło się na lepsze. Od 2015 roku jest leczonych o 30-40 proc. więcej pacjentów.

Oczywiście, nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Poza wyceną kosztów obsługi, powinniśmy też pomyśleć nad lepszą organizacją systemu opieki koordynowanej. W sytuacji, gdy dany ośrodek rzeczywiście nie może przyjąć większej liczby pacjentów, powinien kierować ich do innej placówki. Faktem jest, że pacjenci często świadomie wybierają największe ośrodki, zdając sobie sprawę z konieczności oczekiwania w kolejce do terapii. Dzieje się tak np. w przypadku młodych kobiet, które czekają w kolejce, ale przed rozpoczęciem leczenia chcą jeszcze zajść w ciążę i urodzić dziecko.

Co więc należy zrobić, aby zoptymalizować dostęp do leczenia stwardnienia rozsianego w Polsce?

Bardzo ważne jest stworzenie dobrze funkcjonującego systemu ośrodków koordynowanej opieki, które obejmowałyby swoim zasięgiem ściśle określone populacje, np. milion osób zamieszkałych na danym obszarze. Dzięki temu łatwiej byłoby kontrolować, gdzie mogą być kierowani pacjenci w ramach programów lekowych, a także gdzie może być przeprowadzona diagnostyka różnicowa, kwalifikująca chorego do danej terapii, czy konsultacja w poważniejszych przypadkach, np. gdy chory nie reaguje na zastosowany lek. Obecnie w pierwszej linii leczenia mamy dostęp do 8, a w drugiej linii — do 2 preparatów o różnym mechanizmie działania. Generuje to możliwość wystąpienia odmiennych działań niepożądanych. Dobór i ewentualna zmiana terapii wymaga wiedzy i doświadczenia, a czasami również konsultacji z innym specjalistą.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Katarzyna Matusewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.