Jak obliczać wynagrodzenie za dyżur?

Sławomir Molęda
opublikowano: 09-04-2008, 00:00

"Jestem lekarzem. Podpisałem klauzulę opt-out. Dyżur po pracy trwa do godziny rozpoczęcia pracy w dniu następnym. Bezpośrednio po dyżurze nie wracamy na etat, lecz schodzimy na odpoczynek, tak jak nakazuje ustawa. Za ten czas potrąca nam się ze stawki godzinowej. Uważam, że lekarz nie może być ukarany za opt-out potrącaniem dniówek" - twierdzi czytelnik. Kwestię wyjaśnia ekspert prawny Pulsu Medycyny Sławomir Molęda.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Uwaga czytelnika dotyka niezwykle kontrowersyjnego problemu. Jest kolejnym przykładem na to, jak wiele niejasności kryje się w nowych przepisach o czasie pracy i jak bardzo ich praktyczne zastosowanie rozmija się z oczekiwaniami lekarzy.

Czas na odpoczynek

Zgodnie z nowymi przepisami, lekarzowi przysługuje w każdej dobie prawo do co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Odpoczynek ten powinien być udzielony bezpośrednio po zakończeniu dyżuru. Tak sformułowane przepisy nie dopuszczają, moim zdaniem, do pełnienia dyżurów, które łącznie z normalnym czasem pracy trwałyby przez całą dobę. Dobowy czas pracy wraz z dyżurem nie może przekraczać 13 godzin, ponieważ naruszałby 11-godzinny odpoczynek, który przysługuje w każdej dobie. Z poglądem takim nie zgadza się Państwowa Inspekcja Pracy, która dopuszcza wydłużenie pracy na dyżurze do 24 godzin, pod warunkiem udzielenia odpoczynku bezpośrednio po dyżurze. Różnicę poglądów na ten temat zreferowałem szczegółowo w artykułach „Nowe harmonogramy pracy (cz. 2 i 3)" (Puls Medycyny nr 19 i 20/2007), do których odsyłam zainteresowanych. W tym miejscu jedynie sygnalizuję, że przedstawiony przez czytelnika problem pojawia się tylko w przypadku przyjęcia interpretacji PIP. Nie występuje on, gdy przestrzega się reguły udzielania odpoczynku w każdej dobie.
Problem polega na nałożeniu się okresu odpoczynku na normalne godziny wykonywania pracy (etat). Jeżeli dyżury zostały zaplanowane, to wystąpienie takiej sytuacji świadczy o niewłaściwej organizacji czasu pracy. Zakład powinien dopasować rozkład czasu pracy lekarza do konieczności zapewnienia mu odpoczynku dobowego bezpośrednio po dyżurze. Zaniedbanie tego prowadzi do sytuacji, w której dyżurujący lekarz nie może wykonywać pracy w normalnych godzinach. W związku z tym pojawia się kwestia podniesiona przez czytelnika: czy zachowuje on prawo do wynagrodzenia za nieprzepracowane godziny?

Gotowość do pracy

Kodeks pracy ustala zasadę, że wynagrodzenie przysługuje za pracę wykonaną. Za czas niewykonywania pracy pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia tylko wówczas, gdy przepisy prawa pracy tak stanowią. Jednym z takich przepisów jest art. 81 § 1 Kodeksu pracy, który stanowi, że pracownikowi za czas niewykonywania pracy, jeżeli był gotów do jej wykonywania, a doznał przeszkód z przyczyn dotyczących pracodawcy, przysługuje wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania - 60 proc. wynagrodzenia. W komentarzach do tego przepisu wskazuje się, że do przyczyn dotyczących pracodawcy zalicza się m.in. jego wadliwe decyzje w zakresie zarządzania. Z decyzją tego rodzaju mamy niewątpliwie do czynienia w omawianym przypadku. Wątpliwości może jednak budzić to, czy lekarza schodzącego z dyżuru na odpoczynek można uznać za pracownika gotowego do wykonywania pracy. Taki pracownik powinien bowiem pozostawać w dyspozycji pracodawcy. Wprawdzie udając się na odpoczynek, lekarz nie pozostaje w dyspozycji pracodawcy, lecz jest to już efekt zaistnienia przeszkody spowodowanej przez pracodawcę.
Na tej podstawie można przyjąć, że praca na dyżurach nie może prowadzić do uszczuplenia wynagrodzenia zasadniczego. Bez względu na liczbę godzin przepracowanych na etacie, lekarzowi należy się całe wynagrodzenie zasadnicze plus pełne wynagrodzenie za dyżury. Podobne stanowisko prezentuje prof. Krzysztof Rączka z Uniwersytetu Warszawskiego, twierdząc, że do pracodawcy należy prawidłowa organizacja czasu pracy. Jeżeli nie potrafi on wykorzystać potencjału lekarza w ramach normalnych godzin pracy, to nie może skutków tego przerzucać na lekarza. Dodaje przy tym, że lekarz nie może ponosić konsekwencji nieprecyzyjnych przepisów.

Inspekcja pracy interpretuje

Odmiennego zdania jest Państwowa Inspekcja Pracy, która uważa, że przyjęcie koncepcji prof. Rączki prowadziłoby do tego, że szpital płaciłby dwa razy za tę samą godzinę pracy. Zdaniem PIP, po wypłaceniu całego wynagrodzenia zasadniczego szpital nie musi uiszczać tego wynagrodzenia po raz drugi, płacąc pełną stawkę za te godziny dyżuru, które dopełniają miesięczny wymiar czasu pracy. Pełna stawka, tzn. wynagrodzenie stanowiące podstawę dodatku plus dodatek za godziny nadliczbowe, należy się tylko za te godziny dyżuru, które przekraczają wymiar miesięczny. Za godziny dyżuru nieprzekraczające wymiaru należy się sam dodatek, ponieważ wynagrodzenie stanowiące podstawę jest wypłacane w ramach zwykłego wynagrodzenia miesięcznego. W tej interpretacji potrącanie dniówek, o jakim pisze czytelnik, następuje z wynagrodzenia za dyżury.
Interpretacja PIP znajduje pewne oparcie w art. 32j ust. 3 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, który stanowi, że praca w ramach dyżuru medycznego może być planowana również w zakresie, w jakim przekraczać będzie 37 godzin 55 minut na tydzień. Użycie w tym przepisie słowa „również" wskazuje na to, że dyżury mogą być planowane także w zakresie, w jakim nie będą przekraczać 37 godzin 55 minut. Skoro prawo zezwala pracodawcy na planowanie dyżurów w ramach tygodniowej normy pracy, to znaczy, że nie musi on zapewniać lekarzowi zatrudnienia w normalnych godzinach pracy, a dyżur wyznaczać w pozostałym zakresie. Nie można więc imputować pracodawcy niedociągnięć organizacyjnych i wymagać od niego, by płacił lekarzom za czas, którego nie przepracowali.

Dyżur vs. etat

Przytoczony przepis kłóci się jednak z definicją dyżuru medycznego. Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej stanowi, że dyżur medyczny to wykonywanie przez lekarza czynności zawodowych poza normalnymi godzinami pracy. Nie wyjaśnia wprawdzie, co należy rozumieć przez normalne godziny pracy - czy są to godziny, które mieszczą się w normach wyznaczonych przez ustawę (maksymalnie 12 godzin na dobę i przeciętnie 37 godzin 55 minut na tydzień), czy też tzw. etat, czyli godziny pracy wyznaczone zgodnie z rozkładem (np. od 8.00 do 15.35) - lecz nie ma to w omawianej kwestii znaczenia. Najistotniejsze jest to, że definicja dyżuru wyklucza jego pełnienie w ramach normalnych godzin pracy. Zgodnie z nią, dyżur zaplanowany w ramach normalnych godzin pracy przestaje być dyżurem.
Niezależnie od tego, w omawianej sprawie i tak mamy do czynienia z niedociągnięciem organizacyjnym pracodawcy. Czymś innym jest bowiem takie zaplanowanie dyżurów, które prowadzi do niewypracowania normalnych godzin pracy, a czymś innym takie, które powoduje nałożenie się godzin odpoczynku na godziny pracy.

Podstawa prawna:
1) art. 80 i 81 § 1 Kodeksu pracy;
2) art. 18d ust. 1 pkt 4, art. 32j ust. 2, art. 32jb ust. 1 i 2 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej.



Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Molęda

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.