Hiperbaria tlenowa przyspiesza leczenia ran

Mariola Marklowska, Katowice
opublikowano: 19-03-2003, 00:00

W Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach ląskich odbyło się (11 marca) sympozjum poświęcone hiperbarii tlenowej. Jednym z prelegentów był prof. Volke Lind ze szwedzkiego Karolinska Institutet, mający największe doświadczenie w leczeniu tlenem w komorze hiperbarycznej. Dyskutowano na temat skuteczności tej metody w leczeniu różnych schorzeń.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Terapia tlenem pod zwiększonym ciśnieniem (ok. 2,5 atmosfery) jest wspomagającą metodą leczenia. Nie może zastąpić interwencji chirurgicznej. Jej zastosowanie znacznie podnosi jednak efekty terapii - przyspiesza zdrowienie i skraca pobyt pacjenta w szpitalu.
,Umieszczając chorego w atmosferze sprężonego tlenu, uruchamiamy prawa fizyki - tłumaczy prof. J. Jakubaszko. - Tlen przenika do wnętrza wszystkich tkanek i komórek, dając im życiodajną siłę do metabolizmu. Ten mechanizm jest szczególnie istotny w przypadku oparzeń. W wyniku działania wysokiej temperatury dochodzi do gwałtownego uszkodzenia układu naczyniowego wokół oparzonej okolicy. Skóra oparzona na różnej głębokości cierpi z jednej strony z powodu uszkodzenia, a z drugiej z powodu braku dostępu do tlenu, który spełnia funkcje regenerujące".
Im szybciej osoba poparzona znajdzie się w komorze hiperbarycznej, tym mniejsze ryzyko pojawienia się u niej tzw. zespołu okołooparzeniowego (obrzęk, rozszerzanie się zmian martwiczych, podatności na infekcje), który może zagrażać jej życiu.
,Za pomocą tlenoterapii hiperbarycznej możemy wyhamować niekorzystne mechanizmy, które broniąc się uruchamia matka natura" - dodaje prof. J. Jakubaszko.
Efektem zabiegu w komorze hiperbarycznej, który trwa od 45 do 90 minut, jest wyraźna ulga w cierpieniu. Ten sam pacjent, który na sali zabiegowej nie pozwalał się dotknąć, w komorze zaczyna ćwiczyć: zgina ramiona, rusza głową, prostuje poparzone palce.
,Miałem wrażenie, że nurkuję w aparacie tlenowym. Czułem potworny ból w uszach" - opowiada 29-letni Ireneusz Prus, jeden z najciężej poparzonych górników kopalni ,Bielszowice" w Rudzie ląskiej, ofiara wybuchu metanu. Na pierwszy zabieg w komorze hiperbarycznej zdecydował się dopiero dwa tygodnie po wypadku. ,Bałem się, że stamtąd nie wyjdę - powiedział górnik. - Po tym, co przeszliśmy w kopalni, to było straszne uczucie. Jestem przekonany, że metoda przynosi efekty. Przestało mnie już tak bardzo boleć".
Wskazaniami do zastosowania hiperbarii tlenowej są, oprócz oparzeń, zatrucia (tlenkiem węgla, cyjankami), zatory powietrzne, infekcje bakteriami beztlenowymi, ciężkie uszkodzenia tkanki w urazach wielonarządowych (tzw. zespół zmiażdżenia) i wiele innych, bardzo trudnych do leczenia chorób. Amerykanie wykorzystują tę metodę również w leczeniu świeżych udarów mózgu.
,Mechanizm działania polega na szybkim dotarciu dużej dawki tlenu do uszkodzonego obszaru mózgu. W warunkach hiperbarii może on docierać również za pośrednictwem miażdżycowo zmienionego naczynia" - twierdzi prof. J. Jakubaszko.
Przeciwwskazaniem do stosowania tlenoterapii hiperbarycznej jest klaustrofobia.
W Polsce działają tylko cztery komory hiperbaryczne. Jedną z barier jest ich cena - jednoosobowa komora kosztuje ok. 150 tys. dolarów, a wieloosobowa jest 10-krotnie droższa.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mariola Marklowska, Katowice

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.