GIS: mamy w kraju około 40 tys. odmów szczepień, ale wciąż jesteśmy bezpieczni

EG/PAP
opublikowano: 12-04-2019, 15:46

Mamy w tej chwili ok. 40 tys. odmów szczepień - to dużo, ale wciąż jesteśmy społeczeństwem bezpiecznym, bo 95 proc. wyszczepialności populacyjnej to bezpieczna liczba - podkreślił Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

"Mamy w tej chwili ok. 40 tys. odmów szczepień – to dużo, ale wciąż jesteśmy społeczeństwem bezpiecznym, bo 95 proc. wyszczepialności populacyjnej to bezpieczna liczba. Nie możemy spodziewać się w tej chwili epidemii, ale jeśli ten trend będzie wzrastał, może nastąpić coś dramatycznego – będziemy chorować na choroby, z którymi do tej pory znakomicie sobie radziliśmy; łącznie z tymi śmiertelnymi" – mówił Jarosław Pinkas podczas konferencji "Spadek zaufania do szczepień przyczyną powrotu chorób zakaźnych"w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi, która odbyła się 11 kwietnia.

Jedną z przyczyn wzrastającej liczby odmów poddania się szczepieniom ochronnym jest propaganda ruchów antyszczepionkowych i duża ilość nierzetelnych informacji łatwo dostępnych w Internecie czy niektórych mediach.

"Ostatnie badania CBOS pokazują, że mamy 7 punktów procentowych wzrostu zaufania do szczepień. To dużo, ale wciąż nas nie satysfakcjonuje, dlatego musimy prowadzić działalność w mediach społecznościowych i tradycyjnych, przekazywać informacje oparte na wiarygodnych dowodach naukowych, aby Polacy wrócili do ufania autorytetom – lekarzom i badaczom" – zaznaczył Jarosław Pinkas.

Ekspert przypomniał, że osoby nie poddające szczepieniom siebie lub swoich dzieci nie chorują, ponieważ wciąż większość Polaków się szczepi – niezaszczepieni korzystają więc z odporności populacyjnej. Im więcej jednak niezaszczepionych, tym bardziej prawdopodobne, że ten rodzaj odporności zostanie zaburzony.

"Jeszcze niedawno odra w Polsce była prawie niespotykana, trudno było pokazać ją studentom medycyny. Ten rok to ponad 600 przypadków odry. Do końca roku na pewno będzie ich więcej. To nie jest nasza rodzima choroba, lecz odra przywleczona, głównie od wschodnich sąsiadów. Ruch antyszczepionkowy także odegrał tam ogromną rolę – populacja w zachodniej Ukrainie jest zaszczepiona tylko w 30 proc." – wyjaśnił Jarosław Pinkas.

GIS zdementował informacje o występowaniu odry poszczepiennej. 

"Epatuje się tego typu historiami, ale to nonsens – nikt nie zachorował po szczepieniu" – zaznaczył.

"Świat zmierzał ku eradykacjikolejnych chorób zakaźnych – nie mamy ospy prawdziwej, byliśmy blisko wykorzenienia z populacji polio, niestety wojny i migracja spowodowały, że oddalamy się od sukcesu. Musimy pamiętać, że choroby zakaźne mogą zabijać – odra i ospa wietrzna mogą być śmiertelne. Mam pewność, że dzięki powrotowi zdrowego rozsądku nie będziemy mieli żadnego przypadku zgonu dziecka z powodu odry" – dodał Jarosław Pinkas.

O niepożądanych odczynach poszczepiennych (NOP), które są częstą przyczyną odmowy szczepień, mówiła podczas konferencji konsultantka krajowa w dziedzinie epidemiologii dr Iwona Paradowska-Stankiewicz.

"W ostatnim roku mieliśmy ok. 3,5 tys. zgłoszeń NOP. Kalendarz szczepień obejmuje 20 roczników do 19. roku życia, czyli ok. 7-8 mln osób. Jeśli odniesiemy te miliony do 3,5 tys., wychodzi nam naprawdę niewielki odsetek. Ponad 80 proc. zgłoszeń dotyczy przypadków NOP łagodnych. Zdarzają się też poważne, m.in. w tym roku zarejestrowano jeden odczyn ciężki, a w ubiegłym roku – trzy" – poinformowała.

Paradowska-Stankiewicz przypomniała, że NOP to wydarzenie medyczne, które pojawia się do 4 tygodni po szczepieniu, a w jego ocenie wykorzystywane są ścisłe kryteria.

"Gdy chodzi np. o rumień w miejscu podania szczepionki, możemy bezsprzecznie uznać, że jest to NOP. Natomiast przy objawach uogólnionych trudno to określić. Rejestrujemy wówczas takie przypadki jako powiązane czasowo, bo nie mamy informacji o związku przyczynowo-skutkowym z podaną szczepionką. Tak się składa, że wszystkie odczyny ciężkie, których w skali kraju występuje do pięciu rocznie, to właśnie przypadki powiązane czasowo" – wyjaśniła dr Paradowska-Stankiewicz.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Środowisko lekarskie popełnia poważny błąd, lekceważąc obawy ludzi dotyczące szczepień

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.