Gen. prof. Gielerak: ranni nie zostaną sami, wiemy co to medycyna pola walki

OPR. KL, PAP
opublikowano: 10-03-2022, 11:45

W zakresie medycyny pola walki mamy doskonale przygotowany personel – mówi szef Wojskowego Instytutu Medycznego generał prof. Grzegorz Gielerak i zapewnia, że doświadczenie pandemii przygotowało też polską ochronę zdrowia na poważne sytuacje kryzysowe.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wśród potrzebujących pomocy medycznej uchodźców są także jednostki porażone środkami walki.
Fot. Archiwum

W Polsce jest już ponad milion uchodźców z Ukrainy, część z nich wymaga pomocy medycznej. Jak nasz system ochrony zdrowia jest przygotowany, by udzielić pomocy tylu osobom - mówi w rozmowie z “Rzeczpospolitą” gen dyw. prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.

Jak przeciwdziałać kryzysowi związanemu z konfliktem zbrojnym

Szef WIM zaznacza, że epidemia SARS-CoV-2 pokazała, jak ważne było wypracowanie rekomendacji przygotowujących polską ochronę zdrowia na poważne sytuacje kryzysowe. - Wiele z nich z powodzeniem mogłoby być zastosowanych w przeciwdziałaniu kryzysowi związanemu z konfliktem zbrojnym, rozgrywającym się za wschodnią granicą Polski, tak aby na dobre wprowadzić pragmatykę działań systemowych w miejsce nadto powszechnych rozwiązań doraźnych - odpowiedział.

Profesor odniósł się także do zapewnień rządu, który "twierdzi, że system jest przygotowany, a w 120 szpitalach przygotowano dla uchodźców ponad 7 tys. miejsc, gdzie mają otrzymać darmową opiekę medyczną i leki". - Rzecz jednak nie w liczbie placówek, ile ich doborze rzeczowym pod kątem spodziewanych potrzeb definiowanych rodzajem problemów zdrowotnych, z jakimi będą się zgłaszać migranci z Ukrainy - zaznaczył.

Problemy zdrowotne uchodźców

W tym kontekście, według szefa WIM, analiza potrzeb, jaką już dziś można obiektywnie przeprowadzić, jasno pokazuje, że na pierwszym miejscu znajdują się powszechne zachorowania oraz zdarzenia medyczne związane z chorobami przewlekłymi, ściślej rzecz biorąc, dekompensacją ich przebiegu spowodowaną zarówno brakiem leków, jak i okolicznościami, w jakich znalazły się dotknięte kryzysem uchodźczym osoby.

Prof. Gielerak zwrócił jednocześnie uwagę, że wśród potrzebujących pomocy medycznej będą także jednostki porażone środkami walki. Jak ocenił, dziś już widać wyraźnie, że potrzeby w tym zakresie z upływem czasu będą rosły geometrycznie, co będzie spowodowane pogarszającą się kondycją lokalnej służby zdrowia (malejące zasoby oraz ubytki w infrastrukturze), ale także rosnącą liczbą rannych i skalą obrażeń, co wprost wynika z widocznej od kilku dni eskalacji działań wojskowych prowadzonych przez Rosjan.

– Ta grupa osób, jak pokazują doświadczenia WIM z pomocy udzielanej rannym podczas walk toczących się w Donbasie w latach 2014-2015, stanowi prawdziwe wyzwanie medyczne wymagające uprzedniego doń przygotowania tak w zakresie infrastruktury medycznej, jak i kompetencji skierowanego do opieki personelu - podkreślił generał.

Medycyna pola walki to nie to samo co medycyna ratunkowa

Jak dodał, warto w tym miejscu podkreślić, że w Polsce, podobnie jak we wszystkich krajach NATO, zadania tego rodzaju w pierwszej kolejności są podejmowane przez odpowiednio wyposażony i przeszkolony w zakresie medycyny pola walki personel medyczny sił zbrojnych. Siłą rzeczy to właśnie medycy wojskowi są ekspertami w tej dziedzinie - powiedział.

Pytany, czy "medycy cywilni nie potrafią opatrywać ran postrzałowych czy obrażeń w wyniku wybuchów", gen. prof. Gielerak wyjaśnił, że medycyna pola walki w kilku kluczowych dla ratowania życia procedurach różni się od cywilnej, a w sytuacji ataku terrorystycznego czy wybuchu poprawne wykonywanie procedur ratownictwa cywilnego w ich klasycznym układzie ABC może nawet pogorszyć rokowanie osoby porażonej.

Ratownik cywilny skupia się na tym, by najpierw przywrócić oddech, natomiast wojskowy w pierwszej kolejności hamuje krwawienie i ogranicza jego skutki, wykorzystując do tego celu specyficzny sprzęt i materiały medyczne oraz zabiegi diagnostyczno-terapeutyczne - powiedział.

Jak dodał, są to odruchy oraz stojąca za nimi wiedza i umiejętności, które mają kluczowe znaczenie na polu walki, gdzie trzeba działać automatycznie, według z góry określonego, narzuconego warunkami pola walki schematu.

– Nie mniej ważne są także dalsze działania z obszaru medycyny naprawczej, tj. w jaki sposób skutecznie zaopatrzyć uszkodzone urazem wysokoenergetycznym (postrzałem) tkanki i narządy w sytuacji, gdzie widoczne uszkodzenie mechaniczne jest tylko częścią rzeczywistych obrażeń, na które składa się również uraz ciśnieniowy – tzw. jama czasowa - zaznaczył.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pomoc medyczna dla Ukrainy w Sejmie. Kraska o kosztach, Lubnauer o chaosie, Maksymowicz o szczepieniach

Prof. Marczyńska o szczepieniach dzieci uchodźców: trzeba nadrobić zaległości w profilaktyce wielu chorób

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.