Gen. Gielerak: w Niemczech i Danii lekarz musi wybrać między pracą w prywatnej a publicznej ochronie zdrowia

KL/PAP
opublikowano: 04-04-2022, 14:19

Czy system ochrony zdrowia da sobie radę z milionami uchodźców z Ukrainy w sytuacji, gdy już wcześniej zmagał się z niedoborami kadr? Zdaniem dyrektora WIM, gen. dyw. prof. Grzegorza Gieleraka, doświadczenia kryzysu pandemicznego pozwolą znaleźć nowe rozwiązania. - Poważnym problemem jest coś, co nazwę rynkowym pozycjonowaniem personelu medycznego i jego centralną pozycją negocjacyjną - wskazuje.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Czy jesteśmy w stanie otoczyć opieką uchodźców? Zdaniem gen. Gieleraka tak, ale będzie to wymagać m.in. zwiększenia wydatkowania środków publicznych na leczenie.
Fot. Archiwum

Kryzys migracyjny powinien wzmacniać nasze przekonanie o konieczności poprawy sposobu funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Polsce - podkreśla dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w rozmowie z tygodnikiem “Do Rzeczy”.

Płynnie przeszliśmy z pandemii w kryzys migracyjny

Gen. Gielerak zaznacza, że niemal płynnie przeszliśmy z kryzysu epidemicznego w kryzys migracyjny. – Pozwoliło to zachować służbom państwowym pamięć instytucjonalną w części dotyczącej podejmowania działań ograniczających negatywne skutki zdarzeń kryzysowych. Po drugie, wierzę, że doświadczenia kryzysu pandemicznego dotyczące różnych obszarów funkcjonowania systemu ochrony zdrowia pozwolą znaleźć rozwiązania, które skompensują skutki nowych okoliczności - podkreślił.

Według niego, "jako państwo mamy zdolności i możliwości, żeby właściwie zareagować". - Należy je umiejętnie wykorzystać, pamiętając, że każde rozwiązanie będzie wymagać zwiększenia wydatkowania środków publicznych na leczenie - mówi.

Czy wystarczy miejsc dla chorych?

Na pytanie, czy dla chorych z Ukrainy wystarczy 7 tys. miejsc w szpitalach, które według resortu zdrowia są dla nich przygotowane, czy też powinny powstawać szpitale polowe, generał ocenił, że "przy utrzymującej się od ponad tygodnia dynamice działań wojennych na Ukrainie oraz malejącej dobowej liczbie napływających do Polski osób można uznać, że ta liczba miejsc w szpitalach jest aż nadto wystarczająca".

– Prawdziwym wyzwaniem organizacyjnym i finansowym jest natomiast zapewnienie opieki medycznej przybyłym do Polski uchodźcom. (...) Wiele zależy od tego, na ile skutecznie uda się zorganizować pomoc medyczną na poziomie przychodni oraz w jakim stopniu okaże się możliwe udzielenie kompleksowej pomocy bez konieczności udziału szpitali, w tym SOR - zaznaczył.

Czy musimy się liczyć z dłuższymi kolejkami do specjalistów?

Na uwagę, że pacjenci obawiają się jeszcze dłuższych kolejek do specjalistów, a także tego, że koszty pomocy uchodźcom utrudnią np. refundację nowych leków, prof. Gielerak ponownie zaznaczył, że "to kwestia pieniędzy i dobrej organizacji, czyli tego, czego najbardziej potrzebuje dziś nasz system ochrony zdrowia".

– Nie chodzi tylko o strumień środków finansowych, lecz także o to, by pacjenci mieli dostęp do większej liczby bardziej technologicznie zaawansowanych usług medycznych. Najważniejsze jest dziś dążenie do poprawy wykorzystania zasobów systemu ochrony zdrowia, tu i teraz, czyli na etapie kształtowania się potrzeb zdrowotnych imigrantów - dodał.

Generał zwrócił uwagę na stwierdzenie laureata Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Miltona Friedmana, że "tylko kryzys może przyczynić się do prawdziwej zmiany”. - Obecny kryzys migracyjny powinien wzmacniać nasze przekonanie o konieczności poprawy sposobu funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Polsce. Nie powinniśmy pozwolić zamknąć się w bańce naszych ograniczeń i lęków, tracąc szansę na przeprowadzenie koniecznych reform - podkreślił.

Na jaką reformę czeka system?

Dyrektor WIM został też zapytany, "które reformy trzeba podjąć jak najszybciej". Odpowiedział, że "powinno się promować - lepszym finansowaniem NFZ - tworzenie konsorcjów złożonych z placówek podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i szpitali". - Konieczne jest też stworzenie uregulowań dotyczących warunków funkcjonowania publicznych i niepublicznych placówek ochrony zdrowia - dodał.

Prof. Gielerak ocenił ponadto, że powinno się określić, na ile sprawnie zorganizowane państwo w sytuacjach kryzysowych powinno korzystać z dobrej woli placówek niepublicznych oraz czy nie powinno być to określone umowami (i oczywiście finansowane ze środków publicznych).

– Nikomu nie służy utrwalanie stereotypu nastawionego na zysk segmentu prywatnego i segmentu publicznego, wykonującego najdroższe, często nieopłacalne zabiegi. Poważnym problemem jest coś, co nazwę rynkowym pozycjonowaniem personelu medycznego i jego centralną pozycją negocjacyjną. Powoduje to zwiększenie oczekiwań płacowych pracowników. Prowadzi to do wzrostu kosztów przeznaczanych na płace i jednoczesne ograniczenie dostępności środków finansowych na realizację usług medycznych. Pokazuje to, jak bardzo krótkowzroczne było (i jest) unikanie rozwiązań – z powodzeniem funkcjonujących np. w Niemczech i Danii – gdzie wymaga się od każdego lekarza deklaracji wyboru, czy pracuje w prywatnej czy publicznej ochronie zdrowia - powiedział.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie tylko choroby zakaźne „płyną” z falą uchodźców. Ostatni dzwonek na przygotowanie systemu

Nowe wynagrodzenia medyków od 1 lipca 2022 r. Projekt ustawy, szczegółowe kwoty

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.