Ewa Janiuk, wiceprezes NRPiP: samodzielność zawodowa położnych rodzinnych wisi na włosku

opublikowano: 24-09-2021, 12:35

W tym roku został powołany ministerialny zespół ds. opracowania koncepcji reformy POZ. Mimo naszych apeli z dyskusji wykluczono środowisko położnych - mówi portalowi pulsmedycyny.pl Ewa Janiuk, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W ostatnim czasie decydenci zwracają większą niż w poprzednich latach uwagę na problemy polskiego pielęgniarstwa, choć nie zawsze przekuwa się to na wdrożenie do systemu ochrony zdrowia ich efektywnych rozwiązań. Niestety, ci sami decydenci nie dostrzegają odrębnych wyzwań stojących przed środowiskiem położnych, mimo że są to dwa różne zawody medyczne.

Na zdj. Ewa Janiuk, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych
NIPiP

Praca położnych to nie tylko wsparcie kobiet oczekujących dziecka

W Polsce opieka położnych jest realizowana w ramach lecznictwa szpitalnego, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz podstawowej opieki zdrowotnej. Z racji różnic w kształceniu i przygotowaniu zawodowym położne mogą w warunkach szpitalnych znaleźć zatrudnienie na oddziałach ginekologiczno-położniczych, onkologii ginekologicznej, neonatologii, patologii ciąży, blokach porodowych oraz w ośrodkach prowadzących terapię niepłodności. W warunkach AOS położne pracują najczęściej w poradniach ginekologiczno-położniczych i klinikach leczenia niepłodności.

Jednym z poważniejszych wyzwań, przed którymi stoi polskie pielęgniarstwo jest brak zastępowalności pokoleń i wysoka średnia wieku pielęgniarek. Dane przekazywane przez okręgowe izby pielęgniarek i położnych potwierdzają, że podobny problem dotyczy również położnych.

- Średnia wieku pielęgniarek wynosi 53 lata, w przypadku położnych to 51, jest więc nieznacznie niższa. Trzeba jednak pamiętać, że jest nas ok. 10 raz mniej niż koleżanek i kolegów z personelu pielęgniarskiego. Luka pokoleniowa jest więc tak samo dotkliwa w obu tych zawodach. Co więcej, częste są sytuacje, gdy na oddziałach, na których z racji przygotowania zawodowego powinny być zatrudnione położne, pracują pielęgniarki. Jest to oczywiście konsekwencją braku wystarczającej liczby położnych - mówi portalowi pulsmedycyny.pl Ewa Janiuk, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, nadal aktywna zawodowo jako położna.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wokół zdrowia prokreacyjnego - nowoczesne metody diagnostyki i terapii w ginekologii i położnictwie

Położne wypychane do sektora prywatnego

Jak dodaje ekspertka, braki kadrowe są szczególnie dotkliwie obserwowane na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, gdzie na jedną położną przypada nawet ponad 6 tysięcy kobiet.

- Wyklucza to możliwość zrealizowania idealnego standardu opieki położniczej, w której położna jest w stanie otoczyć każdą pacjentkę kompleksową i zindywidualizowaną opieką, wykraczającą znacznie poza świadczenia związane z okresem ciąży, porodu i połogu, z czym powszechnie kojarzona jest praca położnej. W zakres zadań położnej rodzinnej wchodzi również opieka po zabiegach ginekologicznych, szeroko pojęta profilaktyka, edukacja seksualna, poradnictwo laktacyjne i opieka nad kobietami w wieku menopauzalnym - podkreśla wiceprezes Ewa Janiuk.

Braki kadrowe pogłębia fakt, że część położnych decyduje się na zatrudnienie w sektorze prywatnym, który w obszarze ginekologii i położnictwa jest znakomicie rozwinięty.

- Problem jest szczególnie widoczny w dużych miastach, takich jak Warszawa, gdzie niełatwo znaleźć placówkę POZ w sposób prawidłowy zapewniającą opiekę położnej rodzinnej. Częściowo odpowiada za ten stan rzeczy popyt na tego rodzaju usługi zdrowotne. Młode rodziny wymagające wsparcia położnej są bowiem gotowe zapłacić za nie w ramach sektora prywatnego. Część położnych odpływa z systemu publicznego, bo ten prywatny zapewnia wyższe zarobki i większe możliwości zawodowego rozwoju - mówi wiceprezes Ewa Janiuk.

Silna pozycja położnej to dowód na dobrą jakość opieki okołoporodowej

W wielu państwach Europy Zachodniej położne sprawują wyłączną opiekę nad kobietą w trakcie ciąży - oczywiście jeśli przebiega ona fizjologicznie, a pacjentka nie ma stwierdzonych obciążeń w wywiadzie położniczym. Jest to tylko jeden z elementów zawodowej samodzielności tego zawodu. Tymczasem w Polsce ugruntowało się przeciwne zjawisko będące wyrazem medykalizacji opieki okołoporodowej. Jak dodaje wiceprezes Ewa Janiuk, widać jednak niewielkie zmiany.

- Rośnie grupa pacjentek poszukujących opieki dobrej położnej, choć to przeważnie kobiety bardzo dobrze wykształcone i niezwykle świadome zdrowotnie. Niestety, większość nadal podziela błędne przekonanie, że im bardziej zmedykalizowana opieka okołoporodowa, tym bezpieczniejsza dla matki i dziecka. Wynika to z braku rzetelnej wiedzy, ale też z uwarunkowań kulturowych - wskazuje ekspertka.

Jak dodaje, w okresie dwudziestolecia międzywojennego istniały już akty prawne dotyczące realizacji zadań zawodowych położnych, po wojnie natomiast powodzeniem funkcjonowały również poradnie C przeznaczone właśnie dla przyszłych matek. Pierwszy akt prawny dający położnym uprawnienia do samodzielnego prowadzenia ciąży i odbierania porodu pochodzi z 1928 roku. W pierwszych latach PRL braki personelu medycznego były na tyle dotkliwe, że zmieniono charakter opieki ginekologiczno-położniczej na szpitalny - było to z punktu widzenia systemu po prostu bardziej efektywne.

- Dziś im dalej na północ i zachód Europy, tym szersza samodzielność zawodowa położnych. W państwach Europy środkowej i wschodniej, gdzie jakość opieki okołoporodowej jest niższa, zjawisko medykalizacji porodu przybiera na sile, rola położnej ulega marginalizacji, odnotowuje się także większą liczbę cesarskich cięć. Z drugiej strony od pewnego czasu wzrasta zainteresowanie porodami domowymi, czemu sprzyjają zmiany prawne, czyli wpisanie procedury wraz ze szczegółowymi warunkami kwalifikacji do standardu organizacyjnego dotyczącego całości opieki okołoporodowej. Należy oczywiście pamiętać, że poród w domu nie jest rozwiązaniem dla każdej kobiety. Wśród warunków kwalifikacji do porodu w warunkach domowych znajdują się m.in. brak obciążeń w wywiadzie ginekologiczno-położniczym oraz fizjologiczny przebieg ciąży - wskazuje wiceprezes Janiuk.

Decydenci nie dostrzegają położnych

W ocenie wiceprezes NRPiP dostępność do świadczeń realizowanych przez położne jest najlepsza w mniejszych miejscowościach (głównie w ramach placówek POZ), ale to właśnie samodzielne praktyki mają najlepsze efekty.

- W większych miastach położne nie są przypisane do konkretnych placówek POZ, często więc zdarza się, że pracują w wielu miejscach w oparciu o umowy cywilnoprawne. Realizują wówczas ściśle zadania zlecone przez pracodawcę, np. wyłącznie wizyty patronażowe, nie wykorzystując w pełni umiejętności w jakie zostały wyposażone w trakcie kształcenia. W mniejszych miejscowościach położne mają realną szansę swoje pacjentki poznać, choć i tak nie jest to łatwe, skoro na jedną przypada nawet 6 tysięcy kobiet. Dla porównania lekarz rodzinny oraz pielęgniarka POZ mają pod swoją opieką populację ok. 2,5 tysiąca pacjentów - ocenia ekspertka.

Co należałoby zatem zmienić, aby rola położnej w większym stopniu zakorzeniła się w systemie ochrony zdrowia?

- Niestety, w obecnych realiach systemu opieki zdrowotnej położne nie mają możliwości realnej samodzielnej pracy. Przykładowo, położna ma uprawnienia do tego, aby bez nadzoru lekarza przyjąć poród fizjologiczny. Od strony formalno-organizacyjnej jest to jednak nie do przeprowadzenia, już wymogi wynikające ze sprawozdawczości czynią koniecznym zaangażowanie w procedurę lekarza. Na to nakładają się ogromne braki kadrowe, które w większości placówek uniemożliwiają realizację standardu opieki okołoporodowej - mówi wiceprezes Janiuk.

Jak wskazuje, to właśnie szereg zmian formalno-organizacyjnych i zapewnienie położnym realnej samodzielności zawodowej mogłoby skłonić przyszłych specjalistów do wyboru tej ścieżki kształcenia, a następnie do pozostania w systemie publicznym. Dziś, zdaniem wiceprezes Janiuk, polska ochrona zdrowia nie wykorzystuje kompetencji i umiejętności położnych, które kształci.

- Położne mają uprawnienie do przeprowadzania badania ultrasonograficznego, a mimo to bardzo niewiele z nich z tego korzysta. Na włosku wisi samodzielność zawodowa położnych rodzinnych. W tym roku został powołany ministerialny zespół ds. opracowania koncepcji reformy POZ, mimo naszych apeli z dyskusji wykluczono środowisko położnych, a przecież fundamentem podstawowej opieki zdrowotnej są nie tylko lekarz rodzinny i pielęgniarka, ale także położna. To tylko kolejny przykład zjawiska obserwowanego przez środowisko od lat: decydenci nie dostrzegają położnych jako odrębnego zawodu medycznego - podkreśla wiceprezes Ewa Janiuk.

Co więcej, w tej chwili nabycie uprawnień do realizacji badań USG jest możliwe tylko po ukończeniu studiów drugiego stopnia. Od 2015 r. nie ma już możliwości ukończenia kursu specjalizacyjnego w tym zakresie.

Ekspertka dodaje, że większość polityków nie zdaje sobie wręcz sprawy z odrębności zawodów pielęgniarki i położnej.

- Wiele położnych posiadających umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na prowadzenie ciąży realizuje świadczenia z tego zakresu, ale komercyjnie. Gdyby chciały to samo robić w ramach kontraktu, wiązałoby się to z dodatkowymi kosztami ok. 600-700 zł od każdej pacjentki. Zgodnie z zapisami standardu opieki okołoporodowej, osoba nie będąca położną rodzinną ma obowiązek przekierowania kobiety do położnej rodzinnej celem objęcia jej edukacją przedporodową (do 21 do 31 tygodnia ciąży raz w tygodniu, po 32 tyg. dwa razy w tygodniu). Położna prowadząca ciążę ma obowiązek na pewnych określonych etapach ciąży skierować pacjentkę na badanie USG lub konsultację ginekologiczną, ale koszty tych procedur będą obciążały właśnie położną - mówi wiceprezes Ewa Janiuk.

Ponadto jak wskazuje, lekarze ginekolodzy nie wspierają środowiska położnych w działaniach na rzecz większej samodzielności ich zawodu. W ocenie wiceprezes Janiuk specjalistom z dziedziny ginekologii zwyczajnie się to nie opłaca: zdecydowana większość Polek prowadzi bowiem ciąże w prywatnych gabinetach.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Przedwczesny poród a długoterminowe ryzyko udaru u kobiet

Cesarskie cięcie nie jest procedurą obojętną ani dla matki, ani dla dziecka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.