Epidemia obnażyła zapaść, w jakiej jest polski system ochrony zdrowia [OPINIA]

Jarosław Biliński, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie
opublikowano: 01-04-2020, 22:47

"Koncentrowanie sił na koronawirusie niewątpliwie przełoży się na większe problemy w procesach leczenia innych pacjentów, w standardowych sytuacjach. Bo ludzi nie zaczęły nagle omijać inne choroby. Gdy opadnie kurz po bitwie, będzie o wiele trudniej niż przed nią, na co państwo na pewno nie jest przygotowane" - uważa Jarosław Biliński, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Epidemia jedynie obnażyła zapaść, w jakiej znajduje się system ochrony zdrowia w Polsce. Najbardziej jaskrawym przykładem są braki podstawowych środków ochrony oraz testów. Widać ogromny chaos, problemy proceduralne, partyzanckie działania. Gaszenie pożarów na bieżąco. Od dawna środowisko lekarskie bije na alarm, że sytuacja systemu jest fatalna, że jest on mocno niedofinansowany, że potrzebne są gruntowne reformy. Na hasło „koronawirus” system nie uzdrowił się.

Jarosław Biliński, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie
Zobacz więcej

Jarosław Biliński, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie

Chcielibyśmy wierzyć, że po epidemii rządzący będę trwać w przekonaniu, że ochrona zdrowia jest ogromnie ważna, że powinna być priorytetem. Smutne jest to, że dopiero epidemia uświadamia władzy w sposób dobitny rzeczy, o których od dawna mówimy. Koncentrowanie sił na koronawirusie niewątpliwie przełoży się na większe problemy w procesach leczenia innych pacjentów, w standardowych sytuacjach. Bo ludzi nie zaczęły nagle omijać inne choroby. Gdy opadnie kurz po bitwie, będzie o wiele trudniej niż przed nią, na co państwo na pewno nie jest przygotowane. Zwłaszcza, że jednego dnia lekarzy nazywa się bohaterami, a następnego traktuje się ich jak mięso armatnie.

My chcemy leczyć, ale żebyśmy z leczenia pacjentów nie mogli być wykluczeni, musimy być np. chronieni przed zarażeniem. To są podstawowe rzeczy i taka praca u podstaw dotyczy całego systemu ochrony zdrowia. Potrzebne jest przede wszystkim inne spojrzenie. Szerokie. Żadna tarcza nie wystarczy. Tu potrzebny jest cały system zbrojeń. Potrzebny nie na jutro, ani nie na dziś, ale na wczoraj.

Przede wszystkim kluczowe jest finansowanie. Bez znacznego zwiększenia nakładów ochrona zdrowia nigdy nie będzie wydolna i nic nie będzie działało tak, jak trzeba. Lekarzy jest zbyt mało, więc na pewno nie powinni być obciążani biurokracją. By lekarze mogli przyjąć więcej pacjentów, potrzebują odciążenia np. poprzez asystentów medycznych. Jesteśmy daleko w tyle za europejskimi standardami. Mamy lukę pokoleniową wśród medyków, ogromną część kadr w wieku przedemerytalnym. Mocno kuleje u nas profilaktyka, opieka długoterminowa, psychiatria dziecięca…

Kluczowe problemy sformułowaliśmy w formie postulatów, które przedstawiliśmy w ramach kampanii społecznej „Narodowy kryzys zdrowia” pod hasłem „Polska to chory kraj”, organizowanej przez naszą izbę przy wsparciu partnerów. System musi zadbać o pacjentów, ale też o lekarzy – o sposób kształcenia, o warunki i narzędzia pracy. Bo łatwo jest dziękować, gdy walczymy na pierwszej linii frontu epidemii. Ale bez epidemii, na co dzień także walczymy o zdrowie i życie ludzkie. Tylko wtedy może tak bardzo tego nie widać. Nie jest medialne.

Jeżeli chodzi o organizację pracy w szpitalach, ważne jest dla nas wzajemne zaufanie i bezwzględne przestrzeganie procedur, do czego część kadry zarządzającej, jak i medyków nie była przyzwyczajona. Epidemia wiele rzeczy weryfikuje, życie powiedziało „sprawdzam” w sposób bolesny, dostarczając dowodów na słuszność, bądź też błędy w podejmowanych decyzjach. W czasie pandemii front jest wspólny, działania sumują się w ostateczny efekt liczby chorych na COVID-19.

W standardowych okolicznościach, bez epidemii, należy brać pod uwagę ogólny wynik zdrowotny Polaków i wówczas podziały na szpitale resortowe, samorządowe czy jakiekolwiek inne nie pomaga, a wręcz szkodzi. Epidemię można porównać do „wersji demo”, widać bardzo wyraźnie, co się dzieje, że nie można opierać sytemu na nadludzkiej pracy medyków w kilku miejscach, po to by domknąć grafiki.

Podsumowując, zwiększenie nakładów i dobra organizacja pracy, respektowanie praw pracowniczych to będzie idealna tarcza ochronna na opieki zdrowotnej, która pozwoli na wydobycie z kryzysu i TRWAŁĄ poprawę funkcjonowania systemu.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Pandemia koronawirusa: trudny sprawdzian i katalizator zmian w systemie ochrony zdrowia

Po pandemii publiczne placówki czeka napływ „odroczonych” pacjentów [OPINIA dr. n. ekon. Michała Seweryna]

Telemedycyna sprawdza się w czasach pandemii [OPINIA Michała Kępowicza, dyrektora ds. relacji strategicznych Philips]

Po pandemii trzeba utrzymać szybkie tempo realizacji projektów e-zdrowia [OPINIA dr n. ekon. Małgorzaty Gałązki-Sobotki]

Powinniśmy już teraz przygotowywać się do kolejnej epidemii - starości [KOMENTARZ dr. n. farm. Marcina Balcerzaka]

Piotr Warczyński: Po pandemii koronawirusa wpływy NFZ znacznie zmaleją

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jarosław Biliński, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.