Epidemia niewydolności serca — czy jesteśmy skazani na porażkę

Iwona Kazimierska
opublikowano: 20-09-2017, 13:43

„Wiemy, jak niewydolność serca rozpoznać, jak leczyć, jak jej zapobiegać. Trzeba jeszcze zbudować w społeczeństwie świadomość tej choroby, śmiertelnej choroby” — mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Ponikowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w kadencji 2017-2019. Eksperci z PTK mają gotowy plan walki z niewydolnością serca.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Niewydolność serca (NS) jest najczęstszą przyczyną hospitalizacji (179 tys. rocznie), które pochłaniają aż 94 proc budżetu przeznaczonego na leczenie pacjentów z tą chorobą. Codziennie z jej powodu umierają w naszym kraju 164 osoby. Według różnych szacunków (brak jednoznacznych danych, ponieważ w Polsce nie ma rejestru pacjentów z NS), na niewydolność serca choruje od 750 tys. do 1 mln Polaków. Co piąty Polak w trakcie swojego życia będzie miał objawy tej choroby.

„Niewydolność serca kosztuje nasze państwo ok. 1,7 mld zł rocznie. Koszty pośrednie to ok. 150 mln zł” — przytacza dane prof. dr hab. n. med. Piotr Hoffman, kierownik Kliniki Wad Wrodzonych Serca Instytutu Kardiologii w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Kar-diologicznego w kadencji 2015-2017.

Sposobem na zmianę negatywnych statystyk ma być wprowadzenie Kompleksowej Opieki w Niewydolności Serca (KONS). Ma się ona składać z trzech modułów: kompetentnej opieki podstawowej (na poziomie lekarzy poz i wyspecjalizowanych pielęgniarek), leczenia na oddziałach dziennych lub stacjonarnych podczas zaostrzenia choroby oraz dedykowanych najciężej chorym ośrodków niewydolności serca.

Eksperci szacują, że wprowadzenie KONS przyczyniłoby się do spadku śmiertelności o 25 proc., a liczby hospitalizacji o 26 proc.

„Mamy koncepcję, model i chcemy go wdrożyć. Potrzebujemy zrozumienia ze strony Ministerstwa Zdrowia i zainicjowania programu w formie pilotażu — mówi prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler, kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Instytutu Kardiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, jedna z autorek koncepcji KONS. — Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego z 2016 r., oparte na doświadczeniach z innych krajów, podkreślają konieczność wielospecjalistycznego charakteru opieki nad pacjentami z niewydolnością serca”.

Prof. Piotr Ponikowski, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Serca Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zgłasza dodatkowo postulat stworzenia Narodowego Programu Prewencji i Leczenia Niewydolności Serca. „Składałby się on z dwóch podprogramów: zapobiegania i leczenia. Potrzebujemy większej świadomości społecznej, wcześniejszego wykrywania i leczenia, a także większej liczby specjalistów” — ocenia prof. Ponikowski.

 

Opinie

Problemy organizacyjne 

Prof. dr hab. n. med. Piotr Hoffman, kierownik Kliniki Wad Wrodzonych Serca Instytutu Kardiologii w Warszawie, prezes PTK w kadencji 2015-2017:

Poza już chorującymi na niewydolność serca jest ok. 10 mln pacjentów z wysokim ryzykiem NS, a więc tych z nadciśnieniem tętniczym, chorobą wieńcową, cukrzycą. W historii naturalnej tych chorób, jeśli nie są dobrze leczone, na końcu znajduje się niewydolność serca. Ratunkiem dla nich może być tylko nowoczesna terapia przy pomocy odpowiednio zorganizowanej sieci medycznej. 

Obecnie większość pacjentów jest bardzo dobrze leczona w szpitalu, natomiast problemem organizacyjnym jest to, że opieka ambulatoryjna poszpitalna pozostawia wiele do życzenia. Stąd bardzo duża nawrotowość hospitalizacji, a udowodnione zostało, że im częstsze hospitalizacje, tym większe ryzyko sercowo-naczyniowe pacjentów z NS. 

Zacznijmy zapobiegać

Prof. dr hab. n. med. Piotr Ponikowski, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Serca Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Ośrodek Chorób Serca Szpitala Wojskowego we Wrocławiu:

Wydłużenie życia w XXI wieku to przede wszystkim wynik lepszego leczenia chorób układu krążenia. Podczas gdy poprawa w leczeniu nowotworów wydłużyła życie statystycznego obywatela o kilka-kilkanaście tygodni, to postęp w leczeniu chorób serca i udarów — o ponad trzy lata. Nie możemy jednak stać się zakładnikami własnego sukcesu. Lepiej leczymy choroby układu sercowo-naczyniowego i dlatego będzie przybywać pacjentów z niewydolnością serca. 

Niewydolność serca to końcowy etap wielu schorzeń. Zaczyna się już na poziomie czynników ryzyka, następnie są choroby strukturalne mięśnia sercowego i w końcu dochodzi do dramatu, jakim jest niewydolność serca, czyli sytuacja, w której serce nie jest w stanie dostarczyć dostatecznej ilości krwi do organizmu.

Musimy się zmierzyć z tym problemem, zwłaszcza w obliczu starzejącej się populacji. Dane z badania Framingham pokazują, że spośród osób w 40. r.ż., co czwarty mężczyzna i co piąta kobieta zachorują na niewydolność serca. Co więcej, do 2030 r. liczba chorych na NS w Unii Europejskiej wzrośnie o połowę, a 70 proc. z nich będą stanowić osoby po 65. r.ż. 

Chciałbym zaproponować stworzenie Narodowego Programu Zapobiegania i Leczenia Niewydolności Serca. Zacznijmy od prewencji, lepiej lecząc pacjentów z nadciśnieniem tętniczym, które populacyjnie jest najważniejszym czynnikiem ryzyka. Jeśli tak się stanie, zredukujemy ryzyko niewydolności serca o 50 proc. 

Jesteśmy w stanie skutecznie leczyć niewydolność serca na każdym etapie jej rozwoju — w opiece ambulatoryjnej, na etapie szpitalnym i poszpitalnym. Niestety w społeczeństwie nie ma świadomości problemu niewydolności serca. Świadomość faktu, że niewydolność serca to śmiertelna choroba, jest niezwykle mała. Ludzie się boją chorób nowotworowych, bo dla większości są one jednoznaczne z wyrokiem. 

Czy jesteśmy skazani na sukces, czy na porażkę w walce z nią? Nie będziemy skazani na porażkę tylko wtedy, gdy połączymy prewencję, leczenie i wzrost świadomości społecznej, jeśli stworzymy Narodowy Program Prewencji i Leczenia Niewydolności Serca. 

Ogromne koszty

Prof. dr hab. n. med. Ewa Straburzyńska-Migaj, I Klinika i Katedra Kardiologii Szpital Kliniczny Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, przewodnicząca Sekcji Niewydolności Serca PTK:

Przeciętny pacjent z NS trafia do szpitala raz w roku, co czwarty jest ponownie hospitalizowany w ciągu miesiąca od wypisu, co drugi — w ciągu sześciu miesięcy. 

Niewydolność serca wiąże się z ogromnymi kosztami, nie tylko ekonomicznymi, ale i społecznymi. Składa się na nie zła jakość życia, niezdolność do pracy, duże obciążenia dla opiekunów. Rokowanie długoterminowe jest niekorzystne. 

NS jest pierwszą przyczyną hospitalizacji zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Dane z NFZ za 2016 r. pokazują, że z rozpoznaniem niewydolności serca rozliczono prawie 179 tys. hospitalizacji. Szacuje się, że w ciągu kolejnych lat liczba przyjęć do szpitala z tego powodu znacznie wzrośnie i w 2029 r. wzrost ten będzie wynosił mniej więcej 25 proc.

Model równych szans

Prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler, kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Instytutu Kardiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum:

Naszym celem jako towarzystwa jest zmniejszenie skutków zdrowotnych i ekonomicznych w grupie chorych wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego, a więc po hospitalizacji. Proponujemy wprowadzenie kompleksowej opieki nad tymi chorymi. Model ten będzie się składał z trzech modułów: kompetentnej opieki podstawowej, którą będą świadczyć lekarze poz oraz przygotowane do tego pielęgniarki środowiskowe. Będą się oni zajmować pacjentami, stabilnymi — zarówno tymi, u których dopiero rozpoznano niewydolność serca, jak i wypisanymi ze szpitala. 

W przypadku zaostrzenia choroby proponujemy leczenie na oddziałach dziennych, a w przypadku jej wyjątkowo ostrej formy — na oddziałach internistycznych albo kardiologicznych. Opieka poszpitalna będzie prowadzona wspólnie przez lekarzy poz oraz kardiologów ze szpitali, w których chorzy byli leczeni. 

Ostatni moduł to ośrodki niewydolności serca — miejsca, do których będą kierowani pacjenci wymagający leczenia wysokospecjalistycznego, innowacyjnych terapii. 

W zaproponowanym przez nas modelu opieki koordynacja jest kluczowym elementem, który ma zapewnić równy dostęp na każdym etapie leczenia. Bardzo ważne jest, żeby każdy pacjent, który trafia do szpitala z niewydolnością serca de novo czy zaostrzoną, został z niego wypisany z konkretnym planem postępowania. Powinien mieć konkretnie zaplanowane wizyty, które będą realizowane w warunkach ambulatoryjnych i doprowadzą do tego, że ten chory będzie miał lepsze rokowanie i przede wszystkim nie będzie leczony w szpitalu, tylko w domu, bo o to głównie nam chodzi.

Wypowiedzi zaczerpnięte z konferencji: Wykład roku 2017 — Jak poprawić zdrowie Polaków.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.