Ekspert: 10-15 proc. osób jest odpowiedzialnych za 80 proc. zakażeń koronawirusem

Zbigniew Wojtasiński/PAP
opublikowano: 05-06-2020, 16:00

Przy luzowaniu izolacji społecznej największym wyzwaniem jest zmniejszenie ryzyka wystąpienia sytuacji, w której może dojść do zakażenia koronawirusem kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu osób - zaznaczył prof. Adam Kucharski i ocenił, że 10-15 proc. osób jest odpowiedzialnych za 80 proc. zakażeń.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Prof. Adam Kucharski z London School of Higiene and Tropical Medicine w wywiadzie dla BBC News powiedział, że nie zawsze musi dojść do zakażenia - nawet wtedy, gdy stykamy się z osobą zakażoną. Jednak w niektórych sytuacjach jedna zakażona osoba może przenieść infekcję na 5, 10, a nawet 20 innych osób.

10-15 proc. osób jest odpowiedzialnych za 80 proc. zakażeń 

Według prof. Kucharskiego 10-15 proc. osób jest odpowiedzialnych aż za 80 proc. zakażeń. Dlatego przy luzowaniu kwarantanny społecznej największym wyzwaniem jest zmniejszenie ryzyka wystąpienia takich sytuacji, w których w tym samym czasie może dojść do klasterów zakażeń, czyli wielu zakażeń od jednej osoby.

Naukowcy twierdzą, że nie chodzi tylko o zakażenia wywoływane przez wyjątkowo zakaźne patogeny, łatwo przenoszące się na innych ludzi. Częściej jest tak, że do zakażenia dochodzi w określonej sytuacji. Unikanie ich zmniejsza ryzyko zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 i ogranicza rozprzestrzenianie się epidemii.

Sytuacje, które zwiększają ryzyko zakażenia koronawirusem

Prof. Gwen Knight z London School of Hygiene and Tropical Medicine wyjaśniła, że do zakażeń częściej dochodzi w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie występują duże skupiska ludzi: na statkach wycieczkowych, ale także w barach czy restauracjach. Duże skupiska ludzi są pod tym względem mniej ryzykowne na otwartej przestrzeni.

Ważne jest także, jak ludzie się zachowują. Zdaniem badaczki, najbardziej "zakaźne" mogą być osoby, które wydychają przed siebie silny strumień powietrza. Są to głównie osoby, które biegają, ćwiczą albo głośno i impulsywnie rozmawiają, choćby przez telefon. "Im jest głośniej, tym większe może być ryzyko zakażenia" - zwróciła uwagę prof. Knight.

Dotyczy to szczególnie sytuacji, w których dochodzi do intensywnego wydychania powietrza w zamkniętych pomieszczeniach. To mogą być siłownie, ale także wesela czy dyskoteki.

"W Korei Południowej doszło do kilku klasterów zakażeń podczas fitness, przy czym większość z nich zdarzyło się podczas zumby, a tylko nieliczne w trakcie pilates" - wyjaśniła prof. Knight.

Biegacze i rowerzyści są mniej "zakaźni" niż osoby ćwiczące w zamkniętych pomieszczeniach

Wiele osób obawia się ludzi biegających oraz jeżdżących na rowerze, jednak choć podczas wysiłku intensywnie oddychają, to na otwartej przestrzeni, np. w parkach, są mniej groźni niż osoby ćwiczące w zamkniętych pomieszczeniach - zauważyła dr Muge Cevik z University of St Adrews.

CZYTAJ TEŻ: Bieganie w masce obciąża płuca i serce

Zdaniem specjalistki trzeba przede wszystkim zachować odpowiedni dystans. Osoby, które w parkach lub innych otwartych miejscach przebywają wśród nawet dużej grupy ludzi, ale zachowują odstęp co najmniej 2 m, są mniej narażone na zakażenie koronawirusem, choć nawet i wtedy całkowicie nie można go wyeliminować. Ważna jest higiena rąk oraz unikanie używania tych samych przedmiotów - dodała ekspertka.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Koronawirus SARS-CoV-2: każdy dzień bez dystansu społecznego wydłuża epidemię o 2,4 dnia [BADANIA]

Maseczki i zachowanie dystansu dobrą ochroną przed COVID-19 [BADANIE]

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Zbigniew Wojtasiński/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.