Eksperci o słabym dostępie do radiologii interwencyjnej. Zapóźnienie czasem sięga dwóch dekad

JW/PAP
opublikowano: 04-02-2022, 15:13

W 2021 r. w Polsce wykonano trzy termoablacje guzów płuc. W tym okresie we Francji czy Wielkiej Brytanii wykonano około 400 takich zabiegów. W tym samym roku odbyło się u nas siedem krioablacji raka nerki, natomiast we Francji i Wielkiej Brytanii wykonano po 1000 takich zabiegów - wyliczają eksperci Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Polscy pacjenci w zdecydowanej większości nie mają dostępu do małoinwazyjnego leczenia metodami radiologii interwencyjne - ocenia Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne.
Fot. iStock

Radiolodzy interwencyjni wykonujący tego typu zabiegi, podkreślają, że w Polsce praktycznie nigdzie nie można wykonać termoablacji guzów płuc, tkanek miękkich czy kości. Nie ma też dostępu do krioablacji guzów nerek, płuc i kości. A dostęp do innych zabiegów radiologii interwencyjnej jest tak ograniczony, że większość polskich pacjentów onkologicznych nie ma szans z nich skorzystać.

Termoablacja czy krioablacja nadal bez refundacji

Eksperci zwracają uwagę, że w Polsce ostatnio średnio czeka się na refundację leków przeciwnowotworowych trzy lata. Tymczasem stosowane w chorobach nowotworowych technologie zabiegowe, takie jak termoablacja płuc czy krioablacja, są wykorzystywane w wielu krajach od 15-20 lat, a u nas nadal nie są refundowane.

Zaznaczają, że w 2021 r. w Polsce wykonano trzy termoablacje guzów płuc. W tym okresie we Francji czy Wielkiej Brytanii wykonano około 400 takich zabiegów. W tym samym roku odbyło się u nas siedem krioablacji raka nerki, natomiast we Francji i Wielkiej Brytanii wykonano po 1000 takich zabiegów. Podobnie jest z zabiegami radioembolizacji guzów wątroby. U nas wykonuje się rocznie około 80 tego typu zabiegów, podczas gdy w Hiszpanii - ponad 500, a w Niemczech - ponad 1800.

„Polscy pacjenci w zdecydowanej większości nie mają dostępu do małoinwazyjnego leczenia metodami radiologii interwencyjnej. Wynika to w dużej mierze z braku refundacji lub ich niedostatecznej wysokości” - twierdzą eksperci Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego.

Dodają, że brak refundacji dotyczy takich zabiegów małoinwazyjnych, jak krioablacja guzów nerki, płuca, tkanek miękkich oraz kości oraz termoablacja guzów płuca, nadnerczy, kości i radioembolizacja guzów wątroby. Inne zabiegi są refundowane, ale w niedostatecznym zakresie; chodzi o takie zabiegi jak termoablacja guzów nerki i wątroby.

Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

„Sądzimy, że sprawa dostępu tych małoinwazyjnych zabiegów radiologicznych jest niezmiernie istotna i mamy nadzieję, że polscy pacjenci wkrótce będą mieli do nich pełny dostęp” – nadmieniają radiolodzy interwencyjni. Przypominają, że diagnostyka i leczenie pacjentów onkologicznych według obowiązujących standardów i wytycznych nie są możliwe bez zapewnienia pacjentom dostępu do radiologii interwencyjnej.

Termoablacja, krioablacja, radioembolizacja: na czym polegają?

Termoablacja polega na wprowadzeniu igły do zmiany nowotworowej pod kontrolą badań obrazowych. Na końcu igły wytwarzana jest wysoka temperatura niszcząca guz z zachowaniem zdrowych części narządu: wątroby, nerki, płuca, nadnerczy oraz kości. Według międzynarodowych standardów zalecana jest ona w leczeniu raka wątrobowokomórkowego, nerki, przerzutów raka jelita grubego do wątroby i płuc oraz innych przerzutów do kości.

Krioablacja wykonywana jest przy użyciu igły, na końcu której wytwarzana jest niska temperatura, zamrażająca guz z zachowanie otaczających go zdrowych tkanek. Wykorzystywana jest w raku nerki, guzków płuc, przerzutów do kości oraz guzów tkanek miękkich. Metoda ta jest bardzo skuteczna – przekonują radiolodzy interwencyjni. Powołują się na badania, z których wynika, że 80 proc. pacjentów z przerzutami do płuc (o średnicy do 3,5 cm) leczonych krioablacją w ciągu pięciu lat nie dochodzi do miejscowej wznowy choroby.

Podczas radioembolizacji radiolog interwencyjny nakłuwa tętnice, wprowadza cienki cewnik (o grubości 0,5 mm) i dociera nim do naczynia odżywiającego guz. Przez cewnik podaje materiał promieniotwórczy niszczący guz od środka. Metoda ta przydatna jest w leczeniu raka wątrobowokomórkowego i umożliwia zniszczenie lub przynajmniej ograniczenia rozmiar dużych guzów o średnicy 8-10 cm.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Radiologia i diagnostyka interwencyjna pominięte w Krajowej Sieci Onkologicznej? Środowisko zaskoczone

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.