Eksperci: nie róbmy z kosmetologa lekarza, a z biznesu beauty medycyny estetycznej

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 09-06-2022, 16:04

Biznes beauty wymaga uregulowania - potrzeba jasnych ram, co wolno kosmetologom, kosmetyczkom, a co tylko lekarzom. MZ zapowiada standardy w kształceniu kosmetologów, z jasnym określeniem ich kwalifikacji. Wkrótce mają też pojawić się wytyczne dotyczące produktów, które nie spełniają definicji wyrobów medycznych, a są do nich zbliżone i wykorzystywane m.in. w medycynie estetycznej. Czy to uporządkuje rynek usług kosmetycznych?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Eksperci postulują o jednoznaczne określenie czynności, które może realizować kosmetolog, kosmetyczka i tych, do których uprawnieni są tylko medycy.
Fot. iStock

Granica pomiędzy świadczeniami zdrowotnym, zastrzeżonymi dla działalności leczniczej, a zabiegami z dziedziny kosmetologii i kosmetyki, które są domeną działalności gospodarczej, niebezpiecznie się zawęża, mimo ze od ponad dekady samorząd lekarski zabiega o uporządkowania tego obszaru. O tym problemie i stosowaniu wyrobów medycznych w gabinetach kosmetycznych mówiono w czasie czwartkowego (9 czerwca) posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia.

Lekarze: wykonywanie części zabiegów upiększających w salonach kosmetycznych jest sprzeczne z prawem i ryzykowne

Prof. Barbara Zegarska z Katedry Kosmetologii i Dermatologii Estetycznej z Collegium Medicum w Bydgoszczy wskazywała, że kształcenia kosmetologów odbywa się na wszystkich uczelniach medycznych, jednak w żadnym zakresie nie uprawnia ich to do wykonywania świadczeń zarezerwowanych dla medyków. - Wykonywanie zabiegów z zakresu dermatologii, medycyny estetycznej, a zwłaszcza stosowanie wypełniaczy: toksyny botulinowej, osocza bogatopłytkowego, nici liftingujących czy krioterapia wymagają znajomości anatomii oraz przestrzegania określonych procedur. Preparaty, które w tym przypadku się stosuje, są albo lekami, albo wyrobami medycznymi. Ich użycie wchodzi w zakres świadczeń medycznych, a nie kosmetycznych – podkreślała.

Profesor przypomniała, że NRL ustaliła definicję medycyny estetycznej i zakres wykonywanych w jej ramach procedur. Wynika z niej, że do zabiegów związanych z nacinaniem lub przekłuwaniem skóry, czyli "przerywaniem powłok ciała" prawo mają tylko lekarze (całe stanowisko TUTAJ).

Profesor postulowała o jednoznaczne określenie czynności, które może realizować kosmetolog, kosmetyczka i tych, do których uprawnieni są tylko medycy. Jak przekonywała, ingerencja w skórę, która jest narządem immunologicznym, grozi licznymi powikłaniami.

Z jakimi powikłaniami spotykają się klienci gabinetów kosmetycznych?

Jak wyliczali uczestniczący w posiedzeniu specjaliści, wachlarz powikłań po nieudanych zabiegach medycyny estetycznej jest szeroki. Zdarzają się:

  • guzy zniekształcające twarz,
  • porażenia nerwów,
  • martwica tkanek,
  • reakcje alergiczne,
  • opadające powieki,
  • zakażenia.

Najczęstsze są infekcje po wstrzykiwaniu kwasu hialuronowego lub botoksu. Wskutek niej może dojść do poważnych zakażeń, np. HIV, HCV.

Najgroźniejsze są próby „leczenia” problemów skórnych, które w praktyce mogą mieć charakter nowotworowy. Mogą one doprowadzić w najlepszym wypadku do oddalenia w czasie rozpoczęcia odpowiedniego leczenia, w najgorszym - stanowić zagrożenie dla życia. Groźne dla życia mogą być też niedokrwienie, martwica. Zdarzają się też powikłania w postaci ślepoty czy udaru mózgu.

- Oczywiście powikłania mogą się pojawić także po zabiegach wykonywanych przez lekarzy - mówiła prof. Zegarska, dodając, że lekarze dają większą gwarancję bezpieczeństwa. - Wczesne rozpoznanie powikłania czy objawu niepożądanego w znacznej mierze zapobiega powstaniu trwałych defektów – podkreślała.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Jak wskazywała profesor, przy realizacji niektórych zabiegów należy być zabezpieczonym w zestaw przeciwwstrząsowy na wypadek nagłych stanów. – W ich skład wchodzą takie leki jak: adrenalina, dopamina, atropina. Zgodnie z przepisami prawa farmaceutycznego te wydane mogą być jedynie podmiotowi wykonującemu działalność leczniczą, więc nie kosmetologom – mówiła i zaznaczyła, że kosmetolog nie może legalnie wejść w posiadanie toksyny botulinowej. Jeżeli ten produkt jest stosowany do wykonywania zabiegów przez osoby inne niż lekarz, to stanowi to naruszenia prawa.

Za powikłania płacą wszyscy

Jak mówiła dr Ewa Kaniowska ze Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych, jej środowisko z niepokojem obserwuje nie tylko nieuprawnione korzystanie przez przedstawicieli rynku beauty z produktów medycznych, ale też z preparatów o całkowicie nieznanym pochodzeniu. - Mamy przypadek podania preparatu sterydowego, który miał doprowadzić do zmniejszenia nosa. Doszło do zanikania chrząstki aż po zapadnięcie nosa i zanik błony śluzowej – opisywała i zaznaczyła, że lekarze często nie są w stanie doprowadzić do zatrzymania procesu następujących po sobie powikłań u klientów salonów kosmetycznych.

Dr Kaniowska zwróciła uwagę, że najcięższe powikłania są leczone ze środków NFZ, co oznacza, że płacą za nie wszyscy podatnicy.

W opinii prof. Joanny Narbutt, konsultanta krajowego w dz. dermatologii i wenerologii, w celu uporządkowania tego obszaru potrzebna jest zmiana w ustawie o działalności leczniczej, która przedefiniuje pojęcie świadczenia zdrowotnego, obejmując zabiegi z medycyny estetycznej. - Wówczas wszystkie zakresy medycyny estetycznej będą działalnością leczniczą, czyli możliwe do realizacji jedynie przez lekarzy – uzasadniała.

Ministerstwo Zdrowia: widzimy problem

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przyznał, że MZ dostrzega napięcia pomiędzy przedstawicielami zawodów zajmującymi się wykonywaniem zabiegów kosmetycznych a lekarzami. W jego opinii to wymaga uregulowania. Przypomniał, że od dwóch tygodni obowiązuje ustawa o wyrobach medycznych, która odnosi się także do wyrobów, które są w pełnym zakresie stosowane w medycynie estetycznej. Wkrótce zaś przygotowane będzie rozporządzenie odnoszące się do grupy produktów, które nie spełniają definicji wyrobów medycznych, ale jednak sposób ich działania i funkcje są do nich zbliżone.

Sebastian Migdalski, wiceprezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych wyjaśniał, że na dzień dzisiejszy URPL posiada informacje od importerów i dystrybutorów w zakresie wyrobów medycznych, jakie zostały wprowadzone na rynek polski, ale brakuje jeszcze wytycznych, które pozwalałby na nadzór wyrobów stosowanych w medycynie estetycznej. - Nadzorowaliśmy wyroby wykorzystywane w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w zakresie wskazań medycznych – wyjaśniał i zaznaczył, że grupa produktów stosowanych w medycynie estetycznej jest duża - począwszy od igieł po lasery, używane np. przy niwelowaniu blizn.

Latos: kandydat na studia musi wiedzieć, co po nich może robić

Poseł PiS Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, stwierdził, że „bałagan”, jaki powstał na rynku usług kosmetycznych, jest niejako efektem, tego, że umożliwiono kształcenie kosmetologom na uczelniach medycznych, bez jasnego określenia, co po studiach będą mogli robić. - Zaburzyliśmy nieco hierarchę dopuszczalnych działań w ramach tej profesji. Należałoby już na etapie naboru na studia jasno wskazać, jakie uprawnienia się po nich zyska – komentował poseł.

Odnosząc się do tych słów dyrektor Departament Rozwoju Kadr Medycznych w MZ Małgorzata Zadorożna przyznała, że w zamyśle uruchomienie kierunku kosmetolog na uczelniach medycznych było wykształcenie specjalistów współpracujących z lekarzem, natomiast system prywatnych szkoleń zewnętrznych rozwinął te kompetencje. – Tak nie powinno być. Szkolenia niezależne od legislacji nie powinny kształtować kompetencji w obszarze, który wpływa na zdrowie. I tu widzimy potrzebę ingerencji - podkreśliła, zaznaczając, że obecnie trwają prace prowadzone z resortem nauki i finansów nad przygotowaniem standardów kształcenia kosmetologów i zestawem ich umiejętności. Jak przyznała, trudno stwierdzić, czy będzie to miało charakter ustawy czy rozporządzenia, ale zapewniła, że zmiany przygotowane są przy udziale samych kosmetologów.

Przypomnijmy: samorząd lekarski już jakiś czas temu apelował o takie opisanie programów studiów na tym kierunku, by w ich toku nie nadawano umiejętności prowadzących do niepotrzebnych konfliktów i sporów kompetencyjnych z lekarzami. NRL wydała też dla lekarzy zakaz prowadzenia szkoleń z zakresu zabiegów estetycznych dla osób bez medycznego wykształcenia (całe stanowisko TUTAJ).

A może chodzi o pieniądze?

Poseł Rajmund Miller (KO) przypomniał, że kilka lat temu udało się uregulować zawód fizjoterapeuty i obecnie nie ma problemu z praktyką pseudofizjoterapeutów. Jak mówił, potrzeba teraz podobnych rozwiązań w zakresie uporządkowania rynku beauty. – My nie mówimy, że trzeba zamykać gabinety kosmetyczne, bo wiemy, że tam są specjaliści często po dwustopniowych studiach. Mówimy, że trzeba pewne rzeczy uregulować w imię dobro pacjenta – zaznaczył i dodał, że wbrew głosom, które się pojawiają, nie chodzi tu o przejęcie rynku medycyny estetycznej czy kosmetologii przez lekarzy.

Inny podgląd prezentował poseł Lewicy Marek Rutka. W jego opinii w podejściu do kosmetologów dochodzi do pewnej niekonsekwencji w działaniach. - O ile w przypadku ratownictwa, w związku z brakiem lekarzy, pole działania oddaje się ratownikom medycznym, to w tym przypadku wykształconym kosmetologom chce się ograniczyć zakres działania, by oddać go lekarzom – komentował. Zaznaczył, że do przerwania naskórka dochodzi też w salonach tatuaży, więc skoro tam można realizować takie procedury, to czemu ma to być zakazane w gabinetach kosmetycznych. Zastanawiał się, czy aby tłem konfliktu między lekarzami a kosmetologami nie jest fakt, że wartość rynku medycyny estetycznej w Polsce dynamicznie rośnie.

Podsumowując posiedzenie, wiceminister Miłkowski przyznał, że niezależnie od różnych podglądów, obszar usług kosmetycznych wymaga uporządkowania.

– Oczywiście procedury w ramach medycyny estetycznej są procedurami zdrowotnymi i podlegają określonym przepisom. W przypadku świadczeń kosmetologicznych jest to działalność rynkowa. Widzimy, że tu jednak jest wiele do zrobienia, trzeba dopracować niektóre kwestie, pamiętając, że klient gabinetu kosmetycznego w wyniku pewnych zabiegów może stać się pacjentem – komentował.

Dodał, że resort zdrowia zna stanowisko samorządu lekarskiego i widzi potrzebę dokładnego określenia podziału uprawnień kosmetologów i lekarzy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: MZ: medycyna estetyczna w ręce lekarzy. Jest już projekt nowych przepisów

NIL krytykuje projekt ustawy o zawodzie kosmetologa: to próba przekazania kosmetologom atrybutów zawodu medycznego

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.