Eksperci: gdy szczepienie jest elementem leczenia, powinno być darmowe

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 18-11-2022, 14:00

Osoby, mające rozpoznane choroby, dla których potencjalnym czynnikiem ryzyka jest infekcja np. dróg oddechowych, powinny mieć zapewnione szczepienia finansowane z budżetu państwa, podobnie jak mają seniorzy w przypadku szczepionek na grypę – postulowali w czwartek (17 listopada) eksperci podczas konferencji Pulsu Medycyny “Polityka Lekowa”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Szczepienia ochronne są skuteczną i  efektywną ekonomicznie formą interwencji medycznej. Dlatego publiczny płatnik powinien objąć nimi większą grupę pacjentów - wskazują eksperci.
Szczepienia ochronne są skuteczną i efektywną ekonomicznie formą interwencji medycznej. Dlatego publiczny płatnik powinien objąć nimi większą grupę pacjentów - wskazują eksperci.
Fot. mat. pras.
  • Koszt szczepień ochronnych to najtańsza forma interwencji medycznej, zdecydowanie mniej kosztowna niż leczenie powikłań - mówili eksperci w czasie sesji szczepieniowej w takcie konferencji “Polityka Lekowa”.
  • Osoby, które mają rozpoznane choroby, dla których potencjalnym czynnikiem ryzyka jest dana infekcja, powinny mieć zapewnione szczepienia finansowane przez NFZ - zaznaczali.
  • W ocenie specjalistów dotyczy to głównie pacjentów kardiologicznych, onkologicznych i z chorobami układu oddechowego.

Zdaniem prof. Krzysztofa J. Filipiaka, kardiologa, przewodniczącego Zespołu ds. Polityki Lekowej i Farmakoterapii Naczelnej Rady Lekarskiej, państwo powinno finansować szczepienia pacjentom z grup ryzyka w całości. W jakich konkretnie sytuacjach?

– Wówczas, gdy szczepienia można uznać za element leczenia. Mamy 1,2 mln pacjentów z niewydolnością serca i dla wszystkich tych osób szczepienie przeciwko grypie, przeciwpneumokowe i przeciw COVID-19 jest formą leczenia; każdy z tych chorych powinien poddać się tej profilaktyce - mówił profesor.

Kto powinien płacić za szczepienia?

Jak dodał, to tylko jedna z grup chorych, gdzie szczepienia powinny być elementem terapii. - Kolejny taki przykład, gdzie możemy mówić o dowodach naukowych, że szczepienia są formą leczenia, to populacja (ok. 2 mln osób - red.) chorych z miażdżycą. Tu mamy dowody odnoszące się do szczepienia przeciwgrypowego i odnosi się to zarówno do pacjentów z przewlekłym stanem wieńcowym, jak i każdej osoby po zawale serca czy po bajpasach - wyliczał i zaznaczył, że w tych przypadkach szczepienia powinny być normalnym systemem zabezpieczenia chorych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Z czego zapamiętamy kongres ESC 2022? Podsumowanie eksperta

W podobnym tonie wypowiadał się prof. dr hab. n. med. Andrzej M. Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych CSK MSWiA w Warszawie. Jak podkreślał, podobnie powinno to wyglądać w odniesieniu do ok. 2 mln pacjentów z POChP i i ok. miliona z chorobami śródmiąższowymi. – Czyli patrząc tylko na te grupy pacjentów, mamy ok. 5 mln dorosłych Polaków, którzy powinni być szczepieni prewencyjnie, a przecież mamy też kolejne grupy, takie jak pacjenci onkologiczni, gdzie sytuacja wygląda podobnie – dodał.

Eksperci w trakcie dyskusji zwracali uwagę, że część szczepień nie wymaga w kolejnym roku dodatkowych dawek, więc nakłady z tego tytułu dla państwa nie byłyby zbyt dużym obciążeniem, szczególnie, gdy popatrzy się przez pryzmat kosztów, jakich dzięki nim można uniknąć. To m.in. koszty leczenia powikłań po infekcji. Zdaniem ekspertów można wręcz mówić o opłacalnej inwestycji także w wymiarze ekonomicznym.

Korzyść także dla płatnika

Prof. Fal, odnosząc się do kwestii finansowania szczepień, przyznał, że już samo ich współfinansowanie z budżetu państwa jest dobrym krokiem w celu szerszego korzystania z tej profilaktyki. – Problem w tym, że w Polsce chęć do szczepień nieobowiązkowych jest niewielka i dlatego mam obawy, czy konieczność dopłaty pomoże szeroko spopularyzować ten rodzaj profilaktyki - komentował.

Stwierdził, że wszyscy pacjenci, którzy mają rozpoznane choroby, dla których potencjalnym czynnikiem ryzyka jest określona infekcja, powinni mieć zapewnione finansowanie danego szczepienia przez tego samego, kto finansuje leczenie. - W przypadku Polski będzie to NFZ- wskazał.

Eksperci zwrócili uwagę, że także pandemia pokazała, iż finansowanie tej formy profilaktyki jest opłacalną inwestycją m.in. dla pracodawców. Jak wskazywali, efekt w postaci mniejszej absencji już jest zwrotem poniesionych z tego tytułu nakładów.

Dla kogo darmowe, zalecane szczepienia?

Z wachlarza szczepień tzw. zalecanych - poza tymi przeciwko COVID-19 - tylko niewielka część jest objęta refundacją.

Za darmo np. przeciwko grypie zaszczepić się mogą kobiety ciężarne i osoby powyżej 75. roku życia. Z częściową refundacją szczepionki mogą kupić (zgodnie z zakresem wskazań refundacyjnych oraz na podstawie wystawionej recepty i w zależności od szczepionki) m.in.

  • narażeni na ryzyko powikłań pogrypowych pacjenci 18-65 lat;
  • dzieci w wieku od 2-5 lat;
  • pacjenci powyżej 65 lat;
  • dzieci od ukończenia 6. miesiąca życia do ukończenia 2 lat oraz od 5 do 18 lat.

Dla pozostałych osób szczepionka przeciw grypie jest płatna. Pacjent pokrywa koszt preparatu, a NFZ płaci za szczepienie. Szczepionki przeciwko grypie są tylko na receptę.

Z darmowych szczepień np. przeciwko pneumokokom można skorzystać niekiedy w ramach akcji profilaktycznych prowadzonych przez samorządy. Warunek: musimy być mieszkańcem danego obszaru, dla którego dedykowana jest taka akcja i spełniać dodatkowe zasady, jakie w niej ustalono.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Szczepienia a myślenie spiskowe. Dlaczego Polacy nie chcą się szczepić?

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.