E-apteki znikają z rynku

  • Agnieszka Katrynicz
opublikowano: 04-01-2012, 00:00

E-apteki jako pierwsze odczuły skutki ustawy refundacyjnej, która zakazuje im reklamowania się. W sieci trwa właśnie wielki ruch – apteki zmieniają swoje strony internetowe, likwidują programy lojalnościowe, a nawet rezygnują z działalności.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
„Od 2 stycznia 2012 roku zamówienia w Apteo.pl nie będą już realizowane. Dziękujemy i zapraszamy do ZapachRóży.pl!” – taki komunikat pojawił się na stronie apteki Apteo.pl. Jej współwłaściciel i znany inwestor internetowy Artur Kurasiński twierdzi, że nie widział innego wyjścia, jak zrezygnować z działalności. „Po przeanalizowaniu tego, jak skonstruowane są nowe przepisy, uznaliśmy, że nałożenie tak niejednoznacznych ograniczeń dotyczących promocji i reklamy leków w Internecie spowodowało, że handlowanie w sieci stało się nieopłacalne” – tłumaczy „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Artur Kurasiński.

Apteo.pl jest pierwszą apteką internetową, która zamknęła swoje podwoje. Ale kilka kolejnych poważnie rozważa obranie tej samej drogi. Na polskim rynku działa około 160 aptek internetowych. Ich łączne obroty w 2011 roku przekroczyły 200 mln zł. Około 30 właśnie dokonuje poważnych zmian w swojej działalności. Programy lojalnościowe skasowały już: I-apteka.pl, E-lek.pl, KuźniaZdrowia.pl czy AptekaArnika.pl. Także sieć Super-Pharm, prowadząca program lojalnościowy Klub LifeStyle, zawiadomiła, że od początku roku zostanie on ograniczony tylko do części drogeryjnej.

Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej „Farmacja Polska”, już na początku grudnia podkreślała, zakazanie aptekom przedstawiania informacji o ich działalności może doprowadzić do całkowitego upadku m.in. aptek internetowych. „Jeżeli czytać literalnie przepisy ustawy, to apteki internetowe w ogóle nie powinny istnieć, bo na drzwiach apteki będzie mogła znajdować się tylko informacja o godzinach otwarcia, nie będzie można umieszczać nawet numeru telefonu i adresu e-mail, bo będzie to mogło zostać uznane za reklamę. Ustawa nie zawiera definicji reklamy i informacji” – powiedziała Irena Rej podczas spotkania z dziennikarzami. Mimo próby przekonania Ministerstwa Zdrowia, by doprecyzowało przepisy, nic w tej sprawie się nie zmieniło.

Także w realnie istniejących aptekach trwa teraz wielkie przemeblowanie – zdejmowane są szyldy z hasłami „U nas najtaniej” i „Promocja”. Pacjenci pytający o promocje na kosmetyki czy leki OTC, słyszą, że „zmieniło się prawo, więc oficjalnie promocji nie ma”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Agnieszka Katrynicz

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.