Dyrektor NIZP PZH-PIB: system zdrowia publicznego czeka rewolucja

Rozmawiała Ewa Kurzyńska
opublikowano: 12-07-2022, 09:58

O planach na reorganizację systemu zdrowia publicznego w Polsce rozmawiamy z drem hab. Grzegorzem Juszczykiem, dyrektorem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH - Państwowego Instytutu Badawczego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA
O KIM MOWA
Fot. Archiwum

Dr hab. Grzegorz Juszczyk jest dyrektorem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH - Państwowego Instytutu Badawczego, członkiem Zespołu ds. działań związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, Rady ds. COVID-19 oraz Zespołu ds. koordynacji działań profilaktycznych, członek Krajowej Rady ds. Onkologii.

  • Na finiszu są prace w Ministerstwie Zdrowia nad finalnym kształtem zmian ustawy o zdrowiu publicznym
  • W nowym systemie organizacji zdrowia publicznego ma powstać ogólnopolska jednostka, koordynująca cały proces organizowania działań profilaktycznych na poziomie centralnym i w samorządach lokalnych
  • W regionach powstaną jej filie: lokalne centra zdrowia publicznego, w których pracować mają przedstawiciele nowego zawodu: profilaktycy
  • Ma powstać także specjalny fundusz, z którego te wszystkie działania będą finansowane. Roboczo jest nazywany funduszem zdrowia publicznego. Do rozdysponowania będzie łącznie 2-3 mld zł

Puls Medycyny: Zespół do spraw koordynacji działań na rzecz systemowych zmian w zdrowiu publicznym, którego był pan wiceprzewodniczącym, po dwóch latach zakończył pracę. Jakie będą efekty?

Dr hab. Grzegorz Juszczyk: Zespół przygotował rekomendacje do zmian w ustawie, regulującej działanie systemu zdrowia publicznego w Polsce. Ustawa ta weszła w życie w 2015 r. i od tego czasu raz w roku przygotowywane są sprawozdania jednostek centralnych oraz samorządu terytorialnego z realizowanych zadań zdrowia publicznego. Analizujemy je wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i widać wyraźnie, że inicjatyw prozdrowotnych organizowanych jest w Polsce bardzo dużo, ale nie są skoordynowane. Na przestrzeni ostatnich lat nie udało się też opracować kanonu działań, zwłaszcza innych niż usługi medyczne, jaki mamy w pakietach świadczeń zdrowotnych, i dzięki któremu każdy obywatel ma dostęp do wystandaryzowanych świadczeń, jak np. w POZ. W zakresie profilaktyki jest inaczej, samorządy lokalne same definiują priorytety, realizują takie, albo inne programy. Obowiązuje spora dowolność, choć – w przypadku świadczeń opieki zdrowotnej – w zgodzie z mapami potrzeb zdrowotnych.

Niemniej każdy taki program, który chce zaproponować mieszkańcom samorząd, musi otrzymać pozytywną opinię od Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jest zatem „szeryf”, który czuwa nad tym, by nie realizować programów nieskutecznych czy niepotrzebnych w danej społeczności…

Owszem, taka ścieżka jest przewidziana dla samorządowych programów profilaktyki zdrowotnej, ale działania profilaktyczne to także inne inicjatywy, nie objęte tymi przepisami. Ze sprawozdań, o których wspomniałem wcześniej wynika jasno, że tylko kilka procent raportowanych inicjatyw profilaktycznych jest ocenianych przez AOTMiT. A mówimy w sumie o kilkudziesięciu tysiącach działań, które miały miejsce w ostatnich latach. Koszty tych działań, pieniądze na nie wydawane, rosną z roku na rok. Od poziomu 2 mld zł, do poziomu 6 mld w 2020 r. Widać więc, że te pieniądze przepływają przez system, ale ich wydawanie nie jest skoordynowane. Dlatego przygotowaliśmy trzy rekomendacje, które oddają sedno proponowanych zmian.

Jaka zatem jest pierwsza z nich?

To postulat, by powołać jednostkę centralną, koordynującą cały proces organizowania działań profilaktycznych na poziomie centralnym i w samorządach lokalnych. Następnie trzeba scalić różne źródła finansowania tych inicjatyw, aby powstał jeden fundusz, na wzór NFZ, który w sposób stabilny, wystandaryzowany mógłby je finansować. Dziś sytuacja na tym polu wygląda tak, że źródeł finansowania mamy sporo, ale one są zbyt mocno powiązane z zakresem realizacji. Przykładowo, jeżeli mamy opłaty z tytuły licencjonowania sprzedaży napojów alkoholowych, to pozyskane z tego źródła pieniądze przeznaczamy na profilaktykę uzależnień od alkoholu. Natomiast my chcielibyśmy stworzyć fundusz, który finansowałby działania profilaktyczne bardzo szeroko we wszystkich głównych czynnikach ryzyka. Te podstawowe są uniwersalne dla wielu chorób. To palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu, nieprawidłowe odżywianie, niska aktywność fizyczna, zanieczyszczenia powietrza. To jest pięć głównych źródeł utraty zdrowia przez Polaków. Inicjatywy, które by podejmowały jednostki samorządu terytorialnego byłyby zadaniami powierzonymi do zrealizowania wraz z przekazaniem pieniędzy na ich wykonanie. Mielibyśmy jeden fundusz celowy, z którego byłyby finansowane działania w całej Polsce. Tym samym zapewniono by dostępność do takich programów każdemu obywatelowi.

Eksperci alarmują, że nierówności w dostępie do medycyny zapobiegawczej są nawet większe, niż do świadczeń z zakresie medycyny naprawczej. Czy nowy system organizacji szeroko pojętej profilaktyki ma szansę to zmienić?

Zdecydowanie. Wiele inicjatyw, które są podejmowane przez samorządy lokalne, szczególnie bogate, np. przez miasta na prawach powiatu, są bardzo rozbudowane, łatwo i szeroko dostępne dla mieszańców danego miasta czy gminy. A już kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów dalej nie dzieje się praktycznie nic, mamy „białą plamę”. Trudno dziś mówić o powszechnym dostępie do profilaktyki, dlatego chcemy to zmienić.

Co jeszcze ma się zmienić w systemie zdrowia publicznego?

Efektem naszych prac było także zidentyfikowanie problemu, polegającego na tym, że jednostki samorządu terytorialnego nie dysponują jeszcze odpowiednimi zasobami kadrowymi, które byłyby w stanie precyzyjnie analizować potrzeby w zakresie profilaktyki, przygotowywać programy zdrowotne i obliczone na lata strategie prozdrowotne. Jak temu zaradzić? Zaproponowaliśmy tworzenie, co wcześniej znalazło się już w strategii onkologicznej, centrów zdrowia publicznego, które byłyby podmiotami działającymi lokalnie. Rozważaliśmy różne opcje, jak to zorganizować w praktyce. Pod uwagę brane było dodanie takiej funkcji do działań inspekcji sanitarnej, ale finalnie stwierdziliśmy, że te służby nie narzekają na brak zadań. Zgodnie z rekomendacjami mogą to być filie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, ale operujące bliżej mieszkańców. Taka filia działałby przynajmniej jedna w każdym województwie albo kilka, na poziomie między powiatowym.

Kto pracowałby w tych nowych jednostkach?

Ważną rolę mieliby do odegrania przedstawiciele nowego zawodu, mianowicie profilaktycy. Wykonywałyby go osoby po studiach na kierunku zdrowie publiczne, z tytułem licencjata albo magistra. Specjaliści ci zapewnialiby samorządom wsparcie, szkolenia, odpowiadaliby za przygotowanie programów zdrowotnych, ich ewaluację, ale też angażowaliby się w promowanie postaw prozdrowotnych w społecznościach lokalnych. W ten sposób uzyskalibyśmy specjalną strukturę, która pozwoliłaby na optymalne wydatkowanie pieniędzy i wdrożenie programów zdrowotnych, które będą wystandaryzowane. Dodatkowo ten system będzie spajany poprzez jeden, już istniejący system sprawozdawczy, tj. PROFIBAZA, który jeszcze będzie rozwijany. Co ważne, już na etapie przygotowywania programów zdrowotnych będą one rejestrowane, dzięki czemu np. jeden samorząd będzie mógł sprawdzić, kto ma podobne plany, co ułatwi ewentualną współpracę, wymianę dobrych praktyk. Trzeci element, który proponujemy w ramach reformy, to stworzenie instytucji centralnej, koordynującej te wszystkie działania.

To pomysł, który wydaje się być podobny do inicjatywy z 2016 r., kiedy to mówiło się o powołaniu Urzędu Zdrowa Publicznego. Kto obecnie mógłby pełnić tę rolę?

Nie ukrywam, że w tej roli widziałbym NIZPPZH-PIB. Choć oczywiście, gdybyśmy dostali w ramach nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym taką misję do wykonania, to musielibyśmy rozbudować skrzydło finansowo-administracyjne. Ale niewykluczone, że to będzie zadanie, które znajdzie się w gestii innej instytucji. Najważniejsze jest, by misję realizować, i by była jedna instytucja odpowiedzialna za jej realizowanie.

Podsumujmy zatem: w nowym systemie będzie zatem działać ogólnopolska jednostka, koordynująca cały proces organizowania działań profilaktycznych na poziomie centralnym i w samorządach lokalnych. W regionach powstaną jej filie, w których będą pracować przedstawiciele nowej profesji medycznej, czyli profilaktycy. Ma powstać także specjalny fundusz, z którego te wszystkie działania będą finansowane. Z jakich źródeł będzie zasilany?

Proponowaliśmy, żeby fundusz, roboczo nazywany funduszem zdrowia publicznego, zasilały pieniądze z opłaty cukrowej i tzw. opłat małpkowych, środki, które teraz stanowią przychód z tytułu opłaty za licencję na sprzedaż napojów alkoholowych, a także odpis z tytułu podatku akcyzowego na wyroby tytoniowe i nowatorskie. Dobrze byłoby, gdyby ten budżet zasiliła też jakaś część odpisu składki zdrowotnej oraz inne, mniejsze źródła finansowania. Szacujemy, że będzie to łącznie 2-3 mld zł. Moim zdaniem są to pieniądze, które już pozwalają na zupełnie nowy start działań profilaktycznych. Ważne, abyśmy też odróżniali ten nowy system od świadczeń stricte zdrowotnych. Jeżeli to będą działania profilaktyczne, to powinny się również koncentrować na tworzeniu środowiska sprzyjającego prozdrowotnym wyborom, mam tu na myśli np. działania edukacyjne. Takie inicjatywy mają dużo trudniej, żeby się przebić do koszyka świadczeń gwarantowanych, bo nie są tak wystandaryzowane, jak procedury medyczne. Dlatego w nowym systemie mogą pojawić się środki np. na edukację zdrowotną, organizację zajęć sportowych dla młodzieży albo dodatkowe wynagrodzenia dla tych, którzy prowadziliby zajęcia ruchowe dla seniorów. Różnego rodzaju inicjatywy, które dobierze samorząd lokalny. Z drugiej strony bardzo wiele działań profilaktycznych będzie realizowanych przez podmioty lecznicze. Tylko one będą kontraktowane przez samorząd lokalny, a nie NFZ. To jest komplementarny model, który będzie uzupełniał system medycyny naprawczej.

W jaki sposób pieniądze będą rozdysponowywane?

Pieniądze z funduszu będą z jednej strony przeznaczane na działania krajowe, np. kampanie społeczne czy programy ogólnopolskie, dostępne dla każdego Polaka. I tymi środkami będzie dysponowała jednostka centralna. Drugi strumień popłynie do jednostek samorządu terytorialnego. O tym jakie będą proporcje, zdecyduje Minister Zdrowia, ale rekomendowaliśmy, by zdecydowana większość środków trafiała do jednostek samorządu lokalnego, które mają największą łatwość mobilizowania swoich mieszkańców. Pieniądze te byłyby przekazywane w formie dotacji lub subwencji.

Nie obawia się Pan, że przeciwnicy zarzucą proponowanym zmianom zbytnią centralizację i nakładanie na samorządy ograniczeń w wyborze programów zdrowotnych?

Konstruktywna krytyka zawsze pomaga w tworzeniu dobrych rozwiązań. Liczę się z tym i jestem otwarty na dyskusję. Owszem, proponujemy centralizację, ale tylko w zakresie koordynacji i zadań o oddziaływaniu ogólnopolskim. Realizacja działań profilaktycznych o zasięgu lokalnym – tu już stawiamy na całkowitą decentralizację. Oczywiście, będą to zadania powierzone, które trzeba będzie zrealizować, aby żaden z najważniejszych czynników ryzyka chorób, które odbierają Polakom zdrowie, nie został pominięty. Powstanie jednak system transparenty i w moim przekonaniu, bardzo skuteczny. I dostępny dla każdego obywatela. Podobne rozwiązania z powodzeniem funkcjonują już np. w krajach skandynawskich czy Wielkiej Brytanii.

Kiedy proponowane rozwiązania mają szansę wejść w życie?

Aktualne trwają ostatnie prace w Ministerstwie Zdrowia nad finalnym kształtem zmian ustawy o zdrowiu publicznym. Liczymy, że jak najszybciej się zakończą i przejdą na kolejne etapy procesu legislacyjnego. Marzy mi się, aby nowy system zaczął działać od 1 stycznia 2023 roku. Wiem, to niewiele czasu, ale jesteśmy gotowi na intensywną pracę. Zakładam też inny scenariusz, mianowicie etapowe wdrażanie zmian, ze startem całości od stycznia 2024 roku.

Zespół ds. koordynacji działań na rzecz systemowych zmian w zdrowiu publicznym został powołany przez ministra zdrowia. Zadaniem członków zespołu było przygotowanie rozwiązań i rekomendacji, które mają służyć poprawie systemu zdrowia publicznego. W skład zespołu wchodzili:

• przewodniczący – wiceminister Waldemar Kraska,

• zastępca przewodniczącego – dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia Dariusz Poznański,

• zastępca przewodniczącego – dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny Grzegorz Juszczyk,

• członkowie:

  • konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego,
  • przedstawiciel Departamentu Oceny Inwestycji w Ministerstwie Zdrowia,
  • przedstawiciel Departamentu Innowacji w Ministerstwie Zdrowia,
  • przedstawiciel Biura Komunikacji w Ministerstwie Zdrowia,
  • przedstawiciel Narodowego Funduszu Zdrowia,
  • przedstawiciel Centrum eZdrowia,
  • przedstawiciel Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH Państwowego Instytutu Badawczego,
  • przedstawiciel Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii SkłodowskiejCurie Państwowego Instytutu Badawczego,
  • przedstawiciel Narodowego Instytutu Kardiologii im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego Państwowego Instytutu Badawczego,
  • przedstawiciel Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji,

• sekretarz – przedstawiciel Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak mądrzej gospodarować pieniędzmi na profilaktykę?

Kopiec: degradujący swoje zdrowie powinni płacić wyższą składkę zdrowotną

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.