Dyrektor Kopiec o podwyżkach: w szpitalach będzie redukcja zatrudnienia

opublikowano: 09-08-2022, 14:55

W zależności od potrzeb i wymogów stawianych przez NFZ dyrektorzy korygowali na przestrzeni ostatnich lat poziom wynagrodzeń i zatrudnienia. W kontekście lipcowej nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu nie dla wszystkich zawodów medycznych będzie to oznaczało dobrą wiadomość - mówi “Pulsowi Medycyny” Tomasz Kopiec, dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Tomasz Kopiec, dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim
Tomasz Kopiec, dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim
iStock

Obowiązująca od 1 lipca nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników podmiotów leczniczych oraz niektórych innych ustaw wprowadza nowe współczynniki pracy – a więc i podwyżki uzależnione od rodzaju zaszeregowania pracownika. Dyrektorzy wielu placówek sygnalizują jednak, że wiele podmiotów może mieć trudności z ich wypłatą. W reakcji na to 9 sierpnia prezes AOTMiT Roman Topór-Mądry i wiceprezes NFZ Bernard Waśko poinformowali, że w związku z przejściowymi trudnościami z realizacją podwyżek dla pracowników – wynikających z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu – szpitale I i II poziomu mogą liczyć na dodatkowe środki. Przekazanie pieniędzy – od 1 sierpnia w okresie kolejnych pięciu miesięcy - będzie jednak uzależnione od poziomu realizacji świadczeń.

Większość dyrektorów szpitali niezadowolona

– Nie rozumiem, skąd bierze się przekonanie części przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, że dyrektorzy są zadowoleni z ostatniego wzrostu wyceny świadczeń, które – po rekomendacji AOTMiT – wprowadził Narodowy Fundusz Zdrowia. Resort twierdzi, że uzyskane w ten sposób środki mają zrekompensować koszty związane z realizacją podwyżek wynikających z nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. Do Polskiej Federacji Szpitali – w ramach której zrzeszona jest również zarządzana przeze mnie placówka – docierają głosy świadczące o czymś zupełnie przeciwnym - mówi “Pulsowi Medycyny” Tomasz Kopiec, dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Jak zauważa, ustawodawca narzucił dyrektorom podwyżki, ale nie zabezpieczył na to środków. Jego zdaniem dobrym przykładem jest brak zapewnienia pieniędzy na wypłatę dodatków stażowych oraz pochodnych od wynagrodzeń, które z pewnością wzrosną.

– Obowiązek ich wypłaty nakłada na nas Kodeks pracy, ale w ustawie mowa jedynie o minimalnych wynagrodzeniach. W zależności od potrzeb i wymogów stawianych przez NFZ dyrektorzy korygowali na przestrzeni ostatnich lat poziom wynagrodzeń i zatrudnienia. W kontekście lipcowej nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu nie dla wszystkich zawodów medycznych będzie to oznaczało dobrą wiadomość. Przykładowo, nowela przewiduje podwyżki dla opiekunów medycznych, ale jednocześnie nie obowiązują żadne normy zatrudnienia nakładające na dyrektorów obowiązek ich zatrudniania. Efekt będzie taki, że aby ograniczyć koszty pracy, dyrektorzy zaczną rozwiązywać umowy z opiekunami medycznymi, obciążając ich obowiązkami personel pielęgniarski - wskazuje dyrektor Kopiec.

Dyrektor Kopiec: będą zwolnienia w szpitalach

Innym działaniem, do którego zmuszeni są dyrektorzy - dodaje dyrektor Kopiec - jest takie zaszeregowanie pracowników pod względem ich wykształcenia i posiadanej specjalizacji, by te koszty wynagrodzeń były jak najniższe.

– Dotyczy to przede wszystkim pielęgniarek. Sygnały o tym docierają do PFSz np. z województwa podkarpackiego i świętokrzyskiego. Podobnie postąpiliśmy w szpitalu w Ostrowcu Świętokrzyskim: jako wyższe uznaliśmy wykształcenie na poziomie licencjackim, przez co pielęgniarki z takim wykształceniem otrzymują obecnie wynagrodzenie w wysokości 5400 zł. Na wypłatę wyższego wynagrodzenia dla pielęgniarki z wykształceniem magisterskim, czyli 7300 zł, zdecydowaliśmy się jedynie w kilku przypadkach, w których z punktu prawnego było to konieczne. Podwyżek zagwarantowanych faktem posiadania specjalizacji nie otrzymały pielęgniarki, jeśli posiadana przez nie specjalizacja jest niezgodna z profilem oddziału, w jakim pracują. Bardzo wielu dyrektorów wybiera takie rozwiązania, choć rodzi to zrozumiałe niezadowolenie wśród pracowników. Ponadto ustawodawca nałożył na placówki obowiązek wypłaty „adekwatnych” podwyżek pracownikom niemedycznym. Zadecydowałem wobec tego o skorygowaniu tej grupie wymiaru czasu pracy, jednocześnie podnosząc wynagrodzenia. W przeciwnym razie nie byłbym w stanie wypłacić im ustawowych podwyżek - wyjaśnia dyrektor Kopiec.

Jak ocenia, redukcja zatrudnienia dotknie personel niemedyczny.

– Nie będę również w stanie przedłużyć współpracy z częścią pracowników, którzy osiągnęli już wiek emerytalny – dotychczas nadal pozostawali aktywni zawodowo, zatrudnieni w oparciu o umowy cywilnoprawne. Podobne rozwiązania zostały lub zostaną wprowadzone w wielu podmiotach. W skali sześciu miesięcy dzięki podniesieniu wyceny świadczeń szpital w Ostrowcu Świętokrzyskim zyska ok. 6,5 mln zł. To ok. 2,5 mln zł za mało, by sprostać kosztom związanym z podwyżkami. Aby nie zadłużać placówki, musiałem podjąć decyzję o działaniach, które wyżej wymieniłem. Dołożymy wszelkich starań, by nie ucierpieli na tym pacjenci, ale nie mam złudzeń, że ograniczenie zatrudnienia odbije się na jakości opieki. Z pewnością istnieją szpitale, którym wzrost wycen pozwoli pokryć koszty podwyżek, ale w mojej ocenie to zdecydowana mniejszość. Należy pamiętać, że wzrost ten nie uwzględnia rosnących kosztów prowadzenia działalności wynikających z inflacji. Co więcej, NFZ podniósł wyceny, ale nie wypłaca już pieniędzy należnych z tytułu współczynników korygujących. Realne korzyści dla szpitali z tego ruchu są w efekcie wcale nie tak wysokie, jak twierdzi resort. Jeśli ustawodawca podejmuje decyzję o wzroście wynagrodzeń, rozbudzając tym samym apetyt personelu, powinien też zapewnić źródła ich finansowania – z uwzględnieniem pochodnych. Warto tu też dodać, że paradoksalnie często to w szpitalach powiatowych specjalista może liczyć na wyższe wynagrodzenie, ponieważ poza dużymi ośrodkami miejskimi konkurencja o personel medyczny bywa ostrzejsza niż w miastach - podkreśla dyrektor Kopiec.

Co w sytuacji, gdy szpitala nie będzie stać na wypłatę podwyżek?

– Dyrektorzy z całą pewnością będą dążyli do tego, by pracownicy otrzymywali zagwarantowane ustawowo wynagrodzenia, w przeciwnym razie muszą liczyć się z karami pieniężnymi. Zadłużenie szpitali funkcjonujących jako SP ZOZ-y będzie się więc coraz bardziej pogłębiało, choć już dziś dynamika tego zadłużenia rośnie. Bardziej skomplikowana wydaje się sytuacja placówek o statusie spółek prawa handlowego: w ich przypadku utrata płynności finansowej oznacza konieczność ogłoszenia upadłości. Takich szpitali działa wiele w całej Polsce - zwraca uwagę dyrektor Kopiec.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Podwyżki dla medyków. Będą dodatkowe pieniądze dla szpitali powiatowych na ich realizację

Pieniądze na podwyżki dla medyków. Dyrektorzy: NFZ jedną ręką daje, ale drugą zabiera

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.