Dwie pielęgniarki zwolnione dyscyplinarnie

Marta Koton-Czarnecka,; Ewa Szarkowska
opublikowano: 26-10-2005, 00:00

Pielęgniarki z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach, które w czasie nocnego dyżuru "dla zabawy" fotografowały się z dwoma wyjętymi z inkubatora wcześniakami, zostały zwolnione z pracy w trybie dyscyplinarnym.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
"Szokujące zdjęcia dwóch pielęgniarek, pozujących z leczonymi na oddziale patologii noworodkami zostały opublikowane w środę 12 października. Szpital został poinformowany o posiadaniu tych fotografii przez redakcję Gazety Wyborczej dzień wcześniej, we wtorek 11 października. Jeszcze tego samego dnia do domów obu pielęgniarek zostały dowiezione pisma zawiadamiające o odsunięciu ich od stanowisk pracy. Pielęgniarki poproszono o potwierdzenie faktu fotografowania się z wcześniakami i natychmiast po tym wszczęto procedury związane ze zwolnieniem w trybie dyscyplinarnym. W następny poniedziałek - 17 października - obie panie zostały zwolnione z pracy" - informuje Anna Kidawa, rzecznik prasowy Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach.
Dochodzenie w sprawie narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu prowadzi prokuratura rejonowa w Katowicach. Trwają przesłuchania rodziców dzieci leczonych na oddziale patologii GCZDiM na przełomie lipca i sierpnia, kiedy według pielęgniarek robione były zdjęcia. "Z moich informacji wynika, że prokuraturze udało się już ustalić tożsamość jednego z fotografowanych noworodków" - mówi A. Kidawa.
Niezależne kontrole i postępowania wyjaśniające prowadzą też Ministerstwo Zdrowia, wojewódzki konsultant ds. pielęgniarstwa oraz Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych. "Żeby wnieść oskarżenie, muszę przede wszystkim ustalić, kiedy to było, w jakich okolicznościach i czy ktoś to widział" - wyjaśnia Jarosław Panek, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Katowicach.
Chociaż główny ciężar odpowiedzialności za przebywających na oddziałach szpitalnych pacjentów spoczywa na pracujących tam lekarzach, lekarze z oddziału patologii noworodka GCZDiM nie chcą rozmawiać na temat bulwersującego incydentu. "Kierownikiem dyżuru, podczas którego doszło do tego wstrząsającego zdarzenia, był z pewnością lekarz i w sensie służbowym on także ponosi odpowiedzialność za to, co się wydarzyło. Jednak w praktyce nie sposób winić lekarza, który przecież nie może nieustannie pilnować podległej mu pielęgniarki. Byłoby to sprzeczne z zasadami wykonywania zawodu pielęgniarskiego, który w dużym stopniu jest zawodem samodzielnym" - mówi Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Anna Kidawa z GCZDiM dodaje, że lekarze, tak samo jak wszyscy inni pracownicy szpitala, są wstrząśnięci i zdruzgotani. Jej zdaniem, nie można mówić o odpowiedzialności dyżurującego lekarza za incydent. "Oddział patologii noworodka składa się z zamykanych sal, oddzielonych od korytarza matowionymi szybami, przez które nie widać, co się dzieje wewnątrz pokoju. Nie ma takiej możliwości, aby lekarz jednocześnie kontrolował wszystkie sale" - podkreśla A. Kidawa.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Koton-Czarnecka,; Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.