Dr Zaczyński: pacjenci z COVID-19 nie wierzą w szpital i leczenie respiratorem

EG/TVN24/PAP
opublikowano: 04-01-2022, 09:16

Wielkim problemem w Polsce jest późna zgłaszalność chorych na COVID-19 do szpitali. Polscy pacjenci nie wierzą w skuteczność leczenia w szpitalu. Uważają, że szpital i respirator to ostateczność - powiedział dr Artur Zaczyński.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
iStock

4 stycznia gościem Konrada Piaseckiego na antenie TVN24 był dr Artur Zaczyński, członek Rady Medycznej przy premierze i dyrektor szpitala na Stadionie Narodowym. Ekspert skomentował bieżącą sytuację epidemiczną i ocenił potencjalny dalszy przebieg pandemii COVID-19.

Grypa i Omikron nałożyły się na siebie

Jak poinformował dr Zaczyński, obecnie w Szpitalu Narodowym hospitalizowanych jest 100 pacjentów z COVID-19 – bufor jest w tej chwili na 150 chorych. Szpital może przyjąć ok. 500 pacjentów covidowych. W ocenie eksperta placówka spełnia więc swoją rolę, czyli odciąża warszawskie szpitale. Czy w ocenie dra Zaczyńskiego przechodzimy właśnie płynnie z czwartej do piątej fali pandemii?

- Myślę, że w tej chwili ścigamy się z pandemią. (…) Moim zdaniem w najbliższych tygodniach na pewno będzie więcej zakażeń, pytanie ile będzie hospitalizacji. To jest dla nas najważniejsze – powiedział.

Dlaczego w Polskę tak szybko uderzyła piąta fala wzrostu zakażeń?

- To kwestia pojawienia się nowej mutacji, pogody, odpuszczenia przestrzegania norm przeciwepidemicznych i naszego nastawienia do szczepień. Dziś obserwujemy, że na Omikron nakłada się grypa. W poprzednich falach tego nie obserwowaliśmy, bo byliśmy szczelnie zasłonięci. W tej chwili dwa wirusy się nałożyły - powiedział dr Zaczyński.

Jego zdaniem, gdyby wyszczepienie polskiej populacji było niższe niż 50 proc., to w nadchodzącej fali zakażeń doszłoby do paraliżu ochrony zdrowia.

Nie wyobrażam sobie tej fali bez wyszczepienia 50-proc. polskiej populacji, ponieważ w przeciwnym razie wystąpiłby paraliż ochrony zdrowia – stwierdził.

Jego zdaniem w najbliższych miesiącach liczba zakażeń na samym tylko Mazowszu sięgnie ok. 6 tysięcy (dziś jest to poziom ok. 2,5 tys.).

Dlaczego pacjenci z COVID-19 tak późno zgłaszają się do szpitali?

Jak zaznaczył ekspert, polskie szpitale starają się działać w taki sposób – mimo pandemii – aby nie ograniczać znacząco swojej podstawowej diagnostyczno-leczniczej działalności.

- Działalność szpitali jest na granicy wydolności, zarówno jeśli chodzi o leczenie ujemnych, jak i dodatnich pacjentów. (…) Szpitale są w większości otwarte – dodał.

64 proc. polskiej dorosłej populacji jest już zaszczepionych przeciw COVID-19, część Polaków nabyła odporność naturalną po przechorowaniu. Mimo to eksperci ostrzegają, że zakażeń i hospitalizacji z powodu wariantu Omikron może być naprawdę dużo – nawet 50 tysięcy zakażeń dziennie.

- Inna jest transmisja nowego wariantu. Omikron jest po prostu bardziej zakaźny. Nie zachowujemy norm. Czy jest bardziej zjadliwy? To pokaże nam czas. (…) Wiemy, że osoby niezaszczepione chorują ciężko. (…) Wielkim problemem w Polsce jest późna zgłaszalność. Polscy pacjenci nie wierzą w skuteczność leczenia w szpitalu. Uważają, że szpital i respirator to ostateczność. W tej chwili na 6 zgłoszeń do ECMO 4 to chorzy intubowani w dniu interwencji pogotowia ratunkowego – zwrócił uwagę dr Zaczyński.

Jak dodał, eksperci Rady Medycznej skupiają się obecnie na tym, jak przekonać pacjentów do przyjęcia trzeciej dawki (np. gratyfikacjami pieniężnymi) lub poddania się leczeniu podczas hospitalizacji (część pacjentów nie chce w szpitalu przyjmować leków). Tematem rozmów są również kolejne obostrzenia oraz powrót dzieci do szkół po 9 stycznia. Przyznał, że w chwili obecnej w tej kwestii opinie są rozbieżne. Prawdopodobieństwo przedłużenia szkolnego lockdownu ocenił jako "pół na pół".

– Czy to będzie lockdown totalny, czy też lokalny, ograniczony do powiatów i województw, myślę, że w tej chwili wyliczenia trwają - powiedział.

- Minister zdrowia przygotowuje pewne rozwiązania. (…) Jeśli będzie zwiększała się liczba hospitalizacji, zakażeń i blokada szpitali, to myślę, że będą dodatkowe obostrzenia. Np. przejście na pracę zdalną czy paszporty covidowe, które są cały czas rekomendowane przez Radę Medyczną – dodał dr Zaczyński.

Jego zdaniem szersze wykorzystanie paszportów covidowych to wielkie wyzwanie - w tym legislacyjne - ale ich wprowadzenie to kwestia czasu. W ocenie dra Zaczyńskiego walka z pandemią potrwa jeszcze ok. 2 lata.

– Premier zwraca uwagę, że potrzebna jest do tego społeczna zgoda. Tymczasem my nadal jesteśmy podzieleni, 50 proc. społeczeństwa się nie zaszczepiła. Podstawowe pytanie to: czy wierzymy w koronawirusa i medycynę - stwierdził dr Zaczyński.

MEiN: dzieci wrócą do szkół

O powrót dzieci do szkół po przerwie międzyświątecznej pytany był również wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski w radiowej Jedynce.

– Smucą mnie informacje z krajów Europy Zachodniej, a zapewne za kilka tygodni i do nas dotrze w znacznej mierze wariant omikron, natomiast 10 stycznia jako dzień powrotu dzieci do szkół nie budzi mojej wątpliwości, ten powrót nastąpi - powiedział wiceminister Rzymkowski.

Jak przypomniał, do 20 grudnia sprawdzał się system, w którym "w zależności od ogniska covid w danej placówce oświatowej czy wychowawczej szkoła przechodziła w tryb hybrydowy, (...) lub w tryb zdalny".

– Do tego rozwiązania od 10 stycznia wracamy - podkreślił.

Dopytywany o ewentualne zmiany w kalendarzu ferii zimowych Rzymkowski powiedział, że "teraz tego typu zmiany nie wchodzą w grę".

PRZECZYTAJ TAKŻE: Kraska 4 stycznia: zmarły 433 osoby, ponad 320 z nich nie było zaszczepionych przeciw COVID-19

Niedzielski: 3 stycznia ponad 25 proc. więcej zakażeń niż przed tygodniem, możliwe nowe obostrzenia

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.