Dr Michał Deszczyński: naszych pacjentów traktujemy jak członków rodziny

Rozmawiała Monika Rachtan/Materiał partnera
opublikowano: 28-12-2021, 13:04

Paley European Institute to placówka medyczna, w której są leczone wrodzone wady rozwojowe i pourazowe schorzenia ortopedyczne. O wyzwaniach związanych z pracą instytutu w dobie pandemii rozmawiamy z jego dyrektorem medycznym dr. n. med. Jarosławem Michałem Deszczyńskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr n. med. Jarosław Michał Deszczyński jest specjalistą w dziedzinie ortopedii i traumatologii narzą̨du ruchu, dyrektorem Centrum Medycznego Paley European Institute w Warszawie.
Fot. PALEY EUROPEAN INSTITUTE

Pandemia COVID-19 wpłynęła na wszystkie sektory medycyny. Z jakimi problemami w ostatnich 18 miesiącach musieli się mierzyć ortopedzi w Paley European Institute (PEI)?

Nasz instytut nie jest częścią publicznego szpitala, działamy tylko i wyłącznie w ramach opieki komercyjnej, zatem wyzwania związane z pandemią COVID-19 w naszej placówce mogą nieco odbiegać od tych zgłaszanych przez szpitale publiczne. Oczywiście, pandemia COVID-19 miała ogromny wpływ na pracę personelu medycznego zatrudnionego w szpitalu, z którym współpracujemy. Zmieniła całkowicie nasze obowiązki, wymusiła nabycie przez nas nowych umiejętności, a także odgrywanie czasem wielu ról jednocześnie. Chciałbym jednak podkreślić, że największe problemy i niedogodności związane z pandemią odczuli, moim zdaniem, sami pacjenci. My, medycy, szybko przyzwyczailiśmy się do nowej rzeczywistości, przeor-ganizowaliśmy pracę i od ponad 18 miesięcy działamy dla dobra naszych pacjentów. Nasi chorzy jednak od tyluż miesięcy muszą mierzyć się z sytuacją, na którą nikt nigdy ich nie przygotowywał. W naszym instytucie leczymy pacjentów z chorobami rzadkimi, dorosłych i dzieci. Często trafiają do nas dzieci, które wymagają całodobowej opieki rodziców, nie są w stanie same chodzić, jeść, ubrać się. W związku z wprowadzonymi w Polsce obostrzeniami, na oddziale szpitalnym może z dzieckiem przebywać tylko jeden rodzic. Ponadto jest on na tym oddziale zamknięty przez cały okres hospitalizacji, ponieważ̇ z uwagi na zagrożenie epidemiczne nie może opuszczać murów szpitala. A oznacza to, że ta osoba bierze na swoje barki wszystkie obowiązki związane z opieką nad chorym dzieckiem, a później dzieckiem po leczeniu operacyjnym. Dodatkowo z uwagi na zakaz opusz-czania szpitala w trakcie hospitalizacji pacjenta jego bliscy nie mogą zmieniać się w codziennej pielęgnacji, ani także odwiedzać chorego. Taka sytuacja dla naszych chorych, a przede wszystkim ich opiekunów, jest bardzo trudna i niekiedy stresująca. Muszą oni czuwać przy swoich dzieciach przez całą dobę, są zmęczeni, nie mogą liczyć na pomoc nikogo bliskiego.

Oczywiście przez cały ten czas staramy się wspierać naszych podopiecznych, w miarę możliwości realizować ich potrzeby. Fizjoterapeuci i personel pielęgniarski opiekują się pacjentami wspólnie, jeśli jest to konieczne, wykonują przy chorych czynności pielęgnacyjne, bez względu na to, jakie były ich zadania przed pandemią COVID-19. Staramy się wspierać chorych, bo to przecież ich dobro jest dla nas najważniejsze.

A jak w tym trudnym czasie wyglądała zgłaszalność pacjentów na zabiegi?

W PEI operujemy pacjentów z Polski i z zagranicy. Na szczęście pandemia COVID-19 nie zatrzymała naszych chorych w domach bez odpowiedniej opieki i większość z nich bez problemów zgłaszała się do instytutu w celu przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego. W tym miejscu bardzo dziękujemy za pomoc ambasadorom i funkcjonariuszom Straży Granicznej, którzy czuwali nad tym, aby ten transport był możliwy i odbywał się w bezpiecznych warunkach.

W przypadku polskich pacjentów ograniczenia związane z poruszaniem się nie miały znaczenia, zauważyliśmy jednak inny problem. Z uwagi na odwoływane imprezy masowe, zakaz zgromadzeń i koncertów pacjentom trudniej pozyskiwać dodatkowe środki na leczenie. Narodowy Fundusz Zdrowia nie finansuje operacji w naszej placówce, nad czym bardzo ubolewamy.

W przypadku pacjentów zagranicznych zabiegi najczęściej są opłacane w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego ich krajów i chorzy nie muszą korzystać ze zbiórek.

W dobie pandemii opieka nad pacjentami ortopedycznymi zmieniła się, było nam trudniej niż dotychczas, ale w PEI zawsze powtarzamy, że zdrowie i samopoczucie naszych pacjentów są dla nas najważniejsze. Stąd też naszych chorych, także w tej trudnej dla systemu sytuacji, staramy się zawsze traktować jak członków naszej rodziny i jeśli jest to możliwe, odpowiadać na ich potrzeby, nie tylko te związane z leczeniem operacyjnym, ale wszystkie pojawiające się w czasie terapii.

Chciałbym jeszcze powrócić do systemu opieki publicznej i skierować wielkie słowa uznania dla naszych koleżanek i kolegów z personelu pielęgniarskiego, którzy zajmują się pacjentami na oddziałach, gdy niemożliwe jest odwiedzanie chorych przez rodziny. Doskonale wiemy, że członkowie rodziny bardzo pomagają personelowi pielęgniarskiemu w opiece nad pacjentami, wykonując m.in. prace pielęgnacyjne, które często są wymagające i pracochłonne. W dobie pandemii na oddziałach zostawały z chorymi najczęściej dwie pielęgniarki, które wszystkie te zadania muszą wykonywać same. Sytuacja epidemiologiczna trwa już wiele miesięcy, nikt nie wie, kiedy się zakończy, dlatego nasz zespół dokłada wszelkich starań, by jak najlepiej wesprzeć zarówno pielęgniarki i pielęgniarzy, jak i samych rodziców w codziennej pielęgnacji swoich dzieci.

Zjawisko turystyki medycznej jest obecne w polskim systemie opieki zdrowotnej od wielu lat. Czy w ostatnich miesiącach i tu zaszły istotne zmiany?

Usługi oferowane przez PEI cieszą się dużym zainteresowaniem pacjentów zagranicznych. Oni bardzo chętnie przyjeżdżają do naszego kraju i ufają polskim lekarzom, ich wiedzy i umiejętnościom. Wielu pacjentów podczas pierwszej wizyty pyta, ile czasu będzie trwał pobyt w szpitalu, na jak długo muszą przyjechać do Polski? I bardzo się dziwią, gdy mówimy im, że leczenie może trwać kilka miesięcy, nawet pół roku. Nie oznacza to oczywiście, że chorzy ci przez cały czas pozostają fizycznie w murach instytutu. Spotykamy się z nimi regularnie podczas wizyt kontrolnych oraz zajęć rehabilitacyjnych.

W PEI pracuje sztab specjalistów, którzy zajmują się chorym po operacji. Oferujemy pacjentom kompleksową opiekę i dbamy o to, aby każdy mógł uzyskać maksymalną sprawność. Tylko takie podejście pozwala nam leczyć chorych z tak dobrymi wynikami, jakie osiągamy. W dobie pandemii nie zauważyliśmy trudności związanych z organizacją leczenia pacjentów spoza naszego kraju. Nasz instytut, dzięki dobrym efektom leczenia, zyskuje popularność i uznanie w kolejnych krajach. Myślę, że na taki sukces jest gotowych wiele placówek działających w Polsce. Medycy w naszym kraju wyróżniają się wiedzą, doświadczeniem oraz umiejętnościami na tle specjalistów z całego świata.

Pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na pracę personelu medycznego. Szpitale przez wiele miesięcy musiały pracować ze zmniejszoną obsadą lekarską. Jak było na oddziałach ortopedycznych? Czy zmienił się w tym czasie podział obowiązków w zespole PEI?

To prawda, zauważyliśmy braki kadrowe, które generowały pewne ograniczenia w naszej pracy. Operacje, które wykonujemy w Paley European Institute, to zabiegi złożone, można powiedzieć, składające się z kilku operacji jednocześnie. Aby prowadzić takie leczenie, oprócz doskonale wy-szkolonych ortopedów, potrzebujemy także wsparcia doświadczonych anestezjologów, którzy czuwają nad pacjentem przez cały czas operacji. W dobie pandemii dostęp do doświadczonych anestezjologów był ograniczony, co stanowiło pewną barierę w naszej pracy. Pomimo to przez ostatnie 18 miesięcy przeprowadziliśmy w PEI ok. 500 operacji. Jak na te trudne warunki, to naprawdę zadowalający wynik.

Zauważyliśmy, że wszystkie trudności, z którymi musieliśmy się mierzyć, wpłynęły na zacieśnianie relacji między naszymi pracownikami. Wzajemne wsparcie, zwiększone zaufanie, poczucie, że możemy na sobie nawzajem polegać – to wybrane owoce pandemicznej rzeczywistości. Tak naprawdę, COVID-19 zamiast nas osłabić, jeszcze bardziej nas umocnił. Praca zespołowa nabrała nowego znaczenia. To przekłada się na jeszcze lepszą opiekę dla naszych pacjentów.

Pandemia ograniczyła także dostęp do naszych mentorów, z którymi w „lepszych czasach” konsultowaliśmy się osobiście w razie wątpliwości co do właściwego postępowania terapeutycznego. W ostatnich miesiącach ten kontakt był utrudniony. Korzystaliśmy oczywiście z rozwiązań teleinformatycznych, ale w medycynie, podobnie jak w kontaktach towarzyskich, nic nie jest w stanie zastąpić osobistego spotkania. Ta sytuacja spowodowała, że nasza krzywa uczenia wzrosła. Musieliśmy w ostatnim czasie nabywać umiejętności szybciej, częściej także samodzielnie podejmować trudne decyzje terapeutyczne i brać pełną odpowiedzialność za cały proces leczenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Samborski: najpilniejszą potrzebą w reumatologii szybka ścieżka diagnostyczna

Liczymy na dostęp do nowych leków biologicznych w terapii astmy

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.