Dr. Max szuka nowych lokalizacji

Marta Markiewicz
opublikowano: 30-01-2008, 00:00

Międzynarodowa spółka BRL, która od pięciu lat buduje na terenie Polski sieć apteczną Dr. Max, wciąż rozgląda się za nowymi lokalizacjami. Dla mniejszych, niesieciowych aptek jest to groźny konkurent. Jego pojawienie się w okolicy oznacza ostrą walkę o utrzymanie dotychczasowych pacjentów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Placówki z logo Dr. Max do 2006 roku powstawały wyłącznie przy hipermarketach Kaufland. Dziś tylko połowa z sieci 38 aptek jest zlokalizowana na terenie galerii tego detalisty. Poza polskim rynkiem, BRL jest operatorem aptek w Czechach i na Słowacji, gdzie projekt ruszył w 2005 r. „Nasza sieć nie działa na terenie Zachodniej Europy, ale cała koncepcja budowy aptek Dr. Max opiera się na sprawdzonym wzorcu typowej apteki w niemieckim Kauflandzie" - tłumaczy Grzegorz Jasiński, dyrektor zarządzający BRL Center Polska. Podkreśla jednocześnie, że BRL nie jest powiązany kapitałowo z siecią Kaufland.

Nie położenie, lecz jakość

Apteka działająca w galerii handlowej musi sprostać wymaganiom, jakie narzuca ta specyficzna lokalizacja. Obok wymagań formalnych w zakresie m.in. wentylacji, klimatyzacji, architektury obiektu czy ochrony przeciwpożarowej, apteki w galeriach handlowych muszą na przykład gwarantować możliwość wjazdu do placówki z wózkiem zakupowym. „Przyjęliśmy jako zasadę, że pacjent może, a nawet powinien wjechać do apteki z wózkiem, bo w przeciwnym razie w ogóle do nas nie wejdzie. Nikt przecież nie zostawi zapełnionego wózka przed wejściem do apteki, prędzej zrezygnuje z wizyty u nas, niż zaryzykuje stratę swoich zakupów" - wyjaśnia dyrektor Grzegorz Jasiński.
Apteka zlokalizowana w sąsiedztwie hipermarketu może liczyć na większą liczbę kupujących niż apteka szpitalna czy osiedlowa. „Pacjenci, którzy nas odwiedzają, to zazwyczaj osoby, które realizują recepty przy okazji codziennych, rodzinnych zakupów w sklepie" - mówi aptekarz zza pierwszego stołu z apteki Dr. Max w Bielsku-Białej.
Dobra lokalizacja nie jest jednak gwarantem sukcesu. BRL zapewnia, że magnesem dla pacjentów - a wielu z nich stale kupuje leki w aptekach Dr. Max - jest wysoka jakość oferowanych usług. Grzegorz Jasiński zaznacza, że nie można się nastawiać na pacjenta przypadkowego. „Widziałem wiele aptek zlokalizowanych w galeriach handlowych, które świecą pustkami, pomimo tłumów klientów w samej galerii" - podkreśla.
W jaki sposób apteki należące do BRL starają się zapewnić wysoką jakość? Grzegorz Jasiński twierdzi, że jednym z elementów jest wysokiej jakości receptura. Każda apteka Dr. Max standardowo wyposażona jest w miksery recepturowe oraz loże z nawiewami laminarnymi.
„Musimy brać pod uwagę aspekty ekonomiczne prowadzonej działalności, aczkolwiek wiemy, że pacjenci bardziej cenią sobie jakość i bezpieczeństwo niż tylko pozorne oszczędności i chwilowe akcje promocyjne. W przyszłości chcemy skoncentrować się na poprawie jakości obsługi pacjenta" - dodaje dyrektor Grzegorz Jasiński. BRL nie chce ujawniać swoich planów na przyszłość. Wiadomo jedynie, że od początku 2008 r. wdrażane jest kilka projektów nowych lokalizacji aptek.

Cierpią apteki z sąsiedztwa

Sukces sieci Dr. Max cieszy właściciela i pewnie także stałych pacjentów. Inaczej patrzą na tę ekspansję sąsiadujące z placówkami Dr. Max mniejsze apteki. „Ze swoją apteką jestem związana od 1968 roku, początkowo byłam jej inspektorem, a następnie ją objęłam. Placówka funkcjonuje już od 46 lat. Mamy pełny asortyment, a dodatkowo wytwarzamy leki recepturowe. Naszą specjalnością są leki okulistyczne. Niestety, dalsze funkcjonowanie apteki stoi pod znakiem zapytania. Parę lat temu dosłownie po drugiej stronie ulicy otwarto Kaufland, a wraz z nim aptekę. Od momentu, kiedy pojawiła się konkurencja, nasze obroty drastycznie spadły. Hurtownia, która dostarcza do nas leki, stara się za wszelką cenę pomóc naszej placówce udzielając nam rabatów, między innymi na leki OTC, ale patrząc realnie, dalsza nasza egzystencja na rynku przestaje być uzasadniona ekonomicznie" - żali się szczecińska farmaceutka.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.