Dr Mariusz Wyleżoł: czas na odczarowanie otyłości i jej leczenie zgodne z aktualną wiedzą medyczną

Rozmawiała Monika Rachtan/Materiał powstał przy współpracy z Novo Nordisk
opublikowano: 29-12-2021, 09:30

Około 8 mln dorosłych obywateli naszego kraju choruje na otyłość. To nie tylko problem zdrowotny, ale też społeczny, ekonomiczny i gospodarczy. O potrzebach systemowych związanych z leczeniem otyłości rozmawiamy z chirurgiem dr. hab. Mariuszem Wyleżołem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O KIM MOWA

Dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł, chirurg bariatra, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, przewodniczący Sekcji Chirurgii Metabolicznej i Bariatrycznej Polskiego Towarzystwa Badań Nad Otyłością, kierownik Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej mieszczącego się w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie.

Otyłość jest chorobą, ale dla wielu osób to wciąż tylko defekt natury estetycznej. Dlaczego lekceważenie tej choroby jest niebezpiecznym trendem?

W wyniku nieleczonej otyłości może rozwijać się ok. 200 powikłań, a ich leczenie jest związane z wydatkowaniem ogromnych środków finansowych z funduszy publicznych. Dziś nie możemy powiedzieć, że polski system publicznej opieki zdrowotnej ponosi wysokie koszty związane z leczeniem otyłości, bo systemowo refundowane jest ono w bardzo ograniczonej formie i dotyczy w zasadzie wyłącznie chirurgii bariatrycznej. Wydatkowane są natomiast miliardy złotych na leczenie paliatywne otyłości, gdyż tak naprawdę sprowadza się ono do leczenia powikłań tej choroby takich jak: cukrzyca typu 2, choroby układu ruchu, układu sercowo-naczyniowego czy też nowotwory złośliwe. Należy podkreślić, że w dużym stopniu są to powikłania wynikające z braku leczenia choroby otyłościowej na wcześniejszym stadium zaawansowania. Ponadto nieleczona otyłość i jej powikłania generują kolejne koszty pod postacią absencji w pracy czy też są związane z wykluczeniem społecznym. Widzimy zatem, że otyłość jest nie tylko problemem zdrowotnym, ale także społecznym, ekonomicznym i gospodarczym.

Dlaczego chorzy na otyłość w Polsce nie są diagnozowani?

Przez wiele lat współczesna medycyna nie była w stanie zaoferować chorym na otyłość żadnego leku. Jeszcze niedawno „na polu bitwy” o zdrowie chorego pozostawali tylko Ci lekarze, wręcz pasjonaci, którzy bardzo chcieli mu pomóc. Generalnie garstka osób w całym kraju. Pomimo że nie dysponowali lekiem, czynili wszelkie wysiłki, aby edukować chorych w zakresie żywienia i wskazywać na ewentualne możliwości kontroli masy ciała poprzez odpowiednie zachowania. Skuteczność tego postępowania była jednak niestety znikoma. Zatem lekarze jeszcze do niedawna byli bezradni w obliczu choroby i braku możliwości realnej pomocy chorym na otyłość.

Choroba otyłościowa przez wielu także nie była traktowana poważnie. Wielu chorych nie raz słyszało od lekarzy, ale także innych osób: „weź się za siebie”, „nie jedz tyle, to schudniesz”. Chorzy na otyłość wielokrotnie mówią o tym, że czuli się upokarzani, traktowani w niegodny sposób, także w gabinetach lekarskich. Dlaczego mówiąc o chorobach nowotworowych, używamy zwrotu „nawrót choroby”, „progresja choroby”, a w przypadku nawrotu choroby otyłościowej mówimy „efekt jojo”? Takie określenie kojarzy się nam wszystkim z dziecięcą zabawką, w żaden sposób nie przekłada się na niebezpieczeństwo, jakie wiąże się z kolejnym nawrotem otyłości. Ta sytuacja zmieniła się dopiero kilka lat temu, gdy wśród opcji terapeutycznych pojawiła się skuteczna terapia farmakologiczna.

Obserwujemy także, że zwiększa się świadomość dotycząca choroby otyłościowej przede wszystkim wśród młodych lekarzy różnych specjalności. Dziś specjaliści nie chcą już mówić pacjentowi „proszę mniej jeść i więcej się ruszać”, szukają rozwiązań, które przyniosą choremu realną pomoc. Dlatego też medycy coraz chętniej biorą udział w szkoleniach, kształcą się pod kątem stosowania skutecznych metod leczenia otyłości. Sam mam przyjemność prowadzić wiele takich szkoleń i widzę duże zainteresowanie lekarzy tym tematem, co bardzo mnie cieszy.

Jakie są obecnie możliwości leczenia otyłości?

Dziś pacjentom chorującym na otyłość możemy zaproponować dwie opcje terapeutyczne: farmako terapię i chirurgię bariatryczną. Te metody terapii powinny być wspierane przez edukację żywieniową, prowadzoną przez wykwalifikowanego w tym kierunku dietetyka, wsparcie emocjonalne prowadzone przez doświadczonego psychologa, a także usprawnienie fizyczne realizowane przez fizjoterapeutę, a nawet naukę mowy, jeśli to konieczne, czy też naukę połykania, które często jest zaburzone wśród chorych na otyłość. Współczesne leczenie chorych na otyłość powinno mieć charakter spersonalizowany, metody leczenia powinny być dobrane i zależne od stopnia zaawansowania choroby, rodzaju i ciężkości występujących powikłań, od płci, wieku chorego, warunków domowych, charakteru pracy, czy też wreszcie preferencji chorego.

Jak już wspomniałem do niedawna dysponowaliśmy w zasadzie jedną opcją terapeutyczną, mianowicie chirurgią i to, co ważne, była to metoda dedykowana wyłącznie chorym z najbardziej zaawansowanymi postaciami choroby otyłościowej. Obecnie dysponujemy także farmakoterapią, która jest największym przełomem w leczeniu otyłości, który dokonał się w ostatnich latach. W krajach anglosaskich na taką sytuację mają świetne określenie, mianowicie: „gamechanger”. Dzięki temu nasze możliwości pomocy choremu rozszerzyły się na wcześniejsze stadia zaawansowania choroby otyłościowej. Obecnie lecząc chorego na otyłość olbrzymią, w pierwszej linii powinniśmy rozważyć postępowanie farmakologiczne, jako mniej inwazyjną opcję terapeutyczną i chociażby dlatego, że przecież warunkiem kwalifikacji chorego do leczenia operacyjnego jest nieskuteczność postępowania zachowawczego. W okresie, kiedy nie dysponowaliśmy lekami zarejestrowanymi do leczenia otyłości, mogliśmy zakładać, że chory, który się do nas zgłasza, przeszedł wiele różnych diet i podjął aktywność fizyczną, zatem kolejnym, oczywistym krokiem musi być leczenie chirurgiczne. W dzisiejszych czasach, gdy dysponujemy leczeniem farmakologicznym, powinniśmy to postępowanie zastosować wręcz jako kryterium kwalifikacyjne do operacji.

Problem polega jednak na tym, że my, lekarze, i chorzy nie mamy swobody wyboru pomiędzy tymi metodami leczenia, ponieważ farmakoterapia przeciwotyłościowa jest wyłączona z finansowania ze środków publicznych. Dotyczy to między innymi leku liraglutyd 3 mg, agonisty receptora GLP-1, którego zastosowanie w grupie chorych na otyłość olbrzymią, w świetle opublikowanych wyników badań, mogłoby przynieść daleko idące korzyści chorym i to w różnych scenariuszach, zarówno jako postępowanie neoadjuwantowe, czy też adjuwantowe we wczesnym, czy też późnym okresie pooperacyjnym. Tymczasem chorzy wielokrotnie w obliczu ograniczonych możliwości finansowych decydują się na wybór operacji, kiedy tak naprawdę nie wiemy, czy nie odnieśliby korzyści terapeutycznej z zastosowania leczenia zachowawczego. Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdzie chorym na chorobę wieńcową serca proponowalibyśmy od razu operację kardiochirurgiczną, zapominając o możliwościach leczenia farmakologicznego. To przecież dramatyczna decyzja, z którą wielokrotnie nie czuję się komfortowo, zwłaszcza w obliczu chorych jak to nazywam „z pogranicza”, tzn. na pograniczu wskazań do leczenia zachowawczego i operacyjnego.

Jak zachęcić chorych do diagnozowania i leczenia otyłości?

Odnoszę wrażenie, że na naszych oczach dokonuje się obecnie rewolucja w tym zakresie. Z jednej strony pandemia COVID-19 uświadomiła nam zagrożenia zdrowotne związane z otyłością. Z drugiej strony wprowadzenie leków przeciwotyłościowych dało szansę na skuteczne leczenie zachowawcze tej choroby. Te czynniki zmieniły spojrzenie wielu lekarzy, ale także chorych na chorobę otyłościową. Coraz więcej osób dostrzega, że otyłość to poważna wieloukładowa choroba, której występowanie wiąże się z zaburzeniem homeostazy całego organizmu. Aby tę chorobę leczyć, nie możemy w świetle aktualnej wiedzy medycznej liczyć tylko na diety i ruch, a stosować metody terapii, których skuteczność została potwierdzona w badaniach klinicznych.

Zachęcanie chorych do leczenia otyłości to proces, który wiąże się przede wszystkim z edukacją w zakresie zagrożeń związanych z rozwojem tej choroby, ale także z informowaniem chorych o możliwościach jej leczenia. Niezwykle istotne jest także odejście od wmawiania chorym, że wystarczy nie jeść i więcej się ruszać, aby schudnąć. Takie określenia i tezy dyskryminują i stygmatyzują naszych pacjentów. Jeszcze raz przypomnę, że naszym celem nie jest obecnie odchudzanie chorych, a leczenie choroby otyłościowej, której konsekwencje dotyczą całego ich organizmu.

Jakich zmian systemowych potrzebuje leczenie otyłości?

Powinniśmy przede wszystkim jasno sobie powiedzieć, że profilaktyka i leczenie otyłości jest obecnie dla nas priorytetowym wyzwaniem systemowym. Aby realizować nasze cele, musimy zaprzestać stygmatyzacji i obwiniania chorych na otyłość za ich chorobę. Jeśli chodzi o rozwiązania systemowe, konieczne jest zapewnienie tym chorym dostępu do kompleksowej opieki specjalistycznej. Niedawno powstał projekt KOS-BAR, który zakłada wprowadzenie takiej kompleksowej formy opieki nad chorymi na otyłość olbrzymią, realizowaną przez dedykowane ośrodki chirurgiczne w naszym kraju. Program pilotażowy w tym zakresie właśnie się rozpoczął. Środowisko bariatryczne w naszym kraju wiąże z nim duże nadzieje odnośnie do możliwości pomocy chorym.

Kolejnym priorytetem jest zapewnienie możliwości leczenia kompleksowego chorym na wcześniejszych stopniach zaawansowania choroby otyłościowej. Od roku trwają prace nad programem KOS BMI 30 PLUS. Miejmy nadzieję, że efekty tych prac ujrzą w najbliższym czasie światło dzienne. Uważam także, że powinniśmy rozważyć wprowadzenie finansowania leczenia farmakologicznego otyłości ze środków publicznych dla wybranych grup chorych, z jasno określonymi kryteriami. Żaden system opieki zdrowotnej na świecie nie udźwignie obciążenia finansowego związanego z leczeniem całej populacji chorych na otyłość, ale w przypadku niektórych grup chorych mogłoby się okazać, że leczenie farmakologiczne otyłości jest postępowaniem przynoszącym wręcz oszczędności. Przecież obecna sytuacja pod względem nakładów kosztowych różni się tylko tym od proponowanej przeze mnie powyżej, że i tak przecież finansujemy leczenie powikłań otyłości, co de facto jest postępowaniem paliatywnym, gdyż nie pozwala na wyleczenie chorego. Niewątpliwie korzyści odnieśliby także chorzy z drugim stopniem zaawansowania otyłości, którzy jeszcze nie kwalifikują się do operacji bariatrycznej, ale odczuwają już znaczące skutki nieleczonej choroby otyłościowej i są zagrożeni rozwojem powikłań. Oczywiście takie rozwiązania wymagałyby szczegółowego doprecyzowania, ale jestem przekonany, że należy nad nimi zacząć intensywnie pracować.

PRZECZYTAJ TAKŻE: 80 proc. Polaków nie postrzega otyłości jako choroby

“Oblicza Medycyny”. Otyłość - jak ją nowocześnie leczyć?

Otyłość jest częstym skutkiem zaburzeń endokrynologicznych

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.