Dr Komor: MZ może się przeliczyć myśląc, że podnosząc limit na studiach i wynagrodzenia uzdrowi kadry

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 28-11-2022, 07:53

Remedium na problem braku kadr w ochronie zdrowia - według Ministerstwa Zdrowia - ma być większa liczba studentów na kierunkach medycznych i wzrost wynagrodzeń medyków. Czy to wystarczy? W ocenie NRL, absolutnie nie. – Nam najbardziej doskwiera brak specjalistów w szpitalach. Ci uciekają do niepublicznego sektora i  nie jest to tylko kwestia wynagrodzenia - mówi Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Nie tylko kwestia wynagrodzeń wpływa na to, jak szpitale sobie radzą z zapewnieniem pełnych obsad - mówi Klaudiusz Komor, wiceprezes NRL.
Nie tylko kwestia wynagrodzeń wpływa na to, jak szpitale sobie radzą z zapewnieniem pełnych obsad - mówi Klaudiusz Komor, wiceprezes NRL.
Fot. Tomasz Pikuła
  • W publicznym systemie zdrowia z brakiem kadr największy problem mają szpitale.
  • Zaraz po specjalizacji lekarze uciekają albo do niepublicznego sektora, albo AOS. Za to odpowiada głównie organizacja i warunki pracy w szpitalnictwie i presja wywierana na lekarzy specjalizacji zabiegowych - mówi Klaudiusz Komor, wiceprezes NRL.
  • W ocenie samorządu lekarskiego, mamy za mało kadr dydaktycznych zarówno na samych uczelniach medycznych, jak i w szpitalach, by mieć pewność, że jakość kształcenia na kierunkach medycznych się nie pogorszy.

– Sednem problemu braku kadr jest brak specjalistów. Szczególnie widoczne jest to w szpitalach. Specjalistów pracujących tam ewidentnie jest za mało. Oczywiście mamy pewne specjalizacje, jak kardiologia czy okulistyka, gdzie tych braków tak nie widać. Dlaczego? Te specjalizacje cieszą się dużym zainteresowaniem, ponieważ w nich można łatwo pracować poza systemem publicznym. Te, które nie stwarzają takich możliwości, jak chirurgia, są deficytowe. To na nich też wolne pozostają miejsca specjalizacyjne - mówi Klaudiusz Komor, wiceprezes NRL.

Jak zatrzymać lekarzy w szpitalach?

Dlatego w ocenie wiceszefa samorządu lekarskiego szukając “leku“ na brak kadr trzeba patrzeć szerzej niż tylko na liczbę lekarzy i kwestię płac. - Trzeba zastanowić się, co zniechęca personel medyczny do pracy w szpitalach publicznych. Dziś zaraz po specjalizacji lekarze uciekają albo do niepublicznego sektora, albo AOS. Do pracy w szpitalach zniechęca ich presja wywierana na lekarzy, głównie na specjalizacjach zabiegowych - podkreśla dr Komor.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Wyrwicz: możemy mieć duży problem z kształceniem studentów medycyny

Jak tłumaczy wiceprezes NRL, specjaliści decydują się na pracę w prywatnych placówkach także ze względu na wysokość zarobków. - To jednak nie jest czynnik decydujący. Coraz częściej chodzi o lepszą organizację pracy i stosunek do pracowników - podkreśla i wylicza, że kryje się za tym kultura pracy, normy zatrudnienia, mniejsze obciążenia biurokratyczne, i czas, jaki lekarz może poświęcić chorym.

Czy ustawa o jakości zmieni warunki pracy lekarzy?

Komor przyznaje, że jego środowisko miało nadzieję, że warunki pracy istotnie się poprawią za sprawą ustawy o jakości, która wkrótce ma wejść w życie. Jak zwraca uwagę wiceprezes NRL, w tej jednak nadal brakuje zapewnienia bezpieczeństwa wykonywania zawodu w szpitalu.

– Lekarz chirurg, ginekolog, anestezjolog nie mogą się bać wykonywać swoich czynności. Mieć poczucia, że wisi nad nimi nieuchronna kara z więzieniem włącznie. Jeżeli nie damy lekarzom pracować bez stresu, to nie przywrócimy specjalistów do systemu - zaznacza.

Jeśli jest presja, lekarz leczy gorzej

O wątpliwościach samorządu lekarskiego wobec tej regulacji pisaliśmy już wcześniej. Łukasz Jankowski, prezes NRL wskazywał, że budując system pacjentocentryczny, powinniśmy skupić się na tym, jaką korzyść odniesie pacjent.

– Pacjent zgłaszając się dziś do systemu chce przede wszystkim odzyskać zdrowie. (...) Pacjenta nie interesuje szybka ścieżka zadośćuczynienia, tylko żeby lekarz nie popełnił błędu i żeby leczył go jak najlepiej, aby jakość udzielanych świadczeń była jak najlepsza. Mówiąc o potrzebnej ustawie o jakości, której trochę się boimy, czy nie zamknie nam ścieżki do pełnego no-fault, powinniśmy się skupić na tym, jak sprawić, żeby lekarz tych błędów po prostu nie popełniał, żeby zdjąć z niego presję - ostrzegał Jankowski.

Samorząd lekarski z rezerwą podchodzi też do zwiększonego naboru na studiach. -Odnosząc się do zwiększenia miejsc, gdzie mogą kształcić się lekarze, trzeba wskazać, że to może być elementem rozwiązania problemu braku kadr, ale wcale tego nie gwarantuje. W Hiszpanii swojego czasu też odnotowano taki gwałtowny wzrost wydziałów na studiach medycznych. Okazało się, że za tym nieuchronnie poszedł wzrost migracji młodych specjalistów. Wielu rozpoczęło te studia tylko po to, by wyjechać potem z kraju, bo nie rozwiązano problemów związanych z organizacją pracy na miejscu. Dlatego szukając drogi do odbudowania zasobów w publicznym systemie opieki medycznej, należy pochylić się nad tym, jak poprawić warunki pracy w systemie - komentuje wiceszef NRL.

Jak kształcąc więcej kadr nie zgubić poziomu?

Dodaje: - Mamy bardzo dobre uczelnie medyczne, a nasi medycy bardzo dobrą renomę. Ale my ciągle bazujemy na tym, co było do tej pory, czyli na tym, jak kształcono na tych uczelniach uniwersyteckich. Teraz pojawia się obawa, że jeżeli tworzymy bardzo dużo nowych wydziałów, to może się okazać, że brakuje tam dydaktyków i ta wysoka jakość kształcenie nagle się załamie.

Jak przyznaje Komor, do samorządu lekarskiego już docierają sygnały, że na niektórych uczelniach otwiera się kierunek lekarski, chociaż nie ma tam potrzebnej do tego kadry. - To nie jest tak, że samorząd lekarski nie jest otwarty na zwiększanie naboru dla studentów. Uważamy, że należy to robić w taki sposób, by jakość edukacji nie ucierpiała. Nowe kierunki powinny się uruchamiać z utrzymaniem wszelkich norm akredytacyjnych i powinien też być system sprawdzający, jak te normy są potem utrzymywane. Potrzebujemy więcej medyków, ale specjalistów z odpowiednimi kompetencjami - podsumowuje.

* Publikacja powstała w oparciu o dyskusję w czasie sesji: “Dług zdrowotny Polaków: strategie krótko i długoterminowe” w ramach konferencji “Polityka lekowa” zorganizowanej przez “Puls Medycyny” (17 listopada br.).

PRZECZYTAJ TAKŻE: Bromber: będziemy “upraktyczniać” kształcenie kadr medycznych

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.