Dr hab. Leszek Czupryniak: Czas na formułowanie spójnej koncepcji medycznej racji stanu

Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 20-02-2019, 17:18

„Definiując medyczną rację stanu, definiujemy zarazem optymalny kształt systemu ochrony zdrowia” — zaznacza dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych SP Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Jako jeden z ekspertów, którzy sformułowali 10 wyznaczników rozwoju tego systemu, zwraca uwagę, jak wiele składowych należy przy takim opracowaniu uwzględnić.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Kilka lat temu w swoim blogu zastanawiał się pan nad tym, czy w kwestii ochrony zdrowia można mówić o racji stanu? Co skłoniło pana do takich rozważań?

Dr hab. n. med. Leszek Czupryniak
Zobacz więcej

Dr hab. n. med. Leszek Czupryniak

Pełnienie przeze mnie funkcji prezesa Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego w latach 2011-2015 i związane z nią częste (nierzadko bardzo rozczarowujące) kontakty z różnymi przedstawicielami władzy zrodziły we mnie przekonanie, że tak jak nikt zdrowy na umyśle, bez względu na poglądy polityczne, nie kwestionuje potrzeby posiadania przez nasz kraj silnej armii czy policji, tak ochrona zdrowia powinna również stanowić taki obszar, którego konieczności rozwoju się nie kwestionuje, bo jest on kluczowy dla każdego mieszkańca Polski. W tym ujęciu z pewnością istnieje w tej kwestii pewna racja stanu, mająca charakter ponadpartyjny, ponadśrodowiskowy, w jakimś sensie i ponadczasowy.

Pośrednim dowodem na znaczenie jakości prac nad ochroną zdrowia jest np. powołanie przez prezydenta w Narodowej Radzie Rozwoju sekcji poświęconej zdrowiu. Gdybyśmy uznali, że zdrowie ma swoją rację stanu, wówczas zmieniające się ekipy rządowe, bez względu na swoją jakość kompetencyjną czy intelektualną (w przeszłości często bardzo marną), realizowały długofalowy plan rozwoju ochrony zdrowia, podobnie jak to się dzieje np. w wojskowości. Można dyskutować, czy rząd zakupi takie, czy inne czołgi bądź haubice, ale wiadomo, że musi to zrobić. Podobnie powinno dziać się w zdrowiu — nikt nie podważa konieczności zwiększania wydatków na jego ochronę, bo na takim etapie rozwoju społecznego jesteśmy.

Inwestycje w tym obszarze muszą być najwyższej jakości i mieć charakter długofalowy. Na początku tego wieku koncentrowano się na tych dziedzinach medycyny, których reforma przynosi szybko zauważalne zmiany — kardiologia inwazyjna, medycyna ratunkowa. Teraz zaś największym wyzwaniem są choroby przewlekłe, cywilizacyjne, a w ich przypadku horyzont działań i strategii musi znacznie przekraczać 4 lata jednej kadencji parlamentarnej. Nie jest możliwe prowadzenie spójnej i racjonalnej polityki w tym zakresie bez zgody na to, co najważniejsze, czyli właśnie bez podejścia rozumianego jako racja stanu.

Dziś już funkcjonuje termin „medyczna racja stanu” — co według pana zawiera?

Na razie chyba niewiele. Ukuliśmy ten termin już dawno, chyba rzeczywiście pierwszy raz użyłem go prowadząc blog jako prezes PTD w 2013 roku, czyli 6 lat temu. Następnie starałem się go popularyzować i cieszę się, że wokół tej koncepcji jest coraz więcej dyskusji w różnych środowiskach, także w „Pulsie Medycyny”. Ale nie chodzi o to, co kto wymyślił, tylko czym to pojęcie wypełnimy.

Co jest naszą aktualną medyczną racją stanu? Jakie działanie państwa wobec zdrowia swoich obywateli są niezbywalne — opieka nad samotnymi, niedołężnymi osobami czy wsparcie w chorobach młodych dorosłych, aby nadal byli aktywni rodzinnie, zawodowo i społecznie? A może zapewnienie wszystkim potrzebującym narządów do przeszczepów?

Czy państwo koncentruje się na profilaktyce, a gdy ona zawiedzie, zajmuje się także leczeniem, czy też profilaktyka chorób jest raczej całkowicie po stronie jednostki i państwu nic do tego? Czy państwo zapewnia dostęp do leków podstawowych, tych z listy WHO, czy dąży także do tego, by chorzy mogli być leczeni z zastosowaniem leków najnowocześniejszych, dających szybką poprawę, odsuwających w czasie inwalidztwo i możliwie najlepiej tolerowanych? W związku z tym, jak powinny być podejmowane decyzje refundacyjne — czy nadal jest to w ostatecznym rozrachunku jednoosobowa decyzja ministra, czy też gremium merytorycznego?

Czy jako społeczność założymy, że ci, którzy szkodzili swemu zdrowiu poprzez nadmierne spożywanie alkoholu, palenie tytoniu itp., powinni ponosić w większym stopniu koszty leczenia? Czy uznajemy, że takie podejście jest zbyt surowe i już sama choroba (np. marskość wątroby czy rak płuca) jest wystarczająco przykrą konsekwencją dla danej osoby? Czy państwo finansując leczenie z naszych składek powinno być neutralne wobec charakteru własności placówek leczniczych, czy też — jak to ma miejsce obecnie — zdecydowanie wspierać placówki państwowe czy samorządowe? Czy kluczowa ma być jakość i wyniki i leczenia? W jakim stopniu uwalniamy rynek ubezpieczeń zdrowotnych? Czy rozwijamy naszą ochronę zdrowia jako część większego europejskiego systemu, czy też koncentrujemy się tylko na naszych zasobach?

Jest wiele pytań, na które należy odpowiedzieć, formułując strategię ochrony zdrowia na lata. Dotychczas bowiem albo unikano takich pytań, albo odpowiedzi zmieniały się wraz z ekipą rządową lub reagowano na dane problemy konwulsyjnie, np. nagle wprowadzając ułatwienia dla osób niepełnosprawnych, bo ich grupa okupowała Sejm. Takie doraźne decyzje, pewnie korzystne politycznie w danym momencie i rozwiązujące najbardziej palące problemy, nie pomagają kształtować systemu ochrony zdrowia w optymalny sposób. A zatem mówiąc o medycznej racji stanu, mamy na myśli określenie bardzo konkretnych obszarów, które w przewidywalnej przyszłości, na najbliższe 20-30 lat, będą zawsze rozwijane przez kolejne rządy, bez względu na ich barwy polityczne.

Grupa ekspertów, do której pan należy, a także specjaliści z Polskiej Unii Onkologii, Instytutu Studiów Politycznych PAN oraz Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce opracowali w ramach think tanku „Medyczna Racja Stanu” 15 tez dla zdrowia. Jakie są szanse ich realizacji?

Po konsultacjach z pracownikami Ministerstwa Zdrowia zredukowaliśmy nasze 15 tez do dziesięciu i według nas jest to absolutne minimum. Treść tych tez jest niekontrowersyjna, powinny one być przyjęte jako wyznaczniki rozwoju systemu ochrony zdrowia na nadchodzące lata. Czy tak się stanie? Z jednej strony wydaje się to mało prawdopodobne, bo ochrona zdrowia jest tak samo wciągnięta w bieżące tryby polityki, jak każda inna sfera życia społecznego. Z drugiej jednak strony, właśnie dlatego, że mamy do czynienia z polityką, zdarza się często ministrom lub premierowi podejmować daleko idące decyzje, gdy widzą w nich wyraźny interes społeczny. Przyjęcie tych tez może tylko pomóc temu rządowi i następnym, a przede wszystkim nam jako społeczeństwu, bo definiując medyczną rację stanu, definiujemy zarazem optymalny kształt systemu ochrony zdrowia.

Kto pracuje nad sformułowaniem „Medycznej Racji Stanu”, a kto powinien do tego zespołu dołączyć?

Nasz think tank to grupa osób, którym zależy na dobru ochrony zdrowia w Polsce, bez względu na nasze upodobania polityczne czy doświadczenie w działalności społecznej. Jest wśród nas przedstawiciel medycyny rodzinnej, onkolog, polityk i publicysta polityczny, współpracują z nami kardiolodzy i specjaliści organizacji ochrony zdrowia. Staramy się zainteresować tematyką medycznej racji stanu szersze grono, w tym także urzędników wysokiego szczebla Ministerstwa Zdrowia. Powinni być też z nami przedstawiciele pacjentów, chociaż my sami staramy się zawsze być ich najlepszymi adwokatami.

Nie dążymy jednak do stworzenia szerokiego gremium dyskusyjnego, gdyż bardzo trudno jest wówczas uzyskać spójne i konkretne wnioski z prac zespołu. Chcemy przedstawiać to, co wypracujemy w węższym gronie, do oceny i komentarzy różnych specjalistów. Ale najbardziej zależy nam na odzewie i współpracy z Ministerstwem Zdrowia, bo to w końcu w jego gestii jest siła sprawcza realizacji medycznej racji stanu. Warto może podkreślić, że w celu stworzenia platformy umożliwiającej odbywanie spotkań z wieloma stronami dyskusji wokół ochrony zdrowia poprosiliśmy o łaskawy patronat nad naszymi działaniami ks. kard. Kazimierza Nycza, który przyjął nas bardzo życzliwie i zaangażował swój autorytet we wspieranie naszych prac.

Jaka jest przyszłość „Medycznej Racji Stanu” w Polsce?

Nie mam wątpliwości, że koncepcja „medycznej racji stanu” będzie się rozwijała, gdyż taki jest wymóg naszych czasów. Medycyna w obecnym kształcie w coraz większym stopniu przestaje mieć charakter interwencyjny, a coraz większą rolę odgrywają działania prewencyjne, o szerokim wymiarze społecznym, nie tyle uzdrawiające chorych, ile zapewniające optymalną jakość życia osobom z chorobami przewlekłymi. Inwestycje czynione w ochronie zdrowia nie przynoszą szybkich efektów, potrzeba 10-15 lat, by ocenić znaczenie danej interwencji czy zmiany w systemie. Tak odległa perspektywa czasowa wymaga ustaleń długofalowych, ich najlepszą formą jest właśnie sformułowanie czegoś, co nazwaliśmy „medyczną racją stanu”. Bez niej tracimy wszyscy czas i pieniądze, niezmiennie nie będąc zadowolonymi z codziennej rzeczywistości naszego systemu ochrony zdrowia.

O kim mowa
Dr hab. n. med. Leszek Czupryniak jest specjalistą chorób wewnętrznych i diabetologii.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.