Dr Daniel Śliż: Czynniki ryzyka większości schorzeń cywilizacyjnych są wspólne

opublikowano: 09-02-2021, 13:01

“Choroby sercowo-naczyniowe niestety przodują w statystykach śmiertelności. Rocznie z ich powodu umiera ponad 170 tys. osób. Należy jednak doprecyzować, czym właściwie są choroby cywilizacyjne. To schorzenia determinowane naszym stylem życia. W tym kontekście za te 170 tys. zgonów rocznie odpowiadają niewłaściwe nawyki związane ze stylem życia. Doliczając do tego zgony spowodowane chorobami nowotworowymi, możemy mówić nawet o 300 tys. zgonów rocznie“ - mówi dr n. med. Daniel Śliż z III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Prawie 60 proc. polskiej populacji cierpi na dyslipidemię, ok. 11 mln Polek i Polaków choruje na nadciśnienie tętnicze. Należy się więc spodziewać, że będzie także rosła liczba osób zagrożonych rozwojem choroby niedokrwiennej serca. Musimy przy tym pamiętać, że na zachorowalność na schorzenia układu sercowo-naczyniowego bezpośredni wpływ mają niekorzystne procesy demograficzne, ponieważ liczba pacjentów będzie wzrastała wraz ze starzeniem się polskiego społeczeństwa.

Choroby zależne od stylu życia w dużej mierze charakteryzują się tymi samymi czynnikami ryzyka. Zaliczyć do nich można: nadwagę i otyłość, niską aktywność fizyczną, niezdrową dietę, bezsenność lub niewłaściwą jakość i higienę snu, sięganie po używki, słabą kondycję psychiczną oraz mało satysfakcjonujące relacje międzyludzkie. Pandemia COVID-19 odsunęła na dalszy plan pozostałe tematy związane ze zdrowiem publicznym, a przecież stale trzeba zwracać uwagę na to, że już połowa Polaków ma nadwagę. Nie zapominajmy przy tym o ścisłym związku pomiędzy zdrowiem psychicznym i somatycznym. Świetną jego ilustracją jest fakt, że wśród czynników ryzyka rozwoju choroby niedokrwiennej serca znajduje się również depresja.

Dr n. med. Daniel Śliż
Dr n. med. Daniel Śliż

W dyskusji o znaczeniu stylu życia dla zdrowia polskiej populacji nie doceniamy dwóch elementów: jakości snu oraz spożywania alkoholu. Tymczasem coraz większa populacja Polaków skarży się na problemy ze snem lub bezsenność, które najpewniej pogłębiły się w warunkach pandemii COVID-19 ze względu na izolację, rozluźnienie kontaktów międzyludzkich i rozregulowanie dobowego rytmu. Bezsenność lub niewłaściwa higiena snu znacząco przyczyniają się do rozwoju hiperkortyzolemii, która bezpośrednio przekłada się na podwyższone ryzyko sercowo-naczyniowe.

W kontekście niezdrowego stylu życia bardzo często wymienia się uzależnienie od papierosów, a niestety nadal bagatelizuje (błędnie) nadmierne spożywanie alkoholu. Długofalowe skutki wzrastającego spożycia alkoholu będą jednym z ukrytych kosztów zdrowotnych COVID-19 (a przecież już przed pandemią Polacy na tle innych narodów europejskich pili sporo). Mimo to najwyraźniej bagatelizujemy ten społeczny i zdrowotny problem, na co wskazywałyby oficjalne dane dotyczące osób uzależnionych. Według ekspertów zajmujących się terapią alkoholizmu, pacjentów spełniających kryteria uzależnienia jest w Polsce ok. 800 tys. To być może niewiele, ale należy do tego doliczyć osoby pijące w sposób problemowy, wówczas ta populacja przekracza 3 mln osób.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Polskie i międzynarodowe zalecenia jasno i precyzyjnie określają, w jaki sposób oszacować poziom ryzyka sercowo-naczyniowego, ustalać cele terapeutyczne i przebieg farmakoterapii. Nadal jednak nie poświęcają wystarczająco dużo miejsca i uwagi modyfikacji stylu życia jako uzupełnieniu leczenia farmakologicznego. Brakuje więc jasnych i praktycznych wytycznych dotyczących redukcji czynników ryzyka (wspólnych dla większości schorzeń zależnych od stylu życia), które należycie uwzględniałyby realia praktyki klinicznej (czyli fakt częstego braku współpracy ze strony pacjenta) oraz potrzebę całościowej oceny stanu zdrowia chorego.

Chorobą bezpośrednio związaną ze stylem życia i implikującą powstawanie innych schorzeń zaliczanych do tej grupy jest otyłość. Niewątpliwie warto pochylić się nad pojawiającymi się propozycjami stworzenia modelu opieki koordynowanej dla pacjentów otyłych. Musimy jednak pamiętać, że podstawą zawsze pozostanie edukacja – zarówno ogółu społeczeństwa (i to od najmłodszych lat), jak i personelu medycznego.

Program zajęć na studiach medycznych niewystarczająco edukuje przyszłych medyków m.in. o znaczeniu zdrowej diety i aktywności fizycznej. Nie wykształca też umiejętności komunikowania się z chorym na otyłość, w przypadku którego rozwój chorób współistniejących jest jedynie kwestią czasu. Pacjent otyły wymaga opieki kompleksowej, w którą, poza np. chirurgiem wykonującym operacje bariatryczne, będą zaangażowani specjaliści z dziedziny psychiatrii, fizjoterapii i dietetyki. Nad przebiegiem procesu leczenia powinien czuwać koordynator, prowadzący chorego za rękę.

ZOBACZ TAKŻE: Eksperci o stylu życia jako czynniku ryzyka chorób cywilizacyjnych [DEBATA]

“Oblicza Medycyny”. Jak dieta może ochronić nasze serce

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.