Dr Dąbrowiecki o rozpoznaniu astmy: w pandemii sytuacja się pogorszyła

MJM/PAP
opublikowano: 22-10-2021, 08:52

Przed pandemią polski pacjent czekał na rozpoznanie astmy ponad 7 lat, a średnia europejska wynosiła 3,5 roku. W czasie pandemii sytuacja się pogorszyła - alarmuje dr Piotr Dąbrowiecki z WIM w Warszawie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W Polsce ponad 4 mln osób żyje z astmą. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia w 2019 r. zarejestrowanych było 2,2 mln chorych z rozpoznaną astmą, a 1,1 mln było leczonych na tę chorobę. Oznacza to, że aktywnie leczy się w Polsce jedynie co czwarty astmatyk. U wielu pacjentów zbyt późne jest też rozpoznanie astmy.

Dr Dąbrowiecki: zbyt późno rozpoznajemy astmę, w pandemii jest jeszcze gorzej

- Przed pandemią polski pacjent czekał na rozpoznanie ponad 7 lat, a średnia europejska wynosiła 3,5 roku. W czasie pandemii sytuacja się pogorszyła - mówi dr n. med. Piotr Dąbrowiecki z Wojskowego Instytutu Medycznego (WIM), prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

- Poza tym są lekarze, którzy mimo kaszlu, świstów oddechowych i duszności u pacjenta unikają postawienia rozpoznania. Co więcej, niektórym lekarzom objawy astmy kojarzą się teraz tylko z COVID-19. Jeżeli to się nie zmieni, to czas rozpoznawania astmy się wydłuży - alarmuje ekspert.

Astma - telemedycyna pomoże w wykonaniu spirometrii

Specjalista wyjaśnia, że można skorzystać z telemedycyny, która umożliwia m.in. samodzielne wykonanie spirometrii w domu czy przesłanie lekarzowi nagrania szmeru oddechowego w formacie mp3. Jednak nie jest to rozwiązanie dla wszystkich, lecz tylko dla tych, którzy chcą z niego skorzystać i mają dostęp do nowoczesnych usług medycznych.

Jeśli chodzi o zagrożenie COVID-19, to chorzy na astmę, którzy są pod opieką lekarzy i leczą się zgodnie z zaleceniami, chorują raczej łagodnie i rzadko dochodzi u nich do zaostrzeń. Co zaś się tyczy chorych na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP), to chorują oni intensywniej niż chorzy na astmę i częściej umierają.

Astma nie zwiększa ryzyka zachorowania ani cięższego przebiegu COVID-19

Specjalista zaznacza, że w pandemii nie zmieniły się standardy leczenia astmy, alergii i POChP. Zgodnie rekomendacjami z 2020 r. Globalnej Inicjatywy na Rzecz Leczenia Astmy podstawą terapii jest zastosowanie steroidu wziewnego wraz z lekiem rozszerzającym oskrzela, co pozwoliło zoptymalizować proces leczenia.

- Pandemia - paradoksalnie - wpłynęła też na to, że pacjenci z rozpoznaną wcześniej astmą zaczęli bardziej przestrzegać zaleceń lekarskich. Z drugiej strony, ograniczony kontakt z lekarzem spowodował dodatkowe trudności w postawieniu rozpoznania astmy czy POChP - zwraca uwagę dr Piotr Dąbrowiecki.

Uspokaja, że wraz z wybuchem pandemii u astmatyków COVID-19 nie był dodatkowym zagrożeniem.

- Rozwijał się od 2 do 10 razy rzadziej niż u innych osób. Już pod koniec marca 2020 r. Europejska Akademia Alergologii i Immunologii Klinicznej przekazała swoje stanowisko w sprawie leczenia astmy w trakcie pandemii. Podkreślono w nim, że astma nie zwiększa ryzyka zachorowania ani cięższego przebiegu COVID-19. Podobne informacje znalazły się w wytycznych Polskiego Towarzystwa Alergologicznego - dodaje.

Badania wskazują, że chorzy na astmę, którzy stosują steroidy wziewne, łagodniej przechodzą COVID-19 i rzadziej dochodzi u nich do powikłań ze strony układu oddechowego. Wydaje się też, że steroidy wziewne mogą chronić przed powstawaniem zmian o typie włóknienia. Z kolei dla chorych na astmę, którzy nie stosują steroidów wziewnych (50-75 proc. chorych na astmę), COVID-19 może być problemem.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr Piotr Dąbrowiecki: Przyjmujący leki alergicy są mniej podatni na zakażenie SARS-CoV-2 i ciężki przebieg COVID-19

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.