Dopisanie leków na recepcie może budzić podejrzenie farmaceuty

Sławomir Molęda
10-03-2010, 00:00

„W Pulsie Medycyny czytałem artykuł dotyczący sposobu wypisywania recept lekarskich. Wynika z niego, że receptę może wypisać np. pielęgniarka, a odpowiada za to pieczątką i podpisem lekarz. Apteki natomiast nie realizują recept, na których pismo pochodzi z dwu różnych kolorów długopisu (żądają pieczątki), nie uznają wpisanego przez pacjenta numeru PESEL. Proszę o wyczerpujące wyjaśnienie. Załączam receptę, której apteka nie uznała" - napisał lekarz.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Spostrzeżenia czytelnika nawiązują do artykułu „Wystawianie recept: lekarz niezbędny tylko do podpisu" [Puls Medycyny nr 10 (193) z 27 maja 2009 r., s. 24]. W artykule tym dokonałem wykładni przepisu, który reguluje wystawianie recept lekarskich. Mowa o § 2 ust. 1 rozporządzenia w sprawie recept lekarskich. Brzmi on tak:

„Wystawienie recepty polega na czytelnym oraz trwałym naniesieniu na awersie recepty treści obejmującej dane określone w rozporządzeniu oraz złożeniu własnoręcznego podpisu przez osobę uprawnioną na podstawie odrębnych przepisów do wystawiania recept, zwaną dalej „osobą wystawiającą receptę".

Co do tego, że osobą wystawiającą receptę jest lekarz, nie ma żadnych obiekcji. Wątpliwości budzi jednak to, czy lekarz, który wystawia receptę, może ograniczyć się do złożenia własnoręcznego podpisu, czy też powinien osobiście ją wypełnić. W końcu wystawienie recepty, w myśl przytoczonego wyżej przepisu, polega nie tylko na złożeniu podpisu, ale i naniesieniu na receptę odpowiednich danych.

Kto wypisuje, kto poświadcza?

W swoim artykule przyjąłem, iż wystawienie recepty składa się z dwóch oddzielnych czynności: naniesienia danych oraz złożenia podpisu. Pierwsza czynność może być dokonana przez dowolną osobę działającą na polecenie lekarza, natomiast drugiej może dokonać wyłącznie lekarz. Uważam, że przepis nie wymaga wypełnienia całej recepty przez lekarza, ponieważ słowo „własnoręcznie" nie zostało umieszczone w tej części przepisu, która reguluje nanoszenie danych. Brak tego słowa wskazuje na to, że przepis pozostawia dowolność w tym zakresie. Skoro nie ma wymogu własnoręcznego wypełnienia recepty, to może być ona wypełniona „cudzą ręką", jak również każdym narzędziem, które zapewnia trwałe i czytelne naniesienie danych.

To stanowisko pokrywa się ze stanowiskiem Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia, który stwierdził: „Z brzmienia przepisu jednoznacznie wynika, iż jedynie podpis osoby uprawnionej do wystawienia recepty ma być złożony własnoręcznie". Przeciwne stanowisko nie znajduje uzasadnienia w wykładni językowej przepisu.

Przepis określa lekarza jako osobę wystawiającą receptę tylko dlatego, że to on ordynuje lekarstwa, a nie po to, by nałożyć na lekarzy obowiązek własnoręcznego wypełniania recept. Obowiązek taki byłby zresztą nieracjonalny, bo nie tylko prowadziłby do niepotrzebnego przeciążania lekarzy czynnościami o charakterze czysto technicznym, lecz ponadto uniemożliwiałby wypełnianie recept drukiem mechanicznym. Z argumentów tych wynika, iż na przyjęcie stanowiska przeciwnego nie pozwala także wykładnia funkcjonalna.

Aptekarz kwestionuje

Omawiany przepis nie stawia zatem żadnych ograniczeń odnośnie do tego, przez ile osób i iloma kolorami długopisów zostanie wypełniona recepta. W szczególności nie wyklucza, by pacjent sam wpisał swoje dane, a nawet wypełnił całą receptę pod dyktando lekarza.

Ograniczenia w tym zakresie wiążą się z przepisem, który nakazuje aptekarzowi odmówić realizacji recepty w razie uzasadnionego podejrzenia jej sfałszowania. Podejrzenia takie może budzić recepta wypełniona różnymi charakterami pisma, zwłaszcza jeżeli ta różnorodność występuje w tej części recepty, w jakiej wpisywane są leki. Może to bowiem wskazywać na to, iż część leków została dopisana pod lekami przepisanymi przez lekarza bez jego wiedzy.

Dlatego zgadzam się z opinią przedstawicieli NFZ, iż apteki powinny kwestionować recepty, na których leki zostały przepisane niejednolicie (odmienne kolory długopisów, charaktery pisma bądź czcionki). Jeżeli już zdarzy się tak, że jakiś lek jest dopisywany na recepcie przez inną osobę lub innym długopisem, to w celu uniknięcia nieporozumień lekarz powinien potwierdzić autentyczność takiego dopisku, tak jak potwierdza się autentyczność poprawek.

Natomiast aptekarzowi, który decyduje się na odmowę realizacji podejrzanej recepty, nie wolno zwracać jej pacjentowi. Zgodnie z § 25 rozporządzenia w sprawie recept lekarskich, powinien taką receptę zatrzymać i niezwłocznie powiadomić o tym fakcie inspektora Inspekcji Farmaceutycznej, oddział wojewódzki NFZ oraz, jeżeli to możliwe, lekarza, który wystawił receptę. Toteż decyzja o odmowie nie może być podejmowana pochopnie. Podejrzenie sfałszowania recepty powinno być uzasadnione. W przeciwnym wypadku aptekarz narusza prawa pacjenta i musi liczyć się z poniesieniem odpowiedzialności za wszelkie negatywne konsekwencje, jakie mogą wyniknąć z nieuzasadnionej odmowy.

Podstawa prawna:

1) § 2 ust. 1 i § 25 rozporządzenia ministra zdrowia z 17 maja 2007 r. w sprawie recept lekarskich (Dz.U. nr 97, poz. 646 ze zm.);
2) pismo Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia z 22 sierpnia 2005 r., znak: MZ-PR-024-2891-3/JZ05 (http://www. prawo.farmacja.pl/wpisy-act-more-id-193. html).

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Molęda

Najważniejsze dzisiaj
Tematy
Puls Medycyny
Prawo / Dopisanie leków na recepcie może budzić podejrzenie farmaceuty
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.