Dolnośląskie szpitale są na granicy wypłacalności

Monika Wysocka
opublikowano: 28-05-2002, 00:00

Wszyscy wiedzą, że szpitale na Dolnym Śląsku mają największe w Polsce długi. Ale niewiele osób zdaje sobie chyba sprawę, jak bardzo zła jest sytuacja w poszczególnych placówkach.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Brakuje pieniędzy niemal na wszystko: na leki, na wypłaty dla pracowników, na materiały biurowe. Zadłużenie dolnośląskich szpitali wynosi obecnie pół miliarda złotych. Konta większości placówek zajęte są przez komorników. Hurtownie farmaceutyczne nie chcą już dostarczać towaru na kredyt. Dlatego w niektórych szpitalach lekarze kupują leki dla pacjentów za własne pieniądze.
Brakuje leków
,A co mam zrobić, jeśli wiem, że w szpitalu ich nie ma i póki co nie będzie, a pacjenta na nie też nie stać?" - spytał nas Mirosław Gibek ordynator Oddziału Intensywnej Terapii i Anestezjologii, zastępca dyrektora legnickiego Szpitala Chirurgicznego. Zakupy leków w tym szpitalu robią nie tylko ordynatorzy, ale i inni lekarze. ,Nie po to operujemy chorego, by pacjent zmarł" - mówią.
Niektórzy lekarze z własnej kieszeni wydali już nawet po kilkaset, a rekordziści - kilka tysięcy złotych. Płacą za cewniki, płyny infuzyjne, środki opatrunkowe, maści pooperacyjne. Na szczęście na razie urządzenia na Oddziale Intensywnej Terapii są w pełni sprawne i nie wymagają nawet przeglądu. Bo na ewentualną naprawę nie ma ani złotówki.
Pacjentów nie można zmusić, by sami kupowali sobie leki. To niezgodne z prawem, zresztą wielu z nich i tak nie byłoby na to stać. Skoro jednak są przyjmowani do szpitala, leków nie może zabraknąć. Jeżeli lekarze sami ich nie kupią, pacjenci przestaną do nich przychodzić, a wtedy szpital trzeba będzie zamknąć. ,I tak kółko się zamyka" - mówi M. Gibek.
W legnickim szpitalu cały personel nie otrzymał jeszcze pieniędzy za pracę w kwietniu. W podobnej sytuacji są pracownicy wielu innych szpitali na Dolnym ląsku.
,Próbowaliśmy już chyba wszystkiego: odbyliśmy tysiące rozmów w kasie chorych i z wojewodą, pisaliśmy do posłów, byliśmy nawet u ministra zdrowia. I nic" - podkreśla dr M. Gibek.
Co robi gmina i urząd marszałkowski
Kasa chorych nie ma pieniędzy, minister, nie będąc właścicielem szpitala, nic nie może zrobić, a właściciel, czyli przedstawiciele administracji lokalnej wydają się nie być tym zainteresowani. ,Największy żal mamy właśnie do władz samorządowych, bo sytuacja jest już tragiczna i naprawdę nie wiemy, czym to się skończy. Nie ma pieniędzy na leki, nie ma pieniędzy na pensje, lekarze zaczynają odchodzić i trudno im się dziwić. Jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zamknąć szpital" - wylicza ordynator. Najwięksi pesymiści z Legnicy przewidują, że ich placówka z powodu braku leków przestanie przyjmować pacjentów już w czerwcu br. Taką samą decyzję podejmie prawdopodobnie dyrekcja Szpitala Kolejowego z Wrocławia. ,Nasza sytuacja jest dramatyczna - przyznaje dyrektor Witold Kowalewski. - Jeśli nic się nie zmieni, od początku czerwca zaczniemy wygaszać działalność placówki, załoga pójdzie na przymusowy urlop".
Nikłą oznaką poprawy sytuacji finansowej szpitali wydaje się być zapowiedź przesłania na Dolny Śląsk 70 mln zł dodatkowych środków dla tutejszej służby zdrowia dzięki rozdzieleniu kwoty niezidentyfikowanych składek na ubezpieczenie zdrowotne.
Ratunkiem zakwalifikowanie do sieci
Równolegle Ministerstwo Zdrowia przygotowuje wspólnie z resortem finansów plan systemowego rozwiązania sprawy 5 mld zł długu wszystkich polskich szpitali. Propozycje mają być gotowe za kilka miesięcy. ,Nie ma jednak mowy o bezpośrednim oddłużaniu" - powiedziała PAP rzecznik ministerstwa Renata Furman. Dopiero do końca czerwca resort zamierza ustalić kryteria funkcjonowania krajowej sieci szpitali publicznych. Można się tylko domyślać, że te ,sieciowe" placówki w pierwszej kolejności skorzystają z systemu oddłużenia.
Co jednak stanie się z resztą? Zdaniem ministra Mariusza Łapińskiego, szpitale nie zakwalifikowane do sieci będą mogły się przekształcić w zakłady opiekuńczo-lecznicze albo sprywatyzować się i zakontraktować usługi w planowanym zamiast kas chorych Funduszu Ochrony Zdrowia. Jednak aby dokonać jakichkolwiek przekształceń własnościowych, trzeba najpierw zrzucić garb długu.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Puls Medycyny
Inne / Dolnośląskie szpitale są na granicy wypłacalności
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.