Dodatkowe dyżury tylko za zgodą lekarza

Anna Gwozdowska
opublikowano: 13-12-2006, 00:00

48-godzinny tydzień pracy to marzenie związkowców. Tymczasem wielu lekarzy, szczególnie młodych, musi dorabiać na dyżurach, aby przeżyć. Bez znaczących podwyżek zarobków i zmian w organizacji dyżurów, zastosowanie unijnej dyrektywy, skracającej lekarzom czas pracy, będzie utopią.;

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Po fiasku próby nowelizacji europejskiej dyrektywy o czasie pracy, polski rząd zamierza wprowadzić przepisy obowiązujące w UE. Obecna dyrektywa unijna o 48-godzinnym tygodniu pracy, łącznie z dyżurami, przewiduje prawo do zastosowania klauzuli opt-out, umożliwiającej przedłużenie czasu pracy za indywidualną zgodą pracownika.
"Zgodnie z aktualnym brzmieniem ustawy o ZOZ-ach, lekarze są do pełnienia dyżurów zobowiązani, dlatego wprowadzenie unijnej dyrektywy będzie dla nich korzystne" - tłumaczy Filip Grzejszczyk, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego w MZ.
Zapowiedzi rządu, o których pisaliśmy także w poprzednim numerze Pulsu Medycyny, nie wzbudzają entuzjazmu związków zawodowych. Według Krzysztofa Bukiela, przewodniczącego Zarządu Głównego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, środowisko lekarskie chce 48-godzinnego tygodnia pracy i wliczenia godzin dyżurów do czasu pracy. "Moim zdaniem, ta klauzula to nie jest wolny rynek, tylko mechanizm służący do zniewolenia lekarzy i zmuszenia ich do cięższej pracy" - uważa K. Bukiel. Dariusz Kuśmierski, przewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Anestezjologów, dodaje, że lekarze dyżurują w Polsce tak dużo, bo nie mają innego wyjścia, jeśli chcą utrzymać swoje rodziny. D. Kuśmierski jest jednak bardziej skłonny do kompromisu. "Można by się zgodzić na wdrożenie klauzuli opt-out pod warunkiem, że lekarze otrzymają podwyżki podstawowego wynagrodzenia" - deklaruje D. Kuśmierski.
Ryszard Kijak, wiceprzewodniczący ZG OZZL, przyznaje, że wbrew oficjalnemu stanowisku związku, środowisko lekarskie jest w sprawie dyżurów i długości tygodnia pracy podzielone. "Niektórzy mówią, że jak rząd skróci tydzień pracy, to nie będą mogli dorobić na dyżurach, a pensji i tak im nie podwyższą" - mówi R. Kijak.

Dyżury są OK?

Dyrektorzy szpitali przyznają, że najwięcej dyżurów biorą młodzi lekarze, którzy do pensji niewiele przekraczającej 1000 zł brutto mogą dzięki nocnej pracy dorobić nawet kilka tysięcy zł. "A jak się zlikwiduje dyżury, to gdzie będą zarabiać?" - zastanawia się Marek Nowak, dyrektor szpitala w Grudziądzu. Dlatego, jego zdaniem, w większych miastach, gdzie pracuje dużo młodych lekarzy, plany skrócenia tygodnia pracy spotkają się z silnym oporem. Według Zbigniewa Swobody, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu, w prywatnych rozmowach także doświadczeni lekarze przyznają, że system dyżurowy się sprawdza. "48-godzinny tydzień pracy oznaczałby wprowadzenie systemu zmianowego, co utrudniałoby organizację pracy, bo lekarze pracują przecież nie tylko w szpitalu - tłumaczy Z. Swoboda. - Jeśli dyżurują tak dużo, to w różnych miejscach, bo w jednym ZOZ-ie mogą dyżurować tylko dwa razy w tygodniu". Dlatego, według Z. Swobody, skrócenie tygodnia pracy musiałoby się wiązać z ograniczeniem pracy u konkurencji, aby dyrektorowi szpitala nie zabrakło lekarzy.
Rozwiązanie tego problemu nie będzie łatwe. W nieoficjalnych rozmowach z menedżerami publicznych ZOZ-ów powtarza się często opinia, że lekarze miewają w szpitalach status "świętych krów". Niewiele zarabiają, dlatego uważają, że nie można od nich za dużo wymagać, a etatowa praca do 14.35 jest tylko fikcją. 48-godzinnemu tygodniowi pracy będą także niechętni dyrektorzy szpitali i samorządy w małych miastach, gdzie będzie trudno znaleźć nowych lekarzy, którzy przejęliby część dyżurów.

Pomysł na przełamanie oporu środowiska

M. Nowak, kiedyś doradca byłej minister zdrowia Franciszki Cegielskiej, ma pomysł, jak rozwiązać kosztowny problem dyżurów lekarskich. Jego zdaniem, zamiast dyżurów, na każdym niemal oddziale szpitala należy wprowadzić zespoły dyżurne: 2-3-osobowy zespół zabiegowy i 2-3-osobowy zespół diagnostyczno-terapeutyczny. Liczba dyżurujących lekarzy spadłaby wtedy do kilku osób. "Przy dobrej organizacji pracy szpitala i wyższych zarobkach, tydzień pracy lekarza mógłby wtedy wynosić 48-54 godzin w tygodniu" - uważa M. Nowak. W jego 33-oddziałowym szpitalu w Grudziądzu działa już dyżurny zespół zabiegowy, w którym na zmianę pracuje chirurg ortopeda i chirurg urolog. "Mógłbym też wprowadzić zespół terapeutyczno-diagnostyczny, miałbym wtedy na dyżurze w szpitalu 5, a nie 20 lekarzy, ale nie chcę wychodzić przed orkiestrę, bo nie ma odpowiednich zapisów w ustawie" - tłumaczy M. Nowak. Jego zdaniem, system dyżurujących zespołów pozwoliłby także na podwyższenie stawek za dyżury np. do 1000 zł, co zachęciłoby do pracy w nocy także doświadczonych specjalistów, którzy lepiej radziliby sobie nawet z trudnymi przypadkami. "Teraz mamy natłok tanich dyżurów, co wcale nie oznacza, że pacjenci mają opiekę doświadczonych lekarzy, bo najczęściej dyżurują najmłodsi, także w pogotowiu" - argumentuje M. Nowak.
Jego zdaniem, trzeba także podwyższyć stawki za dyżur na wezwanie - wtedy wybitni specjaliści mogliby przyjeżdżać tylko na konkretny zabieg, bez konieczności spędzania 17 godzin w szpitalu.
Środowisko będzie oczywiście stawiało opór, bo wielu lekarzy nie jest psychicznie przygotowanych na to, aby lekarz innej specjalności pełnił na ich oddziale dyżur - przyznaje M. Nowak. - Z drugiej strony, kiedy lekarze zobaczą, że lepiej zarabiają i więcej wypoczywają, to będą mniej bronić tego systemu".

Klauzula opt-out w polskich warunkach
Dyżury lekarskie zostaną wliczone do czasu pracy, a lekarze będą mogli, jeśli podpiszą pisemną zgodę, pracować dłużej niż 48 godzin w tygodniu.
W resorcie zdrowia trwają prace nad nowelizacją ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, która dostosowuje polskie przepisy do europejskiej dyrektywy o czasie pracy z 4 listopada 2003 r., w wykładni przyjętej przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Dotychczasowe przepisy, wynikające z ustawy o ZOZ-ach z 1991 r., nakładały na lekarzy obowiązek pełnienia dyżurów w placówkach, gdzie pacjenci wymagają całodobowej opieki. Zgodnie z tamtą ustawą, czas pełnienia dyżuru nie był wliczany do czasu pracy. Projekt nowelizacji, który 30 listopada br. został przekazany do uzgodnień zewnętrznych, uchyli te przepisy. Zgodnie z klauzulą opt-out zawartą w dyrektywie, nowelizacja przewiduje możliwość przedłużenia tygodnia pracy ponad 48-godzinny limit obowiązujący w UE, ale w okresie rozliczeniowym nie dłuższym niż 4 miesiące i za pisemną zgodą pracownika. Wynagrodzenia za dyżury będą nadal wyższe niż stawki za normalną pracę. W opinii urzędników Ministerstwa Zdrowia powinno to zachęcać lekarzy do korzystania z klauzuli opt-out.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.