Dobro pacjenta najwyższym prawem - rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Alicją Chybicką

Rozmawiała Anna Hucko
06-04-2016, 00:00

Na temat rzeczywistych celów leczenia szpitalnego, a także zakresu świadczeń gwarantowanych rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Alicją Chybicką. Jak pani ocenia relacje między efektywnością finansową szpitala a jego skutecznością kliniczną?

Dla mnie najważniejsza jest efektywność praktyczna, która oznacza wyleczenie pacjenta bądź nie, jego satysfakcję bądź jej brak, oczekiwanie w kolejkach lub nie, załatwianie sprawy szybko lub powoli. Efektywność finansowa i zarządcza powinny być absolutnie podporządkowane dobru pacjenta. W tej chwili tak nie jest, szpitale rządzą się swoimi prawami. 

W zdecydowanej większości szpitali najważniejszy jest wynik finansowy, z którego jest rozliczany dyrektor. Jeśli wynik jest zły, to dyrektor jest zły. Jeśli wynik jest dobry, to dyrektor też jest dobry, mimo że w szpitalu jest dużo zgonów, mnóstwo niepowodzeń, a pacjenci mogą być niezadowoleni. Na oceny dyrektorów szpitali nie ma wpływu to, czy szpital świetnie leczy. Nie jest to dobry układ. 

Moim zdaniem, wszystko powinno być podporządkowane dobru pacjenta — to usprawniłoby system. Dobro pacjenta na pewno powinno być nadrzędne w stosunku do finansów i zarządzania. Pacjenci muszą otrzymać pomoc i to pomoc natychmiastową, profesjonalną i zgodną z profilem szpitala. Niedopuszczalne jest, aby szpital, który ma w swoim profilu leczenie danego przypadku, odsyłał pacjenta, często z przyczyn finansowych, ale równie często z powodu jakiegoś bałaganu. Z punktu widzenia pacjenta taki szpital nie jest dobrze zarządzany, niezależnie od tego, jaki ma wynik finansowy.

Czy mamy polegać na tym, że wiedzą to i mają na uwadze wszyscy pracownicy szpitala, czy też trzeba stworzyć wytyczne, regulujące procedury lecznicze w taki sposób, by pacjent był postawiony na pierwszym miejscu? 

Powinni to wytyczyć minister zdrowia i premier rządu. Żeby w ochronie zdrowia najważniejszy był pacjent, światło musi pójść z góry. Za tym musi iść prawidłowe finansowanie, co wymaga również odpowiedniego podejścia zarządczego. Zarządzający szpitalem musi mieć narzędzia, pozwalające mu zbilansować rachunek szpitala w momencie, gdy do placówki trafia pacjent, o którym od początku wiadomo, że jego leczenie pociągnie za sobą bardzo wysokie koszty. Obecnie każdy przeciętny lekarz umie liczyć pieniądze i wie, co się opłaca, a co nie. Musi istnieć ścieżka, prowadząca do zwiększenia finansowania w takich przypadkach. I musi to być realna zapłata, a nie czcze obietnice. Bezwzględnie potrzebna jest tu kontrola finansów, utrzymanie kosztów w ryzach, ale nie w taki sposób, w jaki robi się to w tej chwili. 

Dopóki pacjent nie znajdzie się w centrum zainteresowania, zarówno w szpitalach, jak też w poz i AOS, dopóty nie będzie miał się dobrze. Zostaniemy na dalekim miejscu wśród krajów Europy, będziemy mieli długie kolejki do leczenia, złe wyniki operacji przy jednocześnie fantastycznym, bardzo dobrze wykształconym personelu medycznym. 

Ochrona zdrowia w Polsce ma dwa oblicza. Z jednej strony lekarze dokonują przeszczepów praktycznie całego ciała (z wyjątkiem mózgu), ratują życie w sytuacjach, w których niegdyś było to nie do wyobrażenia. Z drugiej strony mamy prawie 20-letnie kolejki do wszczepienia endoprotezy, nie możemy szybko zoperować zaćmy — pacjent prędzej umrze, niż będzie widział. Nie mówiąc o tym, że karetka z pacjentem jest odsyłana ze szpitala do szpitala, a chory umiera po drodze, zanim nawet obejrzy go lekarz. Aby to zmienić, potrzebne są naprawdę dokładnie opisane procedury, co w efekcie umożliwi rozliczenie dyrektorów nie z rachunków, ale z jakości opieki medycznej.

Gdzie leży przyczyna niezrównoważenia finansów?

Przede wszystkim nie został do końca ustalony koszyk świadczeń gwarantowanych. Istnieje cały szereg procedur, które nie powinny się w nim znaleźć, np. za leczenie kataru pacjent powinien płacić sam. Wyłączyłabym jednak ze wszystkich grup koszykowych osoby na skraju nędzy (spoza najbiedniejszej grupy), korzystające z pomocy opieki społecznej. Za świadczenia spoza koszyka powinni zapłacić ci pacjenci, którzy wydają pieniądze na prywatną ochronę zdrowia. Gdyby przesunąć te środki z prywatnego finansowania leczenia chorób łatwych, niegroźnych i niepochłaniających wysokich kosztów, znalazłyby się pieniądze na leczenie schorzeń, na których prywatne leczenie nie stać przeciętnie zarabiających Polaków. Bez pomocy państwa chorobę nowotworową mogą za własne pieniądze wyleczyć nieliczni najbogatsi Polacy. Żeby osiągnąć pewną równowagę, potrzebne są spore zmiany, choć może nawet i nie tak duże, jak mogłoby się wydawać. Może wystarczyłoby wyregulować obecne przepisy i zmienić ogólną strategię, która przekształciła szpitale w przedsiębiorstwa, a pacjentów w przedmioty na taśmie.

Jak odnajdują się w tej sytuacji lekarze?

To zależy od placówki, w jakiej pracują. W tych nastawionych jedynie na wynik finansowy lekarze są sfrustrowani, bardzo często rezygnują z pracy. W szpitalach zostają jedynie lekarze młodzi i niedoświadczeni. Jeśli to koło się rozpędzi, trudno będzie je zatrzymać. Jednostki, które straciły wybitnych specjalistów, straciły tym samym zaufanie społeczne i nie będą w stanie tego odwrócić. Lekarze nie chcą pracować w takich warunkach. Oczywiście nie wszyscy. Znam całe grupy lekarzy, którzy mówią: „robię, co chce dyrektor, robię tak, jak mi każą i mam spokój”. Ja do takich osób nie należę i nigdy nie będę. W takiej postaci urynkowiony system ochrony zdrowia jest zaprzeczeniem zasady, że najważniejszy jest pacjent.

Czy przyczyn rozhuśtania kosztów leczenia można szukać również po stronie pacjentów? 

Jest spora grupa hipochondryków, którzy wiedzą lepiej niż lekarz, że są chorzy. Jeśli lekarz poz mówi „pani Chybicka, jest pani zdrowa”, a ja nadal biegam od lekarza do lekarza, bo wydaje mi się, że mam zawał, to powinnam sama za to zapłacić. Takie świadczenia, dobrze opisane, powinny znaleźć się poza koszykiem. Co innego, jeżeli pacjent biega od lekarza do lekarza, bo rzeczywiście jest chory, a nie może uzyskać pomocy. W szpitalu nie jest łatwo ich rozróżnić, ale medycyna rodzinna ma doskonałe rozeznanie. Lekarze wiedzą, kto jest chory i potrzebuje pomocy, a kto podczas wizyty u lekarza zaspokaja inne swoje potrzeby. 

Którędy uciekają pieniądze w systemie?

W mojej klinice nie uciekają. Każdą złotówkę oglądamy z obu stron i dzieciom niczego nie brakuje. Ten problem tak bardzo nie dotyczy onkohematologii dziecięcej — nasze procedury są stosunkowo dobrze wycenione. Jeśli minister odmawia nam pieniędzy na coś, czego potrzebujemy, zgłaszamy się do fundacji, z którymi współpracujemy. Tak było w przypadku tomografu czy rezonansu. Nigdy się nie poddaję, szukam pieniędzy w różnych źródłach. Inni dyrektorzy skarżą się na bałagan, niewłaściwie wycenione procedury, polecenia przeciwko pacjentom, groźby wyrzucenia z pracy, jeżeli nie utrzymają się w narzuconych ryzach finansowych, a jeśli tak zrobią, to pacjent umrze. 

Sądzi pani, że minister zdrowia znajdzie rozwiązanie?

Nie widziałam żadnego konkretnego projektu, a w ochronie zdrowia diabeł tkwi w szczegółach. Zawsze mam sporo obaw, gdy próbuje się wszystko wywrócić do góry nogami i zaczynać od początku. Nie wiem, co wyjdzie z likwidacji NFZ, musimy poczekać na szczegóły. Niełatwo jest rozwiązać ten problem i utrzymać system w ryzach. Wszystkie rządy próbowały i nikomu się nie udało. Proszę mnie o to nie pytać, bo ja też nie wiem.

 

O kim mowa

Prof. dr hab. n. med. Alicja Chybicka jest specjalistą hematologii, immunologii klinicznej, onkologii dziecięcej, opieki paliatywnej, pediatrii. Kieruje Kliniką Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej UM we Wrocławiu. Od dwóch kadencji jest posłem na Sejm RP (PO) oraz przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci.

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Anna Hucko

Tematy

Puls Medycyny

System ochrony zdrowia / Dobro pacjenta najwyższym prawem - rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Alicją Chybicką
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.