Dobra osobiste lekarza a wolność słowa

Radca prawny Marcin Andrzejewicz, specjalizujący się w zagadnieniach prawa medycznego i prawa procesowego
opublikowano: 24-05-2021, 16:50

W standardowym procesie o ochronę dóbr osobistych należy wykazać, że doszło do ich naruszenia. Należy też wskazać, w jaki sposób i jakie to są dobra. Natomiast pozwany może wykazywać, że jego działanie nie było bezprawne. Brak bezprawności udało się wykazać w przypadku procesu wytoczonego przez lekarkę administratorowi strony internetowej. Spór toczył się na kanwie wpisu pacjentów pani doktor. Opisywali oni niewłaściwe, ich zdaniem, zachowania lekarki.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O AUTORZE

Marcin Andrzejewicz - radca prawny specjalizujący się w zagadnieniach prawa medycznego i prawa procesowego. W swojej praktyce skupia się przede wszystkim na reprezentacji stron w procesach karnych, cywilnych i dyscyplinarnych.

W artykule “Wpisy oczerniające lekarza w internecie: jak dochodzić swoich praw?”, pisząc o ochronie dóbr osobistych lekarza w związku z publikacjami na portalach internetowych, powoływałem się na przepis art. 14 ust. 1 ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Obecnie nawiążę do tego tematu, analizując przypadek procesu wytoczonego przez lekarkę administratorowi strony internetowej.

Wymieniony we wstępie przepis stanowi, że nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych. Przepis ten wprowadza możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności administratora portalu oprócz lub „zamiast” osoby faktycznie naruszającej dobra osobiste.

Zakres roszczeń w sprawie o naruszenie dóbr

Do najczęściej spotykanych naruszeń dochodzi w stosunku do takich dóbr osobistych, jak imię i nazwisko, renoma, cześć, czyli godność wewnętrzna, wizerunek. W stosunku do osoby naruszającej dobra osobiste w pismach, na których widnieje podpis, czy po prostu ustnie, możemy łatwo zidentyfikować dane osobowe naruszyciela. Gorzej, gdy mamy do czynienia z naruszeniami w Internecie. Jednak są możliwości ustalenia tożsamości osoby skrywającej się za internetowym pseudonimem.

Roszczenia, jakie przysługują poszkodowanemu, to:

  • żądanie zaniechania naruszeń;
  • dopełnienie czynności potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia (oświadczenie o przeprosinach, sprostowaniu itp.);
  • zadośćuczynienie pieniężne lub zapłata odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny;
  • odszkodowanie, jeżeli w związku z naruszeniem poszkodowany doznał szkody majątkowej (uszczerbek w majątku, utrata dochodów).

Domniemana 
bezprawność danych

W standardowym procesie o ochronę dóbr osobistych należy wykazać, że doszło do ich naruszenia. Należy też wskazać, w jaki sposób i jakie to są dobra (nazwać je). Natomiast pozwany może wykazywać, że jego działanie nie było bezprawne. A co oznacza bezprawność?

Najogólniej mówiąc, jest to działanie niemające uzasadnienia w ramach istniejącego porządku prawnego oraz obowiązujących zasad współżycia społecznego. Brak bezprawności udało się wykazać w przypadku procesu wytoczonego przez lekarkę administratorowi strony internetowej. Spór toczył się na kanwie wpisu pacjentów pani doktor. Opisywali oni niewłaściwe, ich zdaniem, zachowania lekarki, która miała w nieodpowiedni sposób odzywać się do nich oraz podejmować nieprofesjonalne działania z zakresu udzielania świadczeń zdrowotnych.

Na skutek tego lekarka zażądała od administratora przeprosin i zadośćuczynienia, podnosząc, iż pozwany, uzyskując „wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze danych”, nie usunął treści opisujących wizyty. Należy przy tym podkreślić, że w opisach wizyt nie było przezwisk, wulgaryzmów czy gróźb pod adresem lekarki. Były to dość jaskrawe opisy spotkań z powódką. Ponadto, co ważne w tym kontekście, lekarka przedstawiła jedynie w sądzie swoje zeznania i wskazała, że się nie zgadza z opisami zamieszczonymi w komentarzach o niej. Warto zacytować jeden z wpisów:

Odradzam. Pierwsza wizyta nawet w miarę. Pani doktor nawet miła, zleciła nam badania, nie pytając o nic. Szok był dopiero przy płaceniu ok. 1500 zł. Na drugiej wizycie swoje problemy wylała na nas złym humorkiem, co wyprowadziło nas z równowagi. Znowu zleciła kolejne badania i lekarstwa — koszt ok. 1200 zł. Pragniemy dzidziusia, ale z takim lekarzem na pewno nie da rady, skoro nie ma żadnego wsparcia, pomocy.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Co udowadnia powód, 
a co wykazuje pozwany

Rozpatrujący sprawę sąd potwierdził, że zaistnienie naruszenia dobra osobistego oraz nieobalenie przez pozwanego domniemania bezprawności warunkuje zarówno roszczenia zmierzające do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych, jak również roszczenia o zasądzenie zadośćuczynienia¹. Ciężar przytoczenia faktów w tym zakresie spoczywa więc na powodzie, który powinien wywiązać się z niego w zakresie umożliwiającym sądowi sprawdzenie zasadności żądania. Powód musi więc jedynie dowieść naruszenia jego dobra osobistego, a pozwany — aby się ekskulpować — musiałby wykazać brak bezprawności w swoim zachowaniu².

Zdaniem sądu, w opisywanej sprawie oceniany wpis użytkowników nie był w sposób oczywisty bezprawny, tzn. nie zawierał treści niedozwolonych, tj. takich, które uzasadniałyby ich natychmiastowe usunięcie. Brak w nim stwierdzeń obraźliwych, urągających pozwanej, nie dotyczył również sfery jej życia prywatnego. Wpis stanowił jedynie indywidualną ocenę świadczonej przez powódkę usługi. Opinia ta nie jest bynajmniej miarodajna, lecz podlega swobodnej weryfikacji przez odbiorców, zwłaszcza przez porównanie do innych dostępnych opinii dotyczących tego samego podmiotu.

Zachowanie swobody 
wyrażania opinii

Ponadto ocena bezprawności komentarza, poza dozwoloną krytyką, musiała być dokonana poprzez ich weryfikację z faktami, których dotyczą. Warto więc zaznaczyć, że sądy w ocenie krytycznych komentarzy kierują się ich „ciężarem gatunkowym”, ale także muszą brać pod uwagę prawa człowieka do swobody wypowiedzi. Jak wskazał bowiem sąd, istotą prowadzonego portalu jest swobodne wyrażanie opinii na temat usług medycznych, byleby zawartych w kanonie przyzwoitości i prowadzonego dyskursu, a co najważniejsze — prawdziwych.

W sytuacji cenzurowania wpisów prawdziwych pozwana naraziłaby się na bojkot portalu oraz oskarżenia o ograniczanie wolności słowa. Wypowiedzi muszą być zgodne z regulaminem i w tym przypadku, zdaniem pozwanej, nie wykroczyły poza jego obwarowania. Pozwana wykonała czynności zmierzające do ustalenia prawdziwości wpisu i ewentualnego jego usunięcia, czyniąc zadość przepisom Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Ustaliła, że wpis negatywny pochodził od użytkownika portalu, którzy korzystał z usług medycznych powódki i ocenił je negatywnie. Powódka zaś w zeznaniach potwierdziła, iż przeprowadzała badanie pacjentki, która dokonała spornego wpisu, jednak jej zdaniem odmienny był jego przebieg. Powódka podtrzymała zarzut nieprawdziwości twierdzeń pacjentki.

W ocenie sądu, nie można arbitralnie ingerować w swobodę wypowiedzi, jeżeli nie ma ona na celu jedynie zniesławienia lekarza. Wolność słowa to nie tylko prawo do „informacji” lub „idei” przychylnie odbieranych lub uważanych za nieszkodliwe albo neutralne, lecz także do tych, które obrażają, szokują lub niepokoją. Takie są wymogi pluralizmu, tolerancji i ducha otwartości, bez których „społeczeństwo demokratyczne” nie istnieje. Stąd też, rozważając wystąpienie z powództwem o ochronę dóbr osobistych, warto zasięgnąć kompleksowej analizy konkretnego przypadku.

  1. Sąd Apelacyjny w Warszawie, 30 czerwca 2014 r,. sygn. akt VI ACa 1712/13).
  2. Sąd Apelacyjny w Łodzi, 18 marca 2014 r., sygn. akt I ACa 1267/13.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.