Do protestu medyków chcą dołączyć ratownicy. Manifestować ma co najmniej kilkanaście tysięcy osób

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 03-08-2021, 18:24

Do Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego chcą dołączyć ratownicy medyczni. 11 września w Warszawie manifestować będzie co najmniej kilkanaście tysięcy osób - dowiedział się portal pulsmedycyny.pl.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

- Mam nadzieję, że do 11 września politycy na najwyższych stanowiskach pójdą po rozum do głowy i zechcą się spotkać z przedstawicielami pracowników ochrony zdrowia. I nie mówię o ministrze Niedzielskim, ale o premierze. Jeśli się nie uda, do Warszawy może przyjechać co najmniej kilkanaście tysięcy osób. Wiem, że już się do nas odzywają ratownicy medyczni i chcą dołączyć do akcji - mówi portalowi pulsmedycyny.pl Artur Drobniak, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Protest pracowników ochrony zdrowia: data, postulaty i skład komitetu

Jak informuje, jeszcze w tym tygodniu przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok ma wystąpić do urzędu miasta st. Warszawy o zgodę na manifestację, która ma przejść trasą przez centrum stolicy.

„Nie chcemy co tydzień słuchać o kolejnych zamykanych oddziałach”

- Z ministrem zdrowia rozmowy toczyły się wielokrotnie i jest to monolog jednej strony. Jeśli z przedstawicielami zawodów medycznych i niemedycznych nie spotka się premier, będziemy podejmować działania zmierzające do tego, by do Warszawy przyjechało jak najwięcej osób. Obecnie w komitecie protestacyjno-strajkowym znajdują się przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych poza ratownikami. Ale nie dlatego, że ratowników nie zaprosiliśmy. Wynika to z faktu, że nie mają oni jednej reprezentacji, związki są podzielone. Ale wiem, że już się do nas odzywają i chcą dołączyć do akcji - mówi wiceprezes NRL.

Jak dodaje, w komitecie są też pracownicy niemedyczni skupieni w Związku Zawodowym Pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Publicznej.

Na zdj. Artur Drobniak, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP.
nil.org.pl

- Zgodnie z zapowiedziami przede wszystkim związków zawodowych i samorządów, manifestacja w Warszawie będzie liczyła co najmniej kilkanaście tysięcy osób. Chcemy walczyć o to, żeby publiczna ochrona zdrowia się utrzymała, nie chcemy co tydzień słuchać o kolejnych zamykanych oddziałach - mówi Artur Drobniak.

Na razie protest, ale niewykluczony strajk

Wiceprezes NRL zapytany, dlaczego doszło do powstania Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego, mówi o dwóch powodach.

– Po pierwsze zawody medyczne zaczęły ze sobą współpracować i wymieniać się informacjami, jak traktowane są przez ministra zdrowia. Mamy obecnie bardzo ograniczony dialog z większością departamentów resortu zdrowia. Okazało się, że nie tylko głos lekarzy jest lekceważony, ale także pielęgniarek, fizjoterapeutów i innych przedstawicieli pracowników ochrony zdrowia - mówi nam wiceszef NRL.

Dodaje, że czarę goryczy przelały także prace zespołu trójstronnego nad ustawą o minimalnych wynagrodzeniach w opiece zdrowotnej, które zakończyła się fiaskiem. - Był to jednostronny spektakl przedstawicieli MZ - ocenia Drobniak.

Ostrzega, że jeżeli strona rządowa nie będzie zainteresowana rozmowami i wdrożeniem postulatów komitetu, niewykluczone są dalsze działania. - Na razie to głównie pielęgniarki są w sporach zbiorowych w miejscach pracy, które mogą niebawem stać się zarzewiem strajków w skali ogólnopolskiej. "Wrze" także w środowisku ratowników medycznych - tłumaczy.

„To nieprawda, że system ochrony zdrowia wchłonie każde pieniądze”

Jak podkreśla Drobniak, trzeba pamiętać, że chcemy się porównywać do krajów Unii Europejskiej i ewentualnie "biedniejszych krajów OECD, które w Unii nie są” lub do naszych sąsiadów. - Już teraz w krajach sąsiedzkich wydatki na publiczną opiekę zdrowotną wynoszą grubo ponad 7 proc. PKB, podczas gdy w Polsce to 5,2 proc. Nie mówmy więc o tym, że polski system opieki zdrowotnej wchłonie każdą ilość pieniędzy. To nieprawda. On po prostu jest skrajnie niedofinansowany od lat - zaznacza wiceprezes NRL.

Drobniak zapytany o hasło, postulat, które łączy pracowników medycznych i niemedycznych w ochronie zdrowia, odpowiada:

- Przede wszystkim dostęp pacjenta do systemu publicznej opieki zdrowotnej. Bądźmy szczerzy - zamykanych będzie coraz więcej oddziałów, społeczeństwo się starzeje, mamy tzw. postcovid, więc ilość wykonywanych świadczeń w nadchodzących latach będzie rosła. Tymczasem sytuacja kadrowa jest niewesoła, co roku coraz bardziej starzeją się największe grupy medyków. Już teraz ponad 12 proc. czynnie pracujących lekarzy ma 70 lub więcej lat. Oczywiście to dobrze, że są podejmowane działania, by zwiększyć ilość kadr medycznych, ale musimy zdawać sobie sprawę, że przy takiej ofercie warunków pracy i płacy w publicznym systemie opieki zdrowotnej absolwenci dość szybko będą migrować do sektora komercyjnego lub za granicę - ocenia Drobniak.

W efekcie - jak konstatuje - jeśli dostępność do świadczeń jeszcze się pogorszy - w rocznych statystykach liczba zgonów może rosnąć, szczególnie tych, których można było uniknąć.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Statystyki śmiertelności z powodu COVID-19 zaniżone o ponad milion zgonów?

DGP: kolejny rekord nadmiarowych zgonów w Polsce

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.